fot. Ronde van Vlaanderen

Osiągający wiele dobrych wyników Leif Hoste po zakończeniu kariery miał ogromne problemy z alkoholizmem. Teraz 48-letni Belg zdecydował się opowiedzieć swoją historię w rozmowie dla Het Laatste Nieuws. Były kolarz w ten sposób przestrzega kolejnych sportowców przed pójściem jego ścieżką.

Choć Leif Hoste nie zapisał się złotymi zgłoskami w historii kolarstwa, to bez wątpienia nie można jego kariery nazwać anonimową. Ścigający się dla takich ekip jak m.in. Mapei – Quickstep (1999-2000), Domo – Farm Frites (2001-02), Lotto – Domo (2003-04 i 2007-10), Discovery Channel (2005-06) czy Team Katusha (2011) zawodnik odniósł 6 zawodowych zwycięstw, ale także był m.in. 3-krotnie 2. w Ronde van Vlaanderen, 2-krotnie 2. w Kuurne-Bruksela-Kuurne czy 4., 6. i 8. w Paryż-Roubaix. Choć Belg nie wygrywał zbyt regularnie, to należał do grona czołowych specjalistów od północnych klasyków w swoim pokoleniu, ale wszystko miało swój kres. Po zakończeniu kariery Leif Hoste nie potrafił znaleźć swojego miejsca na ziemi, efektem czego było pójście tą samą drogą, co m.in. Jan Ulrich i Lance Armstrong, czyli ucieczką w alkohol.

Byłem kompletnie zagubiony. Wszystko napędzała ciągła potrzeba picia. Wielokrotnie trafiałem na ostry dyżur z zawartością alkoholu we krwi sięgającą nawet powyżej 4,5 promila. Za każdym razem, gdy odzyskiwałem przytomność, lekarze mówili: „Jeśli tak dalej będziesz postępował, to skończysz źle”. Wcale nie chciałem umierać, ale zdarzało się, że chwilę po przebudzeniu zakładałem spodnie i buty, wyjmowałem wenflon z ręki i uciekłem ze szpitala. Kiedyś w drodze do domu kupiłem dwie butelki czystej wódki i wróciłem do szpitala niedługo później. Walka o zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix? To nic w porównaniu z walką, którą obecnie toczę. Uzależnienie od alkoholu to walka z samym sobą, w dodatku to walka na śmierć i życie. Wybór toczy się między opamiętaniem się a zagładą

— opowiadał Leif Hoste w rozmowie dla Het Laaste Nieuws.

Dziś 48-letni były kolarz zwraca uwagę, że w jego czasach brakowało pomocy psychologicznej, a zawodnicy po zakończeniu kariery często byli pozostawiani sami sobie. Jedni potrafili się odnaleźć w nowej rzeczywistości, na innych zaś czekał upadek. W przypadku 3-krotnie 2. w Ronde van Vlaanderen sportowca opamiętanie nadeszło dopiero wtedy, gdy pomocną dłoń podali mu nieliczni trwający przy nim przyjaciele.

Moi najlepsi przyjaciele naprawdę o mnie walczyli. Zaproponowali odwyk, dbali, bym faktycznie podjął walkę. Otrząsnęłam się. Pewnego wieczoru w moich drzwiach pojawił się mój przyjaciel Nico Mattan. Był bardzo stanowczy. „Nie chcę stracić trzeciego przyjaciela przez uzależnienie” – powiedział. Miał na myśli zawodowych kolarzy Franka Vandenbroucke i Philippe’a Gaumonta. Nie kłóciłem się już z nim, spakowałem walizkę i zameldowałem się na terapii. Oczywiście to nie tak, że byli zawodowi kolarze mają jakiś większy potencjał by stawać się alkoholikami, ale powinniśmy poświęcać znacznie więcej uwagi wsparciu psychologicznemu. Nie było go, kiedy ścigałem się, i nie było go, kiedy przeszedłem na kolarską emeryturę. Nie było miejsca na zdrowe radzenie sobie z zmianami, a to było świetną podwaliną pod ucieczkę w alkohol

— opowiedział Leif Hoste traktując ten wywiad jako przestrogę dla młodszych zawodników.

Dziś wydaje się, że kolarze są już otoczeni zdecydowanie lepszą opieką psychologiczną, aczkolwiek pojawiły się też nowe problemy, a presja wydaje się być jeszcze większa niż kiedykolwiek. Bez wątpienia wypowiedź byłego już zawodnika pokazująca, że nie są to nowe problemy, których kiedyś nie było, może być jakąś formą rozpoczęcia jeszcze głośniejszej dyskusji o tym aspekcie sportowego życia.

Poprzedni artykułPiotr Kuś przenosi się do Wieluń-Baumatech Cycling Team
Następny artykułMPCC apeluje do UCI o powstrzymanie eskalacji medykalizacji kolarstwa
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze