fot. Israel – Premier Tech

W ciekawą stronę zmierza saga transferowa, a właściwie spór prawny między Derekiem Gee a Israel-Premier Tech. Kilka dni temu pojawił się komunikat ze strony drużyny, że mimo próby zerwania kontraktu nie doszło do takiego wydarzenia, teraz swój kontrkomunikat wystosował Kanadyjczyk, który wprost informuje, że jest już wolnym zawodnikiem.

Aby w pełni zrozumieć potencjalne przyczyny obecnego konfliktu pomiędzy Derekiem Gee a Israel-Premier Tech warto cofnąć się o ponad dekadę i prześledzić karierę Kanadyjczyka, która jest jedną z najciekawszych w obecnym zawodowym peletonie. Urodzony w 1997 roku w Ottawie zawodnik był bowiem nienajgorszym juniorem – np. w wieloetapowym Ronde des Vallées zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej, a mówimy o imprezie, którą w poprzedzających latach wygrywali Mathieu van der Poel, Élie Gesbert i Pavel Sivakov. W przypadku Dereka Gee nie poskutkowało to jednak podpisaniem zawodowego kontraktu, a ten w imprezach UCI ścigał się w kolejnych latach stosunkowo rzadko i bez profesjonalnej ekipy. Wystarczy powiedzieć, że w 2020 roku nie zanotował ani jednego dnia startowego, zaś sezon później, gdy został po raz pierwszy w karierze zawodnikiem drużyny kontynentalnej, a konkretnie XSpeed United Continental, takowe starty były 2 – konkretnie chodzi o mistrzostwa krajowe, w których Derek Gee wywalczył 2 brązowe medale.

W ten oto sposób na sezon 2022 rocznikowo 25-letni Kanadyjczyk trafił do Israel Cycling Academy – drużyny development Israel-Premier Tech, a sporą rolę odegrało w tym zapewne to, że formacja posiada kanadyjskiego sponsora. Tam zobaczyliśmy pierwszy błysk Dereka Gee – 5. miejsce podczas czasówki w ramach Gran Camiño, później tytuł mistrza kraju w tej specjalności czy 19. lokata podczas mistrzostw świata, a wszystko to poskutkowało przejściem do głównej drużyny.

2023 rok? Tę historię znają już chyba wszyscy. Opona spadająca z obręczy na wjeździe do Lasku Arenberg podczas jazdy w ucieczce w trakcie Paryż-Roubaix, a następnie niezapomniane Giro d’Italia, podczas którego co prawda Kanadyjczyk nie wygrał żadnego etapu, ale podczas siedmiu ucieczek był 4-krotnie drugi i 2-krotnie czwarty na etapach oraz 2. w klasyfikacjach górskiej i punktowej. Na fali tego startu, wciąż stosunkowo wiekowy jak na wejście w świat zawodowego kolarstwa, Derek Gee podpisuje z Israel-Premier Tech umowę ważną do końca 2028 roku. To ważne dla tej historii, bo pozwala szacować, że kontrakt zapewne nie opiewał na zbyt wysoką kwotę – póki co 25-letni Kanadyjczyk był przecież jedynie objawieniem jednego wyścigu.

Kariera Dereka Gee jednak nie zwalniała, a wręcz ten kolejne razy zaskakiwał. Po spokojnym starcie sezonu ten wygrał jeden z etapów Critérium du Dauphiné, a następnie zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej francuskiego wyścigu. Ten był jednocześnie przygotowaniem do Tour de France, które Kanadyjczyk kończy na 9. pozycji – to historyczny wynik nie tylko dla niego, ale i całego Israel-Premier Tech. Kariera rozkręca się na dobre, a w 2025 roku było jeszcze lepiej – kolejne starty to wygrane O Gran Camiño, 4. miejsce w Tirreno-Adriatico, 3. lokata w Tour of the Alps i wreszcie 4. pozycja w całym Giro d’Italia. Derek Gee jest na fali, więc w nieznanym medialnie terminie zwraca się do obecnego pracodawcy o podwyżkę. Ten tymczasem przestaje wysyłać Kanadyjczyka na jakiekolwiek wyścigi, a finalnie na ostatnią chwilę wycofuje go ze składu na Vuelta a España. Świat obiega wówczas plotka, że Derek Gee ma przejść do INEOS Grenadiers, którą Israel-Premier Tech odbija suchym komunikatem.

9 sierpnia Israel Premier-Tech niespodziewanie otrzymał od prawników Gee powiadomienie o rozwiązaniu jego kontraktu. Stało się tak pomimo tego, że wciąż prowadziliśmy z nim rozmowy na temat jego kontraktu, który obowiązywał z naszą drużyną do końca 2028 roku. Uważamy, że umowa Dereka Gee z zespołem jest ważna do końca 2028 roku i będziemy współpracować z przedstawicielami Gee oraz UCI, aby znaleźć rozwiązanie i wywiązać się z obecnej umowy. Do tego czasu nie będziemy wydawać żadnych dalszych oświadczeń.

Na odpowiedź Dereka Gee przyszło nam poczekać zaledwie 3 dni, a ta jest stanowcza – Kanadyjczyk oświadcza w niej, że skutecznie rozwiązał kontrakt z obecnym pracodawcą i na ten moment pozostaje wolnym zawodnikiem nie posiadającym umowy z żadnym nowym podmiotem.

