Egan Bernal (INEOS Grenadiers) zwyciężył na trasie 16. etapu Vuelta a España 2025. Kolumbijczyk okazał się najmocniejszym zawodnikiem na trasie pagórkowatego etapu, którego meta musiała zostać przestawiona na 8 kilometrów przed metą, z uwagi na protesty związane ze sprawą palestyńską. Tuż za nim na metę trafił Mikel Landa (Soudal Quick-Step), a podium uzupełnił Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe). Liderem wyścigu pozostaje Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike).
Po dniu przerwy kolarze mieli do pokonania 167,9 kilometrów trasy, na której znajduje się przeszło 3500 metrów przewyższenia. Trudno jednak mówić w przypadku dzisiejszych podjazdów o jakimś „gigancie”. Wszystkie z kategoryzowanych podjazdów mają bardzo podobną budowę – trudności i mocne nachylenie zaczyna się mniej więcej od połowy. Nie można tego jednak powiedzieć o finałowym Castro de Herville (8,2 km; 5,2%), gdzie pierwsze kilometry to mniej więcej 8% nachylenia i finałowa dla tego segmentu ścianka licząca nawet 16%! Tuż po zjeździe teren się jednak nieco wypłaszcza. Tak skonstruowana trasa tego etapu hiszpańskiej Vuelty, może budzić nadzieję, że do gry wejdą w końcu faworyci klasyfikacji generalnej.

Kolarze wystartowali około godziny 13:12. Na starcie wyścigu nie pojawiło się dwóch zawodników, a byli nimi Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike) i Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step). Od samego początku rozpoczął się bój o ucieczkę dnia, a bardzo aktywni w tej kwestii byli Pierre Thierry (Arkéa-B&B Hotels) wraz z kolegami z zespołu oraz inni reprezentanci francuskich ekip. Peleton jednak skutecznie bronił się przed atakami potencjalnych uciekinierów i w rezultacie po około 25 kilometrach ścigania, wciąż jechał w komplecie.
Sytuacja pozostawała niezmienna przez następne 20 kilometrów. Swojej szansy próbowali zarówno Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), jak i Jonas Rickaert (Alpecin-Deceuninck) wraz z Rémim Cavagną (Groupama-FDJ), jednak peleton wciąż czujnie kontrolował ataki. Zawiązanie się odjazdu dnia wydarzyło się dopiero na około 113 kilometrów przed metą, kiedy na czele wyścigu pojawiła się 17-osobowa grupa, w której znaleźli się: Marc Soler (UAE Team Emirates-XRG), Andrea Bagioli (Lidl-Trek), Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar), Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe), Mikel Landa, Mauri Vansevenant (Soudal Quick-Step), Egan Bernal, Bob Jungels (INEOS Grenadiers), Sean Quinn (EF Education-EasyPost), Finlay Pickering (Bahrain-Victorious), Clément Braz Afonso, Rudy Molard, Brieuc Rolland (Groupama-FDJ), Victor Guernalec, Louis Rolland (Arkéa-B&B Hotels), Kevin Vermaerke (Picnic-PostNL) oraz Jake Stewart (Israel-Premier Tech).
Gdy zawodnicy rozpoczynali pierwszy z kategoryzowanych podjazdów, którym było Alto de San Antoñino (8,9 km; 4,1%), ucieczka miała około 4 minuty i 30 sekund przewagi. W takiej sytuacji za nadawanie tempa w peletonie odpowiadać zaczęli kolarze Visma | Lease a Bike. Na górskiej premii najlepszy okazał się Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe). Chwilę później dowiedzieliśmy się również, że z wyścigu postanowił wycofać się Javier Romo (Movistar).
⛰ 3️⃣ ALTO DE SAN ANTOÑINO
1️⃣ 🇩🇪 @NicoDenz – @RBH_ProCycling – 3 p.
2️⃣ 🇪🇸 @solermarc93 – @TeamEmiratesUAE – 2 p.
3️⃣ 🇫🇷 @Rudymolard – @GroupamaFDJ – 1 p.💙 @loterias_es | #LaVuelta25 pic.twitter.com/6a7qAWdjS0
— La Vuelta (@lavuelta) September 9, 2025
Mniej więcej na półmetku rywalizacji zaczął padać deszcz. Wtedy również kolarze rozpoczęli pokonywanie najdłuższego dzisiaj podjazdu, Alto da Groba (11,4 km; 5,4%). Na 60 kilometrów przed metą na atak zdecydował się Mikel Landa (Soudal Quick-Step). Do uciekającego dołączyło kilku zawodników, wśród których znaleźli się chociażby Egan Bernal (INEOS Grenadiers), Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe) oraz Clément Braz Afonso i Brieuc Rolland (Groupama-FDJ). Landa ostatecznie wygrał górską premię 1. kategorii, a przewaga harcowników, zdawała się powiększać. Po przejechaniu tego podjazdu wynosiła ona bowiem 20 sekund nad goniącą grupą oraz 6 minut i 20 sekund nad peletonem.
