fot. Arkéa - B&B Hotels/GettyImages

Mówiło się o tym od dawna, a teraz wydaje się, że medialne doniesienia zamienią się w rzeczywistość. Dużo wskazuje na to, że zespół Arkéa – B&B Hotels zniknie po sezonie 2025 z peletonu, a menedżer drużyny poinformował już o wszystkim swój sztab.

Najnowsze informacje w tej sprawie przekazuje L’Équipe. Menedżer Arkéa – B&B Hotels, Emmanuel Hubert od dłuższego czasu szukał nowych sponsorów, ale najprawdopodobniej ta próba nie zakończyła się powodzeniem. Francuska gazeta informuje, iż Emmanuel Hubert rozmawiał już z pracownikami i poinformował ich o zaistniałej sytuacji. Zespół nie był w stanie spełnić wymogów UCI i złożyć w wymaganym terminie niezbędnych dokumentów licencyjnych. Czekamy jedynie na oficjalne informacje w tej sprawie i komunikat drużyny.

To przykra wiadomość dla miłośników kolarstwa, ponieważ chciałoby się oczywiście unikać sytuacji, w których kolarskie ekipy znikają z peletonu, ale jak widać niekiedy jest to niemożliwe. Przypomnijmy, że niedawno nową ekipę znalazł lider Arkéa – B&B Hotels, Kévin Vauquelin. Francuz przechodzi do INEOS Grenadiers i pozostanie tam do 2028 roku.

Poprzedni artykułZaproponowano sankcje dla kolejnych 53 protestujących podczas Vuelta a España 2025
Następny artykułNajdziwniejsza dyskwalifikacja w historii? Hiszpan wyrzucony z wyścigu za… emotkę na Stravie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Out
Out

Niestety, coraz trudniej w kolarstwie o sponsorów. Sponsor chce ekspozycji, sponsor chce zwycięstw. Przy istnieniu drużyn z praktycznie nieograniczonym budżetem, które mogą kupić każdego zawodnika, i które stać na wystawianie teamu ze zdecydowanymi faworytami w praktycznie każdym wyścigu, finansowanie mniejszych drużyn jest coraz mniej opłacalne. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, liczy się kasa. Peleton dwóch prędkości, a nawet chyba już i trzech, bo transfery niektórych drużyn, które jeszcze kilka lat temu były na topie, to po prostu porażka. Ale dzisiaj na nikogo lepszego ich nie stać…

Szkoda Arkei, bo to drużyna, która miała swoją historię, swoją tożsamość. Szkoda, że Lotto i Wanty muszą się połączyć, żeby jakkolwiek przetrwać. Coraz więcej drużyn upada, a w UCI nikt nie myśli nad tym, jak zachęcić potencjalnych sponsorów do wspierania kolarstwa, tych mniejszych ekip, bo dla nich liczą się tylko giganci. Co jakiś czas słychać, że taka czy inna drużyna chce wejść na poziom Pro Conti. No i co z tego wychodzi? Nic.

Był ambitny projekt z Nowej Zelandii. Był przez rok, i się zmył, bo nikt ich nie zapraszał na wyścigi. Corratec? Po roku (albo dwóch latach) zeszli znów do poziomu kontynentalnego, bo Pro Conti ich przerosło. Felbmayr? Były plany i na nich się skończyło, drużyny już nie ma. Tutaj od razu musisz mieć tyle kasy, żeby zachęcić topowych kolarzy do wejścia w Twój projekt. Chęci i piękna wizja nie wystarczą, kiedy i sponsorzy chcą wyników, i organizatorzy wyścigów chcą wielkich nazwisk na starcie.

Dlatego też nie widzę w przyszłości wyłącznie polskiego zespołu Pro Conti, mimo że brzmi to pięknie. Kto chciałby ich zaprosić na swój wyścig World Tourowy? Nawet ten Unibet, który obecnie całkiem fajnie się rozwija, miał bardzo ciężko na początku. Musieli się dopraszać możliwości udziału w wyścigach. A jeździli przecież na holenderskiej licencji, znacznie bardziej cenionej w kolarskim świecie, aniżeli polska…