Limone Piemonte, gdzie finiszować będzie dziś peleton hiszpańskiego wielkiego touru, brzmi jak orzeźwiający i odrobinę cierpki napój. A jednak to okolice startowej Alby dostarczą w niedzielę całego mnóstwa kulinarnych odniesień, podczas gdy rolą finałowego podjazdu – zgodnie z jego pierwotną nazwą – będzie wywołanie emocji z gatunku tych granicznych.
Z ukrytej wśród wzgórz Langhe i Roero Alby do położonego pod francuską granicą Limone Piemonte, peleton wyścigu Vuelta a Espana czeka dziś blisko 160-kilometrowa wspinaczka z winiarskiej części regionu, przez przedgórze Alp Kotyjskich, aż po pierwszy długi podjazd tegorocznej odsłony hiszpańskiego wielkiego touru. W stosunku do wczorajszego odcinka, liczby premii górskich na trasie co prawda to nie zmienia, ale wartość przewyższenia zbliżająca się do 2000 metrów pozwala już sobie przypomnieć, z którym wyścigiem mamy do czynienia.
Po wyjeździe z kojarzonej z truflami i winami Nebbiolo Alby peleton uda się na zachód, by na wysokości Savigliano (32,5 km) odbić na południe i względnie konsekwentnie trzymać ten kierunek. Lotny finisz rozegrany zostanie w miejscowości Busca (67,0 km), tuż po zjeździe z niekategoryzowanego podjazdu, w związku z czym można domniemywać, że dostępne tam bonifikaty czasowe padną łupem zawodników z ucieczki dnia.
Dotarcie do regularnie pojawiającej się na trasach Giro d’Italia miejscowości Cuneo (85,0 km) zazwyczaj trafnie zwiastuje, że nadchodzi rywalizacja w górach, jednak tu drastyczna zmiana krajobrazu nie nastąpi – przynajmniej nie od razu. Po przeprawieniu się na wschodni brzeg Stury kolarze nie podążą bezpośrednio do położonego u wylotu doliny Vermenagna Borgo San Dalmazzo, ale zatoczą niedomkniętą, ok. 50-kilometrową pętlę, co wydłuża dystans tego odcinka i pozwala dołożyć kilka niewielkich hopek w środkowej części trasy.
Finałowy podjazd do Limone Piemonte (9,8 km, śr. 5,1%) oficjalnie liczy niespełna 10 kilometrów, jednak droga konsekwentnie będzie się wspinać już od wjazdu do wspomnianej doliny Vermenagna (135,5 km). Wzniesienie można podzielić na trzy względnie równe części: otwierają je bardzo łagodne 3 kilometry (ok. 3,5%), w środkowej części gradient regularnie zmienia się i skacze (od 3,7% do 6,5%), podczas gdy na finałowych 3 kilometrach (ok. 7,5%) Limone Piemonte przechodzi do konkretów. Dodatkową trudność na ostatnim odcinku stanowi zwężająca się, kręta droga.
Limone Piemonte po raz ostatni na trasie Giro d’Italia pojawiło się w 2002 roku, kiedy triumfował Stefano Garzelli.
Oto, co na temat 2. etapu Vuelta a Espana 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 2, 24 sierpnia: Alba > Puerto Limone (159,6 km)
Niezależnie od tego, w którym zakątku Europy jest w danej chwili rozgrywany, hiszpański wielki tour pozostaje wierny swojemu charakterowi. A ponieważ ten jest skrajnie górski, pretendenci do tytułu już drugiego dnia będą mieli okazję sprawdzić swoją formę na dość konkretnym podjeździe. Cała przeprawa z Alby na południowo-zachodni kraniec Piemontu to licząca 159 kilometrów i 1800 metrów przewyższenia stopniowa wspinaczka, a zwieńczy ją pojedynek na Puerto Limone, aka Limone Piemonte, aka Panice Soprana (9,8 km, śr. 5,1%). Nic przesadzonego, ale w imprezie, która jest zarazem własnym obozem przygotowawczym, w zupełności wystarczy.


