Fot.: La Vuelta

Siódmy etap tegorocznej Vuelta a España przyniósł odkupienie Juanowi Ayuso (UAE Team Emirates – XRG), który po słabszej dyspozycji na 6. etapie, w czwartek był najlepszy i odrobił część. Dość zachowawczo pojechał Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), dzięki czemu koszulkę lidera utrzymał Torstein Træen (Bahrain – Victorious). Oto co mieli panowie do powiedzenia na mecie dzisiejszej rywalizacji.

Juan Ayuso od samego początku etapu jechał dziś bardzo aktywnie i atakował. Jedna z prób okazała się skuteczna i Hiszpan przez długi czas jechał samotnie przed peletonem, chcąc dojechać na czele przynajmniej do pierwszej premii górskiej. Tam dogonili go kontratakujący kolarze i wspólnie utworzyli 12-osobową ucieczkę dnia, a której Ayuso ponownie zaatakował na ostatnim podjeździe.

Tak, myślę, że dzisiaj zobaczyliśmy prawdziwego Juana Ayuso. To jedno z moich najpiękniejszych zwycięstw, biorąc pod uwagę trudności. Peleton, zwłaszcza zespół Visma, nie chciał pozwolić mi odjechać, więc przez pierwszą godzinę wyścigu musiałem jechać sam. Wiedziałem, że muszę się spieszyć, bo nie pozwolą mi tak łatwo uciec. Cierpiałem bardzo przez pierwszą godzinę. Wiedziałem, że muszę przejechać Port del Cantó przed innymi, żeby znaleźć się w ucieczce

Wygrana Ayuso na 7. etapie to trzecie z rzędu zwycięstwo dla UAE Team Emirates – XRG. Dzień wcześniej najlepszy był Jay Vine, a w środę zespół z Emiratów wygrał jazdę drużynową na czas. Ponadto dla Hiszpana było to drugie zwycięstwo na Grand Tourze.

To niesamowite. Po zdobyciu mojego pierwszego etapu w Grand Tourze podczas Giro, wygranie etapu tutaj na Vuelcie, która jest moim ulubionym wyścigiem, a zwłaszcza sposób, w jaki to zrobiłem dzisiaj, myślę, że to coś, co zawsze będę pamiętał i z czego jestem bardzo dumny. Wygranie trzech etapów z rzędu z drużyną jest świetne. Najpierw jazda drużynowa na czas, zwycięstwo dla nas wszystkich po równo. Potem Jay miał wczoraj niesamowity etap i wygrał na oczach swojej żony i dziecka, to było naprawdę wyjątkowe. A dzisiaj ja… Nie mamy sprintera, więc nie sądzę, żebyśmy mogli wygrać jutro, ale mamy nadzieję, że tak dalej będzie

– podsumował triumfator 7. etapu

Jonas Vingegaard przyznał, że jego zespół chciał przejechać dzisiejszy etap w jak najbardziej ekonomicznym trybie i większość ciężaru utrzymywania tempa w peletonie zrzucili oni na zespół lidera – Bahrain – Victorious.

To był przyzwoity dzień, nie było łatwo. Chcieliśmy trochę zaoszczędzić energię, więc postanowiliśmy dziś nic nie robić, również dlatego, że ostatni podjazd był trudny, ale zespół spisał się dobrze. Oczywiście, gdybyśmy chcieli, moglibyśmy walczyć o zwycięstwo, ale jak już wspomniałem, chcemy oszczędzać energię zespołu, więc zachowaliśmy ją na drugi i trzeci tydzień, ponieważ będą one dość trudne

Torstein Træen, który utrzymał się w grupie głównych faworytów i obronił tym samym czerwoną koszulkę lidera, docenił pracę swoich kolegów, którzy dzielnie pracowali dziś przez cały etap na rzecz swojego klubowego kolegi. W końcówce jednak wszystko zależało od Norwega, który nie chcąc zawieźć kolegów, został w grupie Vingegaarda i Almeidy.

Nie wiem, czy to koszulka lidera, czy presja, którą sobie narzuciłem, dały mi skrzydła. Byłem tak wdzięczny wszystkim chłopakom, którzy przez cały dzień dawali z siebie wszystko, że pomyślałem sobie: Teraz muszę utrzymać tę koszulkę! Poprosiłem ich o wsparcie w utrzymaniu koszulki, poprosił o to również dyrektor sportowy, i jestem wdzięczny, że wszyscy byli zadowoleni, że mogą to zrobić. Jack Haig powiedział w autobusie: „Rzadko zdarza się móc wspierać gościa, który nosi koszulkę lidera”. Mimo że Jack nie jest w swojej najlepszej formie na Vuelcie z powodu problemów z kostką, jechał dziś jak motocykl, zarówno na podjazdach, jak i na zjazdach. Inni włożyli taki sam wysiłek

– zakończył wdzięczny Norweg.


Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:

 

Poprzedni artykułDariusz Banaszek – jak zakochał się w kolarstwie [wywiad]
Następny artykułKolejna ekipa okradziona. Team TotalEnergies stracił 20 rowerów
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze