Fot.: Lidl - Trek / Getty Images

W obliczu zmian, jakie przytrafiają się kolarstwu, w dosyć trudnej sytuacji postawieni są sami zawodnicy, którzy muszą dostosować się do nowych realiów tego sportu. O tym jak wygląda rzeczywistość na najwyższym szczeblu ścigania powiedział na łamach Bici.pro nowy nabytek Lidl-Trek, Matteo Sobrero.

28-letni Włoch w swojej karierze miał okazję ścigać się w kilku renomowanych drużynach. Swoją przygodę z World Tourem rozpoczął w 2020 roku, kiedy debiutował w barwach NTT Pro Cycling. Stamtąd trafił na rok do Astany, a lata 2022-2023 spędził w Jayco-AlUla, skąd trafił do Red Bull-BORA-hansgrohe. Teraz czekają go trzy lata ścigania w Lidl-Trek, a więc portfolio zawodnika pochodzącego z Alby jest dosyć bogate.

Sobrero jest poniekąd „ofiarą” kompletnego przemodelowania niemieckiej drużyny, w związku z głośnym transferem Remco Evenepoela (Soudal Quick-Step). Duża część sztabu została wymieniona na cenionych przez mistrza olimpijskiego fachowców, a wraz z nim do drużyny dołącza inny Włoch z Soudal Quick-Step, Mattia Cattaneo. Tak wyrachowane ruchy mają jednak swoje odzwierciedlenie w kulturze tego projektu:

Trzeba powiedzieć, że odkąd zostałem zawodowcem w 2020 roku i kilka razy zmieniałem już drużynę, widać pomiędzy nimi różnice. W przypadku Red Bulla, największą różnicą w stosunku do innych ekip, nawet tych międzynarodowych, jest atmosfera – działają trochę jak korporacja. Nie kojarzy się wielu twarzy, zauważyłem to szczególnie w zeszłym roku. Każdy ma swój obszar ekspertyzy, w którym się spełnia. Osobiście, pracowałem z każdym z nich, ale tak to już jest w największych drużynach. Piękno kolarstwa polega na tym, że duże inwestycje pchają wszystko i wszystkich na sam szczyt – problemem jest jednak zanik ludzkiego aspektu

– powiedział na łamach Bici.pro Matteo Sobrero.

Trudno się dziwić takim opowieściom, ponieważ profesjonalizacja kolarstwa od paru lat przybiera bardzo dynamiczny obrót. Wzmianka o korporacyjnym stylu prowadzenia przedsiębiorstwa (którym przecież drużyna kolarska nadal jest) staje się również na tyle trafna, gdy Włoch przeszedł do tematu tzw. „marginal gains”, czyli zdobywania przewagi w najmniejszych danych i szczegółach związanych z wynikami zawodników:

Drużyny liczą dziś po 200 osób, wśród których są ludzie jakich widzimy tylko raz, na obozie w październiku, a potem nic. Szczerze, nie żebym krytykował, to nic nowego, to samo dzieje się w innych topowych drużynach. To coraz bardziej normalne w kolarstwie, niż w samym Red Bullu. „Marginal gains” to filozofia dzisiejszego kolarstwa: bycie na bieżąco z epoką, a czasami tak jak najlepsze ekipy, wyprzedzać ją. Red Bull mocno zainwestował w inne sporty i to samo robi teraz w kolarstwie, szuka usprawnień tam gdzie się da

– opowiadał kolarz.

Nowy nabytek Lidl-Trek napomknął również o aspekcie czynnika ludzkiego w nowej kolarskiej rzeczywistości, który jak sam twierdzi, powoli zaczyna zanikać. Sobrero wytłumaczył po części, jak dużym obciążeniem i pod jak dużą presją są dzisiejsi zawodowcy:

Zdecydowanie jest to dla nas ciężarem, chociaż fakt faktem, jedni sobie radzą z tym lepiej, a inni gorzej. W pewnym sensie ten postęp jest dobry, bo właściwie nie musisz niczym się martwić. Są też jednak kolarze, którzy od 10 lat robią wszystko w ten sam sposób i zmiana nie jest dla nich czymś łatwym. W takiej sytuacji trzeba trochę jasności, powiedzieć sobie, że inwestujesz w siebie. To wymaga bardzo dużo uwagi i właśnie dlatego coraz częściej korzysta się z usług psychologów, którzy pomagają z utrzymaniem tego balansu. Krótko mówiąc, wygląda to tak jak zilustrowałem. Trzeba się poświęcić, żeby osiągnąć limity, ale ryzykiem jest wypalenie. To bardzo częsty problem, wielu młodych kolarzy kończy właściwie od razu. Dzięki psychologowi są w stanie przeciwdziałać przekraczaniu tej linii między perfekcją, a wymęczeniem

– skwitował włoski zawodnik.

Poprzedni artykułNaszosowe podsumowanie sezonu 2025: Alpecin-Deceuninck
Następny artykułJasper Philipsen: „Zespół stara się mnie motywować do startów w klasykach”
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Grzegorz M.
Grzegorz M.

Od czasu do czasu można przeczytać artykuł o młodych, zdolnych kolarzach, którzy kończą kariery, ledwie po ich rozpoczęciu. Presja musi być ogromna skoro tak się dzieje. Najwyraźniej nie każdy jest predysponowany do zastania maszyną pozbawioną duszy. A może po prostu mówiąc brutalnie, przetrwają najsilniejsi, również mentalnie.
Swoją drogą u zawodowców jestem w stanie zrozumieć to „odczłowieczenie”. Jednak zupełnie go nie pojmuję u amatorów, bez szans na zawodowstwo, którym brakuje dystansu do samego siebie. Sport który dawał im radość, niekiedy staje się obowiązkiem. Wielu amatorów których poznałem zachowywało się jakby mieli ścigać się o mistrzostwo świata…