Przed sezonem 2026 kolejnemu sporemu osłabieniu uległo Team Picnic PostNL. Odejście Oscara Onleya bez wątpienia jest rysą na jakości składu holenderskiej ekipy, aczkolwiek jej dyrektor sportowy Pim Ligthart cały czas uważa, że jego podopiecznych stać na sukcesy. Opowiedział o tym w rozmowie dla WielerFlits.
Ostatnio w naszym serwisie mogli Państwo przeczytać analizę składu Team Picnic PostNL przed sezonem 2026, która nie była dla holenderskiej ekipy zbyt optymistyczna – to właśnie ta formacja dostała najniższą notę w całym cyklu zapowiedzi. Mimo trudnego położenia tego World Teamu, jego pracownicy cały czas starają się jednak szukać pozytywów, a jednym z nich jest Pim Ligthart – były kolarz zawodowy, a od 2022 roku dyrektor sportowy tego zespołu.
W 2025 roku mieliśmy sporo kłopotów. Jeśli dysponujesz grupą 28–30 zawodników i w pewnym momencie 5 lub 6 z nich pauzuje z powodu kontuzji, to dużo. Oczywiście nie tylko my mieliśmy takie kłopoty, ponieważ kolarstwo jest bardzo wymagające dla organizmu, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Potrafimy jednak mimo małego budżetu i takich kłopotów robić swoje. Myślę, że my, jako zespół, możemy z dumą powiedzieć, że potrafimy rozwijać zawodników do wysokiego poziomu, że możemy zaoferować im platformę, program rozwoju, który pozwoli im osiągnąć szczyty. Udowodniliśmy to w 2025 roku, ale tak samo było w przeszłości. Rywalizujemy przeciwko większym budżetom… Robimy to po swojemu i mamy fantastyczny projekt. W 2024 roku Pavel Bittner wygrał etap w Vuelta a España, a Casper van Uden zgarnął odcinek Giro d’Italia w zeszłym sezonie. Obaj ci zawodnicy pochodzą z naszego własnego zespołu rozwojowego. Nie tylko sprinty idą dobrze. Nils Eekhoff od lat jest wysoko w klasykach. Potrafimy promować talenty i wierzymy, że w 2026 roku ponownie tak będzie
— obszernie opowiedział Pim Ligthart.
Tom Dumoulin, Marc Hirschi, Michael Matthews, Marcel Kittel… Lista kolarzy, którzy przedwcześnie opuścili Team Picnic PostNL wykupieni przez konkurencję jest długa, a mimo to holenderski World Team trwa na najwyższym poziomie. Czy i odejście Oscara Onleya uda się przetrwać? Czas pokaże, choć niewątpliwie przed tą drużyną kolejna ciężka próba.










Pewien pięściarz wagi ciężkiej mawiał, że każdy ma plan na walkę dopóki nie dostanie po twarzy. Entuzjazm nie wystarczy. Obawiam się, że jeśli ich maszyna nie zacznie działać jak należy to obudzą się w drugiej lidze.