Tadej Pogačar (Słowenia) po raz kolejny pokazał, że nie ma sobie równych i został nowym mistrzem Europy ze startu wspólnego. Podium uzupełnili Remco Evenepoel (Belgia) oraz Paul Seixas (Fancja). Niestety żaden z Polaków nie ukończył wyścigu.
Kolarze mieli do pokonania 202 kilometry. Start wyścigu znajdował się w mieście Privas, natomiast meta była usytuowana w Guilherand-Granges. W pierwszej części trasy zawodnicy trzykrotnie musieli wspiąć się na podjazd Saint-Romain-de-Lerps (7,1 km o średnim nachyleniu 7%), natomiast w drugiej części czterokrotnie mierzyli się z podjazdem pod Val d’Enfer (1,6 km o średnim nachyleniu 9,7%).
Na starcie pojawiło się dwóch reprezentantów Polski, byli to: Jakub Kaczmarek (Mazowsze Serce Polski) oraz Danny van der Tuuk (Euskaltel – Euskadi).
Od samego początku pojawiało się wiele prób ataku, aż w końcu zawiązała się 18-osobowa ucieczka w której skład wchodzili: Danny van der Tuuk (Polska), Niklas Larsen i Casper Pedersen (Dania), Daan Hoole i Mathijs Paasschens (Holandia), Louis Vervaeke (Belgia), Jan Stöckli (Szwajcaria), Mathias Vacek (Czechy), Nicolas Prodhomme (Francja), Emiliano Vila (Grecja), Marco Frigo (Włochy), Mats Wenzel (Luksemburg), Kristiāns Belohvoščiks (Łotwa), Victor Langellotti (Monako), Andrea Mifsud (Malta), Tiago Antunes (Portugalia), Mihael Štajnar (Słowenia) oraz Martin Svrček (Słowacja).
Szybkie tempo wyścigu sprawiało, że zawodnicy w ucieczce szybko się wykruszali. Niestety, kilku z nich, w tym Danny van der Tuuk, nie wytrzymało tempa i dość szybko wróciło do peletonu. Na 109 kilometrów przed metą doszło do niemałej sensacji, za peletonem został jeden z faworytów, Jonas Vingegaard (Dania), który musiał pożegnać się z szansami na medal.
#EuroRoad25 – Jonas Vingegaard dropped from the peloton at 109 to go. pic.twitter.com/2UzUnQPezb
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) October 5, 2025
Na drugim podjeździe pod Saint-Romain-de-Lerps pojawiły się pierwsze ataki faworytów. Główna grupa podzieliła się, a ucieczka dnia została doścignięta. Z tyłu został między innymi João Almeida (Portugalia). Na 75 kilometrów przed metą, podczas ostatniego podjazdu na Saint-Romain-de-Lerps, zaatakował Tadej Pogačar (Słowenia). Jedynie Remco Evenepoel (Belgia) był w stanie podjąć próbę pościgu. Belg z całych sił starał się utrzymać koło Słoweńca, jednak po chwili musiał odpuścić i Pogačar samotnie jechał na czele wyścigu.
#EuroRoad25 – 76 to go. ATTACK TADEJ POGACAR pic.twitter.com/Op0s4FiCNO
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) October 5, 2025
Do Evenepoela dojechało trzech zawodników: Christian Scaroni (Włochy), Paul Seixas (Francja) oraz Juan Ayuso (Hiszpania). Pogačar dość szybko wypracował sobie około minuty przewagi nad goniącą czwórką. Na 40 kilometrów przed metą Remco Evenepoel podjął próbę samotnego pościgu i zyskał około 30 sekund przewagi nad grupą, którą zostawił za sobą. Do Słoweńca wciąż jednak tracił mniej więcej minutę.
Ostatnie 40 kilometrów nie zapowiadało już walki o dwa pierwsze miejsca. Tadej Pogačar, mając około minutę przewagi, pewnie zmierzał po złoto, a Remco Evenepoel wypracował sobie ponad dwuminutową przewagę nad trójką, od której wcześniej odjechał. Niewiadomą pozostawało jedynie to, kto stanie na najniższym stopniu podium.
Słoweniec pewnie przekroczył linię mety, finiszując 31 sekund przed Evenepoelem, i do tytułu mistrza świata dołożył tytuł mistrza Europy. Belg, podobnie jak na czempionacie w Rwandzie, również tym razem musi zadowolić się srebrnym medalem. Z tyłu za prowadzącą dwójką zaatakował Paul Seixas, tempa nie wytrzymał Juan Ayuso, a po chwili Francuz urwał także Christiana Scaroniego. Dzięki temu atakowi to właśnie Seixas stanął na najniższym stopniu podium kończąc zmagania 3 minuty i 41 sekund za zwycięzcą.
The World Champion becomes the European Champion! ✨🥇 #EuroRoad25
It’s two titles in seven days for @TamauPogi, who wins the European Championships Road Race for the first time 🏆
Tadej went solo with 75km to go and did what he does best 🚀
🇸🇮 Čestitke, Tadej! #WeAreUAE pic.twitter.com/GXT8UumJkL
— @UAE-TeamEmirates (@TeamEmiratesUAE) October 5, 2025
Wyniki Mistrzostw Europy ze startu wspólnego 2025:
Results powered by FirstCycling.com










No ok, chłop jedzie 50 jakoś dni wyścigowych i nie ma dnia słabości (nie wiem czy da się tak liczyć amstel i czasowke), chce wygrać 5 tdf i nie więcej (amstrongowi ponoć mieli za złe że nie zatrzymał się na 5 i dlatego go tak co roku atakowali), no ok, cieszmy się z tego co jest 😀
Super zawody!
T. Pogaczar w swojej lidze…
R. Evenepoel mega kozak, co by nie mówić o jego sposobie bycia, to zarówno w Kigali jak i tu nogi miał przepotężne i pecha, że jeździ w czasach Tadeja…
P. Sexias super niespodzianka, taka która zawsze cieszy kibiców
Ależ emocjonująco było oglądać to samo niezliczony już raz w ciągu ostatnich dwóch lat! Mam takie marzenie, żeby choćby w jakimkolwiek wyścigu jednodniowym zobaczyć coś takiego, co nazywa się walka o zwycięstwo od startu do mety. Niestety w obecnym kolarstwie chyba każdy już zapomniał zanczenie tego zwrotu…
Czapki z głów. Po zwycięstwie w Kigali dziś wygrywa w niepowtarzalnym stylu. Za tydzień Lombardia i być może kolejny fenomenalny występ.
Cieszy mnie każdy wyścig z udziałem Tadka. Za kilkanaście lat będę mógł wspominać, że oglądałem wybitnego kolarza. A każdy znudzony, zniesmaczony wygrywaniem Pogiego niech po prostu nie ogląda wyścigów z udziałem Slovinian superstar 😉
Remas nie potrafił pogratulować zwycięstwa Słoweńcowi. Być może podjechał później, gdy kamera już nie filmowała Tadka, a może potrzebował chwili, żeby się wypłakać.?
Ricky gdzie jesteś? 😂
Król jest jeden.
Byli tacy co oglądali Merckxa, a my mamy dar oglądać Tadeja.
Jaa, widzę. że masz jakąś obsesję na moim punkcie. Zamiast się ośmieszać zobacz sobie na moje komentarze pod artykułami przed wyścigiem i przestań mnie mylić z kimś, z kim ewidentnie mnie mylisz. Albo rób to dalej, mam to gdzieś.
Tadeja można pokonać tylko w PCM-ie i to też nie jest łatwa sprawa. Wcale bym się nie zdziwił jak znudzony zwycięstwami Pogacar, za parę lat nie zostanie sprinterem, żeby wygrać absolutnie wszystko co jest do wygrania 😉
Co jest z tymi mięczakami? 17tu kolarzy na mecie? Remko, Tadej, no ok, a reszta? Poziom się tak obniżył że nie ma komu walczyć. Gdzie są prawdziwi kolarze z przed lat 🙁
Tak jak przewidział Radzio , kolejna wtopa Pogacara , jescze tylko Lombardia , też „przerżnięta” i „koniec” dominacji . Brawo Radzio , szkoda , że tak późno się urodziłeś , miałbyś szansę zostać jednym z biblijnych proroków.
Do Andrzej . Może wykluczyć Pogacara … albo niech sam sobie jeździ.
Vingegaard przeszarżował z wielkimi tourami jak Froome. To powinna być przestroga dla Pogacara.
@Łukasz, no co poradzisz, znowu siodełko za nisko albo mahomet zaspał i nie pomógł
Co tym razem nie zagrało u płaczliwego pseudo gwiazdora? Pewnie szyny były złe a Pogacar jak zwykle na dopingu…
Jeszcze chwila i będzie drugi Arm…..
Najciekawsza statystyka to chyba jednak ta, że wyścig ukończyło tylko 17 zawodników. A przecież nie było tak, że warunki były złe (co by to było, jakby było jak dziś w Chorwacji?).
Zastawia mnie, kiedy do Remco i jego sztabu dotrze, że póki sam nie zacznie się wzmacniać sokiem z „gumiwiśni” prawdopodobnie nigdy nie będzie miał podjazdu do Pogacara (nie licząc czasówek, gdzie z uwagi na inny dystans i charakter wysiłku nie ma to – jak zresztą sami widzimy – aż takiego znaczenia i czysta moc Remco wystarcza by rozwalić koksiarza). Może w Borze, w końcu Niemcy mają bogate doświadczenia w zaprzęganiu chemii do rozwiązywania rozmaitych problemów…
Szkoda, że nigdy już tej koszulki nie założy. Nie rozumiem, po co mu ona…
Miszon ale czy to nie jest tak, że na mistrzostwach świata czy Europy wielu kolarzy zazwyczaj nie kończy? O ile się nie mylę, to z uwagi na rundy, sędziowie sami ściągają z trasy tych, którzy zostają z tyłu – gdyby nie to, to pewnie nieco liczniejsze towarzystwo by dojechało do mety.
Arnaud a zastanawiałeś się że gdyby nie było Tadka , to Remco byłby podwójnym mistrzem świata i Europy, i wtedy też by się go oskarżało o doping bo wszystko wygral?
tom – nie, zdajesz się to za bardzo upraszczać. Oskarżenia nie wynikają z tego, że akurat zdobył podwójne mistrzostwo, tylko z całokształtu osiągnięć w sezonie, które zwyczajnie przekraczają fizycznie możliwości normalnego człowieka, nawet tak utalentowanego – oczywiście jak ktoś chce, to może sobie wierzyć, że wynika to „z większej pojemności płuc i determinacji” (jak to ktoś napisał tu pod innym postem) ale ja, znając też historię kolarstwa i wiedząc jak działa dzisiejszy świat, nie łykam tego 🤷.
Do Arnaud
No to dlaczego nie dziwi Cię totalna dominacja Remco w czasówkach. Toż on tez musi żreć gumi jagody skoro regularnie wszystkich bije, nawet tak dużych chłopców jak Ganna który generuje piekielne waty. O dominacji ma igrzyskach nie wspomnę