Potwierdzam, że moja umowa z Israel-Premier Tech została formalnie i należycie rozwiązana przez moich przedstawicieli prawnych. Nie była to łatwa decyzja, ale podjąłem ją po dokładnym rozważeniu i z uzasadnionych powodów. Pewne kwestie sprawiły, że moja dalsza współpraca z drużyną była po prostu niemożliwa. Chcę jasno zaznaczyć, że pomimo ostatnich doniesień, decyzja ta dotyczy wyłącznie rozwiązania mojego poprzedniego kontraktu z Israel-Premier Tech. Zgodnie z przepisami UCI, nie podpisałem jeszcze umowy z nową drużyną ani nawet o tym nie rozmawiałem. Chcę szczerze podziękować personelowi i zawodnikom, z którymi miałem zaszczyt pracować w czasie mojej pracy w tej drużynie

— napisał Derek Gee.

Przedstawiciele Israel-Premier Tech zostali poproszeni o skomentowanie oświadczenia Dereka Gee, a ci wbrew wcześniejszym zapowiedziom o nie odnoszenie się do sprawy do jej zakończenia wystosowali nowy, krótki komunikat.

Israel-Premier Tech podtrzymuje stanowisko, że kontrakt Dereka Gee z zespołem jest ważny. Sytuacja leży teraz w rękach UCI i przedstawicieli prawnych, którzy muszą znaleźć rozwiązanie. Nie możemy obecnie udzielać dalszych informacji na ten temat.

W obliczu takiego konfliktu prawnego wydaje się być przesądzone, że Dereka Gee nie zobaczymy już na starcie jakiegokolwiek z wyścigów w sezonie 2025. Czas pokaże, czy potwierdzą się plotki na temat przejścia Kanadyjczyka do INEOS Grenadiers, gdzie miałby zostać jednym z liderów na największe wyścigi. Kto wie, być może kiedyś nawet dowiemy się, czy prawdziwe były domysły jakoby przyczyną waśni na linii 28-latek – jego pracodawca były wyłącznie kwestie finansowe, czy też istniały inne powody dla rozwiązania współpracy. Warto tu bowiem zacytować słowa Jakoba Fuglsanga, który 1 czerwca tego roku zakończył swoją współpracę z zespołem Israel-Premier Tech.

Oczywiście, że lepiej jeździć bez logo Israela na koszulce. Nie chcę angażować się w to, co dzieje się politycznie, ale zdecydowanie przyjemniej jest jeździć bez tego napisu niż z nim

— deklarował Jakob Fuglsang podczas pożegnalnych wyścigów, już w innej koszulce, w rozmowie dla rodzimego serwisu Feltet.

To nie była pierwsza tego typu medialna wypowiedź na temat tego, że trykoty Israel-Premier Tech ciążą zawodnikom. Już pod koniec 2023 roku bliskowschodnia formacja „ocenzurowała” swoje stroje treningowe usuwając logotypy związane z Izraelem by ich kolarze czuli się bezpieczniej. W tamtym okresie podczas włoskich klasyków bus zespołu posiadał zbrojną eskortę, a to bez wątpienia musiało w jakiś sposób oddziaływać na zawodników. W 2025 roku skala propalestyńskich protestów jest jeszcze większa, a zatem kto wie – być może i to w jakiś sposób wpłynęło na decyzję Dereka Gee.

Poprzedni artykułMathias Norsgaard przechodzi do Lidl – Trek
Następny artykułClassic Lorient Agglomération – CERATIZIT 2025: Pięć Polek na wstępnej liście startowej
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Też bym nie chciał jeździć z logo ludobójców na piersi…

Jarek
Jarek

Izrael zamordował dziennikarza Reutersa. W szpitalu. Gdy ratownicy próbowali odzyskać jego ciało, Izrael ich zamordował. Na żywo w telewizji. Wraz z trzema innymi dziennikarzami.
Niedobra o tym pisać.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Dziwi mnie, że ta drużyna w ogóle jest dopuszczona do startów. Gazprom rusvelo czy jak to tam brzmiało została od razu wyrzucona. Choć w sumie mnie to nie dziwi.

Albert
Albert

Może powołał się na klauzulę sumienia.

Adam
Adam

Będzie jeździć w innej drużynie a oni nadal będą zaprzeczać.

Albert
Albert

Z niewolnika nie ma pracownika. Puścić go i niech się ściga gdzie indziej. Przecież jest Kris Frum.

WyGienty
WyGienty

Antysemityzm!

Piotr
Piotr

Jarek: stało się to…”zaledwie tydzień po najeździe palestyńskiej organizacji terrorystycznej Hamas na izraelskie osiedla – libański Hezbollah zaatakował w kilku miejscach granicę Libanu z Izraelem”.. i nie w szpitalu tylko …”w pewnej odległości” od starcia w pobliżu granicy, została trafiona grupa 7 fotoreporterów. Nie kłam. Gdzie drwa rąbią….. chyba że był to zwykły terrorysta pracujący dla Reuters. Siedzisz w czołgu, widzisz grupę terrorystów celujących do Ciebie (teleobiektywami) więc ich likwidujesz. Kropka.