Taki układ wyścigu sugerował, że etapowy triumf ponownie padnie łupem któregoś uciekinierów. W grupie pościgowej problem z utrzymaniem się mieli Mauri Vansevenant (Soudal Quick-Step), Jake Stewart (Israel-Premier Tech) oraz Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar). Strata do czołówki regularnie rosła, a na 37 kilometrów przed metą wynosiła już 40 sekund. Przewaga nad peletonem również sukcesywnie rosła, co przypieczętowało oddanie tego etapu w ręce ucieczki.
W pościgu za piątką z przodu nie uczestniczyli wówczas już Victor Guernalec (Arkéa-B&B Hotels) i Sean Quinn (EF Education-EasyPost). W peletonie kraksę zaliczył również Lorenzo Fortunato (XDS Astana), jednak krótko po tym Włoch wrócił do rywalizacji. Dzięki mocnej zmianie Marca Solera (UAE Team Emirates-XRG) strata pościgu do czołówki zaczęła szybko spadać, a z grupki odpadł Rudy Molard (Groupama-FDJ). Hiszpan zdecydował się jednak odskoczyć i wraz z Finlayem Pickeringiem (Bahrain-Victorious) kontynuował pogoń. Na 33 kilometry przed metą tracili do grupy na czele wyścigu około 15 sekund.
Na lotnej premii triumfował Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe). Niemiec krótko po tym odpadł od czołówki, właściwie u podnóża Alto de Prado (3,2 km; 8,9%). Przewaga czołówki, z której następnie odpadł Brieuc Rolland (Groupama-FDJ), nad pieczołowicie pracującymi Solerem i Pickeringiem wzrosła na przestrzeni całego podjazdu do przeszło minuty. W międzyczasie za pracę w peletonie wzięli się zawodnicy Bahrain-Victorious, dzięki czemu dokonali niemałej selekcji. Na górskiej premii ponownie triumfował Mikel Landa (Soudal Quick-Step).
😮💨 These climbs are something!
😮💨 Vaya subiditas nos regala Galicia…#LaVuelta25 pic.twitter.com/xzlRRCvTrz
— La Vuelta (@lavuelta) September 9, 2025
W peletonie problemy z utrzymaniem się w grupie mieli Junior Lecerf (Soudal Quick-Step) oraz Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale). W obliczu takiej selekcji i praktycznie, nie licząc Felixa Großschartnera (UAE Team Emirates-XRG), osamotnionego João Almeidy (UAE Team Emirates-XRG), do peletonu wracać zaczął Marc Soler (UAE Team Emirates-XRG). Defekt zaliczył wtedy również Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike), jednak lider wyścigu szybko wrócił do grupy faworytów.
W czołówce problem z rowerem miał Clément Braz Afonso (Groupama-FDJ), przez co z przodu pozostali jedynie Mikel Landa (Soudal Quick-Step) i Egan Bernal (INEOS Grenadiers). Dwójka uciekinierów miała wówczas prawie minutę nad następną grupą pościgową. Na około 15 kilometrów przed metą organizatorzy podjęli jednak kluczową dla losów etapu decyzję – w związku z licznymi protestami na mecie, finisz etapu rozstrzygnie się na 8 kilometrów przed planowanym końcem.
The current situation at 3 km to go at Vuelta… #LaVuelta25
🎥: z_w_photography pic.twitter.com/fxMVaubjbI
— Lukáš Ronald Lukács (@lucasaganronald) September 9, 2025
W związku z takim rozwojem wydarzeń trzeba było zmienić taktykę – na zjeździe wyraźnie przyspieszył Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling), jednak Brytyjczyk nie zerwał nikogo z koła. Landa i Bernal zaadaptowali się do nowej sytuacji i wspólnie szykowali się do finiszu. Ostatecznie, to Egan Bernal (INEOS Grenadiers) ruszył jako pierwszy i to Kolumbijczyk wygrał ten kuriozalny, szesnasty etap tegorocznego Vuelta a España. Tuż za nim prowizoryczną kreskę minął Mikel Landa (Soudal Quick-Step), a podium uzupełnił aktywny dzisiaj Nico Denz (Red Bull-Bora-hansgrohe). Liderem wyścigu pozostał Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike).
