Fot.: Soudal Quick-Step Pro Cycling Team / Getty Images

Po prezentacji trasy 113. edycji Tour de France dziennikarze poprosili o zabranie głosu na jej temat wielu sportowców oraz przedstawicieli ekip kolarskich. Wśród nich znalazł się także Tim Merlier, który w rozmowie dla Sporzy wyraził spore wątpliwości dotyczące szans dla sprinterów podczas przyszłorocznej Wielkiej Pętli.

W czwartek poznaliśmy przebieg 113. edycji Tour de France, a to rozpoczęło głośne dyskusje na temat trasy przyszłorocznej Wielkiej Pętli. Jedni narzekają na mało kilometrów jazdy indywidualnej na czas, inni zwracają uwagę, że dość długo przyjdzie nam czekać na emocje związane z walką o klasyfikację generalną, oczywiście o ile takowe w ogóle nastąpią mając w pamięci, że Tadej Pogačar w każdym terenie potrafi zrobić przewagę nad najważniejszymi rywalami. Gdzieś w tym wszystkim nieco na drugim planie znaleźli się sprinterzy, których przedstawiciel Tim Merlier, nie należy do najszczęśliwszych po prezentacji.

Byłem zdenerwowany przed prezentacją, ale ostatecznie nie ma dramatu. Nie jest też dobrze, bo choć na pozór widzę 6 szans, to niektóre mogą być trudne do kontroli z racji na sytuację w wyścigu. Oczywiście, moim zdaniem powinno być więcej okazji dla sprinterów, ale rozumiem organizatorów – chcą emocji w Tourze, więc eliminują „nudne” etapy

— rozpoczął Tim Merlier.

32-letni Belg najbardziej obawia się tego, że choć na trasie znalazło się kilka etapów nazwanych przez organizatorów jako „płaskie”, to w rzeczywistości nie muszą się one zakończyć sprintem z dużego peletonu. Trudne dojazdy, mało okazji dla uciekinierów i inne czynniki mogą sprawić, że finalnie najszybsi zawodnicy stoczą wyjątkowo mało bezpośrednich pojedynków.

Jako sprinterzy będziemy musieli zaciskać zęby aż do 5. etapu. Dodatkowo teoretycznie mamy powód by jechać do końca, ale nawet teraz, gdy Montmartre jest o 15 kilometrów dalej od mety w Paryżu pozostanie to dla nas trudny etap. Zwłaszcza gdy przypomnimy sobie 3 ekstremalne dni wcześniej, a także fakt, że po nich nastąpi długi transfer. Miałem nadzieję, że organizatorzy dadzą nam szansę na klasyczny finisz na Polach Elizejskich. To byłoby wspaniałe, bowiem jeszcze mi się to nie zdarzyło. Może kiedyś

— zakończył Tim Merlier.

Poprzedni artykułTorowe Mistrzostwa Świata 2025: Wyniki 3. dnia rywalizacji
Następny artykułBenoît Cosnefroy oficjalnie w UAE Team Emirates – XRG
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze