Na stronie internetowej ekipy Red Bull – BORA – hansgrohe pojawiła się informacja na temat udziału największych gwiazd niemieckiego zespołu w przyszłorocznych wielkich tourach. Remco Evenepoel wybiera się na Tour de France. Drużyna poinformowała również o przedłużeniu kontraktów z trzema utalentowanymi zawodnikami.
Jeśli chodzi o Giro d’Italia 2026, w tym przypadku niemiecka ekipa stawia na dwóch liderów. W tym gronie znaleźli się Jai Hindley (zwycięzca Giro z 2022 roku) oraz Giulio Pellizzari (6. kolarz włoskiego wyścigu z 2025 roku), a wspierać będzie ich Aleksandr Vlasov.
W Tour de France 2026 zaprezentują się Remco Evenepoel (3. zawodnik Touru z 2024 roku) i Florian Lipowitz (3. kolarz francuskiego wyścigu z 2025 roku), natomiast liderem Red Bull – BORA – hansgrohe na hiszpańską Vueltę będzie Primož Roglič (czterokrotny triumfator tej imprezy – 2019, 2020, 2021 i 2024).
Z opublikowanego komunikatu prasowego dowiedzieliśmy się również, że kontrakty z niemiecką drużyną przedłużyli Florian Lipowitz (do 2027 roku – za ProCyclingStats), Giulio Pellizzari (do 2028 roku – za ProCyclingStats) i Lorenzo Finn (w sezonie 2026 będzie się ścigać w Red Bull – BORA – hansgrohe Rookies, a dwa kolejne sezony spędzi już w głównym teamie). Głos w tej sprawie zabrał Ralph Denk – menedżer zespołu.
Rozwój talentów jest częścią DNA tej drużyny. Florian i Giulio nie mieli nawet 20 lat, gdy ich odkryliśmy, a dziś są zawodnikami, którzy mogą mieć wpływ na każdy wielki tour. Lorenzo był jeszcze młodszy i już zdobył z nami dwa tytuły mistrza świata […] Ta trójka reprezentuje naszą przyszłość – naszą wizję i ścieżkę, którą jesteśmy zobowiązani podążać
– mówi Ralph Denk.










Porozrzucali po tych tourach tych wszystkich liderów ze końcowo żadnego nie wygrają. I żadnej nie pojedzie 2 dziwne? Szczerze gdyby tych wszystkich ludzi upchać w jeden team i wysłać na franca jestem ciekaw co by się wydarzyło. Nie wiem kibicuję im ale obawiam się że nic nie ugrają.
Najprawdopodobniej nic by się nie stało. Nie byłoby żadnej współpracy, każdy jechałby na siebie i finalnie nic by nie ugrali.