Francuski kolarz Thibault Guernalec, do niedawna zawodnik Arkéa B&B Hotels, w połowie listopada uległ bardzo poważnemu wypadkowi podczas samotnego treningu na drogach rodzinnej Bretanii. Został potrącony przez samochód jadący z naprzeciwka, a okoliczności zdarzenia nadal są ustalane przez policję – według pierwszych ustaleń doszło do zderzenia czołowego, gdy samochód z nieznanych przyczyn zjechał na pas kolarza.
Guernalec doznał poważnych obrażeń — lekarze stwierdzili złamanie kręgu lędźwiowego, złamanie palca oraz ciężkie wstrząśnienie mózgu. Kolarz przez kilka godzin po wypadku pozostawał nieprzytomny i został przewieziony do szpitala. W rozmowie z dziennikiem „Le Télégramme” zawodnik przyznał, że nie pamięta absolutnie nic z dnia wypadku ani samego treningu.
To, co mnie przeraża, to fakt, że nic nie pamiętam. Nie pamiętam, żebym wychodził na rower, nie pamiętam, że pisałem do bliskich przed treningiem. Nie pamiętam nawet samego wypadku. Mój licznik pokazuje tylko, że jechałem 50 km/h na lekkim zjeździe. Przez blisko cztery godziny po tym zdarzeniu mam zupełną pustkę w pamięci. Nie pamiętam nic. Zupełnie nic
Obecnie Francuz pozostaje bez kontraktu, ponieważ ekipa Arkéa B&B Hotels kończy działalność z końcem sezonu 2025. W ostatnich tygodniach spekulowano o zainteresowaniu nim ze strony TotalEnergies, lecz do tej pory nie pojawiły się żadne oficjalne komunikaty w tej sprawie. Przyszłość 28-latka w zawodowym peletonie zależy od jego powrotu do pełni sił.