Pogoda
Do 23 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, kilka stopni chłodniej w czasie startu i finiszu. Ostrzeżenie przed gwałtownymi burzami przestanie obowiązywać jeszcze przed rozpoczęciem etapu, ale duże zachmurzenie utrzyma się, a ryzyko zupełnie nie zniknie – szczególnie w ostatniej godzinie rywalizacji. Słaby wiatr (do ok. 8 km/h) z kierunku północnego pomoże dziś peletonowi dotrzeć na metę o rozsądnej porze.
Faworyci
Co wiemy przed pierwszym górskim etapem tegorocznej odsłony hiszpańskiego wielkiego touru? Że Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) ma obowiązek zakończenia wyścigu na najwyższym stopniu podium klasyfikacji generalnej, ale do zrealizowania tego celu wystarczą mu 2–3 wymagające wzniesienia w północnej Hiszpanii. Wiemy też, że Visma | Lease a Bike ma bezdyskusyjnie najmocniejszy skład (naprawdę bezdyskusyjnie), a jego najbardziej wygadana część składowa przebąkowała coś o radości ścigania się na rowerze niezmąconej cieniem Tadeja Pogačara.
Dziś najbardziej chciałabym się dowiedzieć, co to oznacza dla holenderskiej drużyny (a tym samym całej Vuelty) w praktyce: czy 28-letni Duńczyk zdecyduje się zaatakować wystarczająco wcześnie, by ewentualnie móc to nazwać solową akcją? Na papierze Limone Piemonte jest zbyt łatwym podjazdem, aby podzielić stawkę liderów, jednak przy różnicy poziomów zazwyczaj dzielących Vingegaarda od kolejnego kolarza na mecie – best of the rest – może to nie mieć znaczenia. Wówczas napiszemy, że już po wyścigu i kolarstwo zniszczone, tylko podmienimy nazwisko winnego ze słoweńskiego na duńskie.
Opcja druga to zintensyfikowanie agresywnej strategii z etapów tegorocznego Touru, na których Visma-LAB próbowała rozkręcić towarzystwo naprzemiennymi atakami Seppa Kussa i Matteo Jorgensona. Tam tego rodzaju podejście powieść się nie mogło, bo obaj Amerykanie zdążyli już wówczas wypaść z wąskiego grona zainteresowań Pogačara, a ich lider nie chciał bądź nie mógł właściwie odczytać ich intencji. Początek Vuelty to jednak zupełnie inna sytuacja, ponieważ w tym momencie wszyscy liderzy są na zero, a ścigająca się w czarno-żółtych kombinezonach ekipa udowodniła w przeszłości, że jest w stanie wygrać ten wyścig którymkolwiek z trójki liderów. Jeśli miałoby to dzisiaj znaleźć przełożenie w etapowym zwycięstwie jednego z wymienionej dwójki, stawiałabym na Jorgensona, który ma w sobie więcej złości i niezaspokojonego apetytu.
Trzecia opcja to przybranie biernej postawy i pozwolenie wybawić się innym, co rozwidla się na trzy scenariusze. Pierwszy – chyba najbardziej prawdopodobny – zakłada, że po nieskutecznych akcjach lub ich braku na metę dociera grupka liderów i ci rozgrywają między sobą sprint o etap. Giulio Ciccone (Lidl-Trek) jest dość zgodnie uznawany za faworyta tego rodzaju rozgrywki, dlatego można się spodziewać, że drużyna Lidl-Trek podejmie się kontrolowania głównej grupy na finałowym podjeździe. Szybcy są również Tom Pidcock (Q36.5), Victor Langellotti (INEOS Grenadiers), Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Archie Ryan (EF Education-EasyPost) oraz João Almeida i Juan Ayuso (obaj UAE Team Emirates-XRG), choć dla dwójki z Emiratów warto byłoby założyć odrębny wątek.
To ta druga odnoga trzeciego wariantu, w którym UAE Team Emirates-XRG przejmuje kontrolę, bo lubi i tak ma już wpojone. Jeśli miałoby to służyć doprowadzeniu do sprintu z grona liderów, trudno dojrzeć w tym większy sens, bo mimo wszystko ani Almeida, ani Ayuso nie będą jego faworytami. Jeśli natomiast wcześniej zaatakować miałby jeden z ich liderów, zastanawia mnie który i w jaki sposób o tym zadecydowano (gif z popcornem).
