Sarah Gigante (AG Insurance – Soudal Team) wygrała najtrudniejszy etap Giro d’Italia Women. Druga na mecie Elisa Longo Borghini (UAE Team ADQ) została nową liderką wyścigu.
Królewski etap kobiecego Giro liczył 150 kilometrów i prowadził z Fermignano do Monte Nerone. Odcinek miał 3700 metrów przewyższenia, cztery górskie premie, w tym finałowe Monte Nerone (14,8 km; śr. 6,6%).

Po kilku nieudanych atakach ostatecznie przed peletonem znalazła się Mijntje Geurts (Team Visma | Lease a Bike). Młoda Holenderka dość szybko wypracowała sobie ponad dwie minuty przewagi.
🏁 100 km to go
🇳🇱 Mijntje Geurts of @visma_lab_women is solo at the front, with a gap of over 3' on the peloton.#UCIWWT #GirodItaliaWomen @girowomen pic.twitter.com/1YTZM5sQVl
— UCI_WWT (@UCI_WWT) July 12, 2025
Przed podjazdem Moria (2,5 km; śr. 8,2%) z peletonu skontrowała walcząca o koszulkę najlepszej góralki Usoa Ostolaza (Laboral Kutxa – Fundación Euskadi), a wraz z nią zabrała się Shirin van Anrooij (Lidl – Trek).
Po Passo La Croce (8 km; śr. 3,8%) samotnie jadąca Holenderka miała prawie trzy minuty przewagi nad dwójką i prawie pięć minut nad peletonem. Niestety po jednym z upadków z rywalizacji wycofała się Loes Adegeest (FDJ – SUEZ).
Jeszcze przed końcem podjazdu La Forchetta (3,4km; śr. 7,4%) Geurts została doścignięta przez dwójkę, a premię wygrała oczywiście zawodniczka Laboral Kutxa – Fundación Euskadi. Za nimi kręciła Célia Gery (FDJ – SUEZ), która zabrała się w kontrę.
30 kilometrów przed metą van Anrooij odjechała konkurentkom. W peletonie także nie było spokoju i jeszcze przed podjazdem Monte Nerone (14,8 km; śr. 6,6%) odjechały Elisa Longo Borghini i Silvia Persico (obie UAE Team ADQ) oraz Liane Lippert (Movistar Team).
Grupka Longo Borghini miała tylko 30 sekund przewagi nad coraz mniejszym peletonem prowadzonym przez AG Insurance – Soudal Team. Włoszka przyspieszyła i zostawiła za sobą Lippert, a wcześniej odpadła pracująca dla swojej koleżanki Persico.
𝙎𝙋𝙄𝙉𝙂𝙄
𝙇𝙊𝙉𝙂𝙊
𝙑𝘼𝙄🚨 one minute gap for @ElisaLongoB 😱
🚨 vantaggio di un minuto per Longo Borghini sