Choć aktualnie Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) walczy o zwycięstwo na tegorocznej Vuelcie, Duńczyk postanowił odnieść się do swoich planów na przyszłość. Istnieją spore szanse na to, że Jonasa zobaczymy na starcie Giro d’Italia 2026.
Jonas Vingegaard opowiadał o swoich planach tuż po siedemnastym etapie Vuelty, w rozmowie z TV2 Sports. Duńczyk przyznał, że obecnie skupia się na zwycięstwie w hiszpańskim wyścigu, a dopiero potem będzie myślał o przyszłych startach, chociaż ważną rolę w jego programie ma pełnić właśnie przyszłoroczne Giro.
Jeśli wygram Vueltę, wspaniale byłoby pojechać na Giro w przyszłym roku i zobaczyć, czy uda mi się wygrać wszystkie trzy Wielkie Toury. To byłby dla mnie wielki cel
– powiedział Jonas Vingegaard.
Do tego jeszcze daleka droga, gdyż Duńczyk musi się teraz bronić przed atakami João Almeidy (UAE Team Emirates – XRG) na trasie Vuelta a España 2025, ale jeśli tylko uda mu się ukończyć ten wyścig jako zwycięzca, szanse na start w przyszłorocznym Giro d’Italia rosną. Vingegaard odniósł się również do osiągnięcia Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG) z 2024 roku, kiedy to Słoweńcowi udało się wygrać Giro d’Italia i Tour de France. Mimo ewentualnego startu w Giro d’Italia 2026, Duńczyk nie zamierza odpuszczać udziału w „Wielkiej Pętli”.
To jasne, że można przejechać Giro i Tour w tym samym roku. Widzieliśmy to już w przypadku Pogačara
– zakończył lider ekipy Team Visma | Lease a Bike.









No i świetnie, Giro 26 dla Jonasa, Vuelta 26 dla Pogacara i obydwoje mają komplet (oczywiście zakładając że jest już niedziela i że klasyfikacja tegorocznej Vuelty się nie zmieni), będe kibicował.
Zrobi hat-trick Wielkich tourow szybciej niż wielbiony Pogacar. Szybko trafi do elitarnego grona. Tadej raczej Vuelty nie obskoczy nigdy.
Trudno się dziwić. Zapowiada się, że „wiśniowy” Pogaczar jeszcze przez kilka sezonów będzie nie do ugryzienia na TdF więc trzeba szukać szans gdzie indziej.