Elliot Rowe okazał się być najlepszym z uciekinierów podczas 2. etapu Tour de l’Avenir. W 20-osobowej czołówce, która zawiązała się tuż przed półmetkiem, znalazł się Filip Gruszczyński, który w ten sposób zyskał dziś sporo w klasyfikacji generalnej. Liderem został Francuz Maxime Decomble.
W poniedziałek na zawodników rywalizujących w ramach 61. edycji Tour de l’Avenir czekało 136,7 kilometra pomiędzy Saint-Symphorien-sur-Coise a Vitry-en-Charollais – dokładnie tą samą trasę pokonały tuż przed orlikami ich rówieśniczki. Choć kolarze mieli do przejechania 3 górskie premie, etap zasadniczo był dedykowany sprinterom.

Tuż po starcie zawodnicy wspinali się na Montée de Saint-Laurent (3,55 km; 4,5%), a to była okazja do zawiązania bardzo mocnej ucieczki dnia. Na szczycie jako pierwszy zameldował się Patryk Goszczurny (Reprezentacja Polski), ale grupa z biało-czerwonym nie zdołała się oderwać. Po chwili odjechała za to 13-stka innych kolarzy, za którą rozpoczęła się zacięta pogoń ze strony peletonu. Ta okazała się być skuteczna, ale to nie zakończyło walki o odjazd dnia – wręcz przeciwnie, kolejne kilometry stały pod znakiem jeszcze zacieklejszych skoków.
Przed górską premią na Côte de Machézal (1,8 km; 6%) odjechał samotnie Marco Schrettl (Austria) i zwycięzcy tegorocznego Orlen Wyścigu Narodów udało się sięgnąć po komplet punktów na tym wzniesieniu, a tym samym zostać wirtualnym liderem klasyfikacji górskiej. Oczko do swojego dorobku dołożył Patryk Goszczurny, który w ten sposób stał się wiceliderem tego zestawienia. Wszystko w tym temacie miało się rozstrzygnąć na ostatniej z premii, czyli Côte de Coutouvre (2,6 km; 3,8%).
Na dojeździe do ostatniego punktowanego podjazdu zawiązała się 13-osobowa ucieczka, do której po chwili dołączyło jeszcze 7 zawodników. W odjeździe znaleźli się Filip Gruszczyński (Reprezentacja Polski), Maxime Decomble, Louka Lesueur i Pierre-Henry Basset (Francja), Arno Wallenborn i Alexandre Kess (Luksemburg), Louis Leidert i Silas Koech (Niemcy), Elliot Rowe (Wielka Brytania), Hugo Aznar (Hiszpania), Filippo Turconi (Włochy), Otto van Zanden (Holandia), Simon Dalby (Dania), Jack Ward (Australia), Jan Huber (Szwajcaria), Tomáš Přidal (Czechy), Kilian Feurstein (Austria), Tim Rex (Belgia), Jaka Marolt (Słowenia) oraz Halvor Utengen Sandstad (Norwegia). Grupa szybko zyskała ponad 3 minuty przewagi, a zatem otworzyła się ogromna szansa na to, że to uciekinierzy powalczą o etapowy skalp, a przy okazji dla części z nich dawało to potencjał na zrobienie małej niespodzianki w klasyfikacji generalnej. Choć żaden z uciekinierów nie był jednym z głównych faworytów całego wyścigu, to jednak część z nich potrafi się solidnie wspinać, a zatem stawką była nie tylko walka o dzisiejszą wygraną, ale i wypracowanie sobie zaliczki nad największymi gwiazdami.
50 kilometrów przed metą, gdy różnica osiągnęła 4 minuty, w peletonie nie wytrzymali Brytyjczycy, którzy rzucili wszystkie siły do pogoni. Z czasem dołączyli do nich Norwegowie Włosi i Francuzi, a szczególnie dziwić mogła praca tych ostatnich – z przodu mieli bowiem 3 kolarzy, w tym mającego najmniejszą stratę ze wszystkich Maxime’a Decomble’a.
W odjeździe były próby ataków, ale grupa razem zmierzała w stronę mety z przeszło 3-minutową przewagą nad peletonem. Gigantyczną pracę wykonywał w niej Filip Gruszczyński, który miał świadomość, że w ten sposób zyskuje nad wieloma rywalami z klasyfikacji generalnej. Wraz z Polakiem zmiany dawali m.in. Filippo Turconi i Simon Dalby, a taki stan rzeczy utrzymywał się niemal do ostatniego kilometra, kiedy to na skok zdecydował się Otto van Zanden. To jednak nic nie dało, a o wygranej zadecydował finisz z rozpędzonej grupy, który wygrał Elliot Rowe. Za plecami Brytyjczyka metę przecięli Louis Leidert i Alexandre Kess.
Wyniki 2. etapu 61. Tour de l’Avenir:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com