Jest jeszcze scenariusz zakładający triumf kolarza z ucieczki, bo gdyby był to drugi odcinek Giro d’Italia, najprawdopodobniej właśnie tak by się to skończyło. Z Vueltą jest ten problem, że odpuszczają gościa na parę minut, a ten kończy na podium generalki, dlatego w tym wyścigu jest to trochę mniej prawdopodobne. Jeśli mocniejszej grupie mimo wszystko uda się odjechać i zbudować obiecującą przewagę, widzę w tej ucieczce zawodników w typie Alessandro Verre (Arkéa B&B Hotels), Marco Frigo (Israel-Premier Tech), Gala Glivara (Alpecin-Deceuninck), Gianmarco Garofoliego (Soudal Quick-Step) czy Matteo Sobrero (Red Bull-BORA-hansgrohe).
Harmonogram
📍 Start honorowy: 13:35 (CET) – Alba
🚩 Start ostry: ok. 13:53
🏁 Prognozowany finisz: ok. 17:20–17:25 (CET) – Limone Piemonte
📺 Transmisja: od 13:30 Eurosport 1 i HBO Max
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły









Na tdp tak łatwo przychodziło niektórym krytykować komentatorów tvp, a tu wczoraj p. Baranowski mówił o rankingu 3letnim uci i nie wiedział, że: a) Lotto będzie miało fuzje z intermarche, więc dla intermarche ranking jest bez znaczenia
b) że „19-20 drużyny mają obligatoryjne dzikie karty”, tylko pomylił się, bo 2 najlepsze drużyny z licencją 2 dywizji w 2026 z rankingu sezonu 2025 będą miały takowe 🙂 A to są spore błędy a) niewiedzy b) merytoryczne 🙂
Oczywiście szacun dla komentarza eurosportu i p. Darka, ale bardziej chodzi o tą krytykę innych za wszystko 🙂 a wg mnie komentarz tvp dla widza „mniej kolarskiego” był ok.
UAE w składzie bez Pogacara lub w opcji, że do Almeidy daje się drugiego lidera lubi się pogubić, niekoniecznie dzisiaj, ale tak to widzę na te 3 tyg.
Sam Pogacar, tudzież sam Almeida dają gwarancję sukcesów (przy czym przy obecności Jonasa jako ten rozumiem jakieś etapy +2 msc, może koszulkę górala albo punktową), no ale zobaczymy
Visma może zrobić to samo co na Giro czyli podkręcić emocje dając UAE trochę radości by w trzecim tygodniu wygrać wyścig albo zaorać wyścig na pierwszym etapie 🤣
Jak zwykle Pani Hejterce nie udało się napisać tekstu bez złośliwych przytyków względem kolarzy.
W całym peletonie jest tylko jeden zawodnik, który wygrywa wszędzie, wszystko, w każdym terenie i o każdej porze. I tylko jedna drużyna, która na „ogórkowe” wyścigi wystawia skład niczym z wielkiego touru. To właśnie jest zabijanie kolarstwa – kiedy nikt inny nie ma szans wygrać nie w jednym wyścigu, a przez cały sezon.
@Alek, fuzja nie została oficjalnie ogłoszona. Visma też miała się łączyć z QuickStepem, to już było ogłaszane. I nic z tego nie wyszło, a Ci co ogłaszali to niczym fakt dokonany, trochę się jednak zbłaźnili. Nie dziwię się, że teraz czeka się na oficjalne informacje.
Myślę, że warto rozróżnić oczekiwanie na oficjalną informację podając jednak, że trwają tego typu dywagacje od mówienia o wszystkim tak, jakby temat nie istniał.
@Jakub Jarosz, być może temat już upadł. Transfery lubią ciszę, fuzje jeszcze bardziej ją lubią. Od pewnego czasu nic nowego nie pojawia się w tej kwestii w mediach.
Zgodę się z tym, że można powiedzieć o trwających dywagacjach. To by nikomu nie zaszkodziło, jeżeli wyraźnie zaznaczyłoby się przy tym, że są to tylko plotki i spekulacje.
No ok, są jakieś plotki 🙂 ale drugi błąd już był merytoryczny dot. Obowiązkowych dzikich kart 🙂