fot. UEC / Roberto Bettini / Sprint Cycling Agency

Demi Vollering po mocnym ataku i samotnym rajdzie na metę wywalczyła w sobotę tytuł mistrzyni Europy w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet. Tydzień wcześniej, na Mistrzostwach Świata w Rwandzie, Holenderka nie powalczyła jednak o złoto, choć i tam była faworytką. 28-latka udzieliła teraz szczerej rozmowy, w której wyjaśniła bardzo przyziemną przyczynę takiego stanu rzeczy.

Choć niektórzy kibice o tym nieraz zapominają, sportowcy to też ludzie, którzy nie zawsze są w pełni sił fizycznych i psychicznych. Tak jak nas dotykają ich choroby, kryzysy, gorsze dni, a w przypadku pań także menstruacja. To właśnie ta ostatnia zatrzymała już niejedną zawodniczkę w drodze do upragnionego sukcesu, a tym razem spotkało to Demi Vollering, która na jej skutek nie czuła się idealnie podczas Mistrzostw Świata w Kigali.

Zaczęłam rok naprawdę dobrze, ale zachorowałam podczas Tour de Suisse i długo odczuwałam skutki. Szybko zabrakło mi energii, więc w środkowej części sezonu nie czułam się najlepiej. Potem pojechałam na obóz treningowy do Livigno przed Mistrzostwami Świata. Z dnia na dzień było coraz lepiej, jednak w Rwandzie znów zmagałam się z comiesięcznym problemem kobiet. Nie każdy znosi to tak samo, ale to bez wątpienia coś, z czym trzeba się zmierzyć. Co dzieje się w naszych, kobiecych ciałach? Tętno, podobnie jak temperatura ciała, jest nieco wyższe, a oddech bardziej nieregularny. Wszystko to sprawia, że ​​czujesz się mniej komfortowo we własnej skórze, co również powoduje, że czujesz się bardziej niepewnie. Potem jednak następuje ten moment, kiedy wszystko puszcza i często wręcz fruwasz. W twoim ciele uwalniają się pewne substancje chemiczne, które przywracają ci pewność siebie. Stajesz się o wiele silniejsza, zarówno fizycznie, jak i psychicznie

— opowiadała Demi Vollering w rozmowie dla Het Nieuwsblad.

Holenderka, która o wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet podczas Mistrzostw Świata w Kigali, będzie chciała jak najszybciej zapomnieć, tydzień później zdobyła koszulkę mistrzyni Europy. W nowym trykocie zobaczymy ją już jutro podczas Tre Valli Varesine Women’s Race (7.10).

Poprzedni artykułJuan Ayuso rozumie kontrowersyjne komentarze Skjelmose’a i decyzję Lidl-Trek
Następny artykułCoppa Bernocchi 2025: Dorian Godon z piątym zwycięstwem w sezonie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Arnaud
Arnaud

Cóż, każdy ma swoje „problemy z siodełkiem”.

Andrzej
Andrzej

Witam
Mezczyzni mają każdego dnia problem, nie tylko jeden raz w tygodniu jak Holenderka.

Out
Out

@Andrzej Gucwa

Piękny pokaz ignorancji (a może raczej arogancji?), jeśli uważasz, że taki problem ma się raz w tygodniu.

Out
Out

Miało być do samego komentującego o nicku Andrzej, oczywiście. Jakiś chochlik się wkradł.