Niektórzy kolarze nadal szukają dla siebie zespołu na zbliżający się wielkimi krokami sezon 2026. W tym gronie znajduje się Clément Venturini, który nie ma obecnie zbyt wielu powodów do radości.
Jak informowaliśmy Was jakiś czas temu, wraz z końcem sezonu 2025 z peletonu znika ekipa Arkéa – B&B Hotels, w której do tej pory ścigał się 32-letni Francuz. Venturini w dalszym ciągu szuka dla siebie nowej drużyny, ale jak sam przyznaje, nie jest to łatwe zadanie i jak na razie nie wygląda to zbyt optymistycznie. Francuz rozmawiał na ten temat z L’Equipe.
Wciąż prowadzimy rozmowy. Mój agent się tym zajmuje. Obawiam się, że sprawy nie idą zgodnie z planem. Wciąż jest kilka niepewnych tropów. Chcę to doprowadzić do końca, aby nie żałować. Naprawdę nie wyobrażałem sobie emerytury w 2026 roku i nadal tego nie widzę. Wciąż mam energię, ale muszę o tym pomyśleć. Biorąc pod uwagę mój stan fizyczny i ostatnie występy, większość ludzi nie dowierza, że mogłoby się to skończyć. Mówią mi, abym wierzył do samego końca, dopóki drzwi nie są zamknięte. To nie jest tak, że jestem pesymistą. W mojej głowie wciąż mam iskierkę nadziei. Niektórzy sami wybierają, kiedy kończą. Ja nie miałbym takiego luksusu, gdyby tak się to skończyło. Trudno to zaakceptować. Jeśli moim ostatnim wyścigiem było Tour de Vendée, to szkoda… Jeśli naprawdę tak ma się to skończyć, ciężko będzie się z tym pogodzić
– mówi reprezentant Francji.
Trudno dziwić się takiej postawie, ponieważ Venturini ma za sobą całkiem dobry sezon. To przecież triumfator Pucharu Francji, 3. zawodnik Boucles de l’Aulne i Grand Prix du Morbihan, 4. kolarz La Roue Tourangelle Centre Val de Loire, La Route Adélie de Vitré i Tour de Vendée, 5. zawodnik Paryż – Chauny oraz 6. kolarz Circuit Franco – Belge. Dodatkowo Francuz w sezonie 2025 był 5. na jednym z etapów Tour de Romandie. W przeszłości Venturini wygrał m.in. wyścig 4 Jours de Dunkerque / Tour des Hauts-de-France (2017).
Przyszłość doświadczonego zawodnika rozstrzygnie się w najbliższym czasie, a największą przeszkodą w jego ewentualnym zatrudnieniu może być to, że ekipy skupiają się obecnie na poszukiwaniach nieco młodszych kolarzy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Venturini potrafi skutecznie zafiniszować, a przy okazji dobrze odnajduje się w wyścigach klasycznych oraz wymagającym terenie.
Otrzymałem odmowy, ponieważ niektóre zespoły mają już wystarczająco dużo podobnych zawodników do mnie w swoich składach. Niektórzy chcą odświeżyć swoje drużyny, a ja mam 32 lata, więc jestem dla nich za stary. Niektórzy zawodnicy nie gwarantują tyle punktów, co ja, ale są młodsi i wnoszą nowe spojrzenie. Dla mniejszych zespołów znaczenie może mieć również aspekt finansowy. Nie proszę jednak o kontrakt proporcjonalny do moich punktów UCI, tylko o przyzwoity kontrakt za moje zaangażowanie i poziom. Na pewno mam swoje wady: osobowość oraz wymagania wobec siebie i innych, które bywają dość surowe. Naprawdę chcę pozostać zawodnikiem w 2026 roku, ale nie na byle jakich warunkach. Miałem 12 świetnych lat, w świetnych drużynach, ale nie chcę iść dalej za wszelką cenę. Nie mogę podążać w dół. Odrzucałem drużyny na niższych poziomach. Wiem, że na takim poziomie bym się nie rozwinął
– kończy Venturini.








„Nie proszę jednak o kontrakt proporcjonalny do moich punktów UCI, tylko o przyzwoity kontrakt za moje zaangażowanie i poziom.”
i
„Odrzucałem drużyny na niższych poziomach.”
Wykluczają się wzajemnie. Na francuskim forum pisze się jasno – gościa interesuje wyłącznie kontrakt w drużynie World Tourowej i żadna obniżka finansowa nie wchodzi w grę. Z takimi wymaganiami wróżę koniec kariery.
Dużo większe nazwiska od niego schodziły ten poziom niżej, do Pro Conti. Pierwszy przykład z brzegu to Pidcock. … chyba nie wyszedł na tym źle. 😉