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły









Wolność protestu ok, słuszna sprawa, ok, ale no to już jest terroryzm, skoro na relacji mówią, że gdzieś jakieś drzewo ścieli przy trasie. To już zagraża bezpieczeństwu.
Jakoś w katalonii potrafili brutalnie demonstracje tłumić, wiadomo inna specyfika protestu jeśli chodzi o lokacje, no ale gdzie jest Państwo?
ehh, jakoś w 2022 nie było problemu wyrzucić Gazprom z kolarstwa, a Israel Premier Tech wciąż startuje…
W Gazie mordują ludzi, codziennie dowiadujemy się o nowych zbrodniach czy planach a my się oburzamy, że nam rozrywkę psują. Też bym chciał żeby grand tour miał swoją wspaniałą oprawę ale trochę trudno w tym światowych okolicznościach narzekać.
Ech, ten Bernal!
Super, że wygrał. Zawsze gdy startuje, to szczerze mu kibicuję. Ciekawa sytuacja, chyba pierwszy raz w karierze nadrabia w ucieczkach dnia, a nie na finałowych podjazdach. Jeszcze niedawno było 29min w plecy, a teraz już 9min. Teraz już tak łatwo go nie puszczą, ale oby dalej odrabiał i dojeżdżał z najlepszymi.
Życzę mu „Top 10”.
Jak ścięli drzewo to jeszcze zaraz ekologów na protestach zaraz zobaczymy.
@Antek, Ty antysemito 🙂 Tak wygląda świat aktualnie, podwójne standardy, rosyjski zespół od razu wwalili.
Ach czy może ktoś ty Palestyńczykom przekazać że te ich protesty tylko mnie wkurzają czyli człowieka co potępiał Izrael na każdym kroku. Teraz to już powoli z nerwów ich cierpienie robi mi się obojętne. Ach szkoda gadać
Arabscy terroryści atakują jedną z najpiękniejszych imprez sportowych. Proszę nie porównywać tej sytuacji z wyrzuceniem Gazpromu. Zapomnieliście jak zaczęła się ta wojna i kto był agresorem ? Arabowie napadli na Izrael, zabili niewinnych ludzi, a jak Izraelczycy zaczęli ich bić, to płaczą, że dzieje im się krzywda.
ZiZi@
Nie pisz głupot, ta wojna nie zaczęła się od napadu Hamasu…
Poczytaj o Mandacie Palestyny oraz o historii powstania Izraela oraz o Palestyńczykach, którzy żyją bez własnego państwa, coś jak Polacy w czasie rozbioru kraju…
Zalosne… ale czego się spodziewać, kiedy dyrektor wyścigu popiera a nawet ZACHĘCA do atakowania zawodników? Żałosny wyścig
Antek. Szkoda że nie przeszkadza ci kiedy przez muzułmanów mordowali są katolicy…
Chociaż głównymi sponsorami tytularnymi drużyny są Israel (odnoszące się do kraju i jego innowacyjnego wizerunku) oraz kanadyjska firma Premier Tech (związana z przemysłem ogrodniczym i technologicznym), grupa budzi kontrowersje z powodu powiązań z podmiotami, które mają związki z izraelskim przemysłem obronnym.
Warto zaznaczyć, że:
Sama drużyna jest często postrzegana jako narzędzie „sportwashingu” lub promowania pozytywnego wizerunku Izraela, co jest szczególnie widoczne w kontekście trwających konfliktów. Z tego powodu zespół bywa obiektem protestów podczas wyścigów.
Podsumowując, chociaż oficjalnie główni sponsorzy nie są firmami z branży zbrojeniowej, to powiązania z izraelskim środowiskiem technologicznym i biznesowym, a także sama tożsamość zespołu, sprawiają, że bywa on kojarzony z przemysłem obronnym i polityką Izraela.
Chyba przez jakiś czas przestanę zaglądać do sekcji komentarzy bo już zbiera mi się na odruchy wymiotne od tego politykowania co poniektórych…
Oki : A za co niby mają wyrzucić Israel Premier Tech? Jak ja zacznę Ciebie hejtować to Ciebie mają też wyrzucić z pracy?
Javier Romo – kolejna ofiara terrorystów palestyńskich. Ile jeszcze ofiar i etapów musi być zniszczonych ( na razie trzy – z drużynówką), żeby powstrzymać w końcu tych terrorystów ?? Terror Stop.