Holender z INEOS Grenadiers wygrywał w minionym sezonie trzy razy. Najlepiej wspomina etap Tour de France kończący się w La Plagne.
Dla Thymena Arensmana zakończony sezon był naprawdę bardzo udany. Zaliczył dwa prestiżowe zwycięstwa na etapach Tour de France i dołożył do tego jeszcze triumf na jednym z odcinków Tour of the Alps. Ponadto we włoskim wyścigu zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, a oczko niżej uplasował się w Paryż – Nicea.
Trzy lata po przełomowym sezonie 2022 Holender pokazał, że stać go na zwycięstwa w doborowym towarzystwie. Udowodnił to zwłaszcza na etapie kończącym się w La Plagne, gdzie pokonał Jonasa Vingegaarda i Tadeja Pogačara.
Urodzony w 1999 roku zawodnik opowiadał o tym w wywiadzie dla Helden:
– Dałem tam z siebie wszystko, przekroczyłem wszelkie granice. Po finiszu zemdlałem na moment. Tak daleko posuwasz się, gdy walczysz z takimi rywalami. Jednak dla mnie najważniejsze było trzecie miejsce w „generalce” Paryż – Nicea. Zmieniłem trochę podejście do kolarstwa i muszę pamiętać, że to tak naprawdę tylko kolarstwo.
Arensman odniósł się także do jednego z etapów Giro d’Italia. Na odcinku kończącym się w Sienie z walki o zwycięstwo wyeliminował go defekt:
– Jestem prawie pewien, że mógłbym utrudnić życie Woutowi i Del Toro w samej końcówce. Kilka dni później Wout powiedział mi, że za każdym razem, gdy byłem na czele i naciskałem to on był u kresu sił.
Thymen Arensman ma na swoim koncie „tylko” pięć zawodowych zwycięstw, ale aż trzy z nich wywalczył w Wielkich Tourach (Tour de France i La Vuelta ciclista a España).








