Po naprawdę długich i intensywnych staraniach Mads Pedersen wreszcie dopiął swego – uciekający niemal każdego dnia Duńczyk wygrał swój upragniony etap tegorocznej Vuelta a España. Przy okazji sukces ten zbliżył kolarza Lidl-Trek do triumfu w klasyfikacji punktowej.
Przed niedzielnym etapem Vuelta a España można było zastanawiać się czy o zwycięstwo powalczą uciekinierzy, czy też odjazd uda się skontrolować, a następnie dojdzie do finiszu z peletonu. Już początkowe kilometry rywalizacji pokazały, że obejrzymy ten pierwszy scenariusz, ale nie wykluczało to z walki sprinterów. Jednym z obecnych w ucieczce był bowiem Mads Pedersen, który kolejny raz pokazał, że podczas tegorocznej La Vuelty jest niezwykle aktywny i gotowy na niesamowity wysiłek w celu realizacji swoich planów i marzeń.
Bardzo chciałem dziś wygrać, a to w jakim stylu to osiągnęliśmy i ile na to czekaliśmy sprawia jedynie, że zwycięstwo jest jeszcze słodsze. Zespół wykonał fantastyczną robotę. W ucieczce mieliśmy 5 kolarzy. Po tym, jak dwaj kolarze, oderwali się na drugim podjeździe, to na nas spadł ciężar pogoni. Rywale oglądali się na mnie, a moi koledzy ciężko pracowali, abym mógł zwyciężyć. Nawet nie wiecie jak bardzo smakuje ten triumf po ściganiu się ze świadomością, że wszyscy nas obserwują i znają nasz plan
— opowiadał na gorąco Mads Pedersen.
Ostatecznie odjazd się podzielił, a Duńczyk z Lidl-Trek na czele pozostał sam ze swojej ekipy. Rywale jednak, ku uciesze 29-latka, całkiem zgodnie współpracowali i dzięki temu udało się, że grupka dojechała na czele, a walka o wygraną rozegrała się dopiero w sprincie. Tam Mads Pedersen musiał znaleźć w sobie ostatnie, najgłębiej skrywane pokłady sił.
Musiałem ruszać za wszystkimi, nie miałem wyboru. Musiałem też utrzymywać wysokie tempo. Marco Frigo ruszył, gdy do mety zostało 700 lub 800 metrów. To było idealne, bo zrobił coś w rodzaju rozbiegu dla grupy. Ja powoli zmniejszałem dystans. Za zakrętem zostało jeszcze 220 metrów i wtedy musiałem ruszyć sprintem. Udało się!
— zakończył mocno zmęczony, ale jednocześnie szalenie zadowolony Mads Pedersen.
W ten sposób kolarz Lidl-Trek ma już pewność, że nie wróci do domu z pustymi rękami – nareszcie udało mu się odnieść wygraną etapową. Do tego istnieje obecnie ogromna szansa, że Duńczyka zobaczymy także na podium w Madrycie, albowiem jego przewaga w klasyfikacji punktowej jest obecnie już naprawdę okazała. Po dołożeniu kolejnych 45 oczek do swojego dorobku, Mads Pedersen ma już 237 punktów i przewagę aż 98 nad drugim Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike). Jako że drugi z Duńczyków nie zwykł finiszować na lotnych premiach, obecna różnica jest już praktycznie nie do odrobienia – lider klasyfikacji generalnej musiałby wygrać aż 5 etapów by dogonić i przegonić swojego rodaka, a tego zapewne zobaczymy w jeszcze niejednym odjeździe w walce o kolejne oczka na lotnych finiszach.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Relacja z 15. etapu
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Wszystkie artykuły









W końcu któremuś zawodnikowi naprawdę zależy na utrzumaniu grandtourowego koszula. Do tej pory to wyglądało, jakby jeździli w nich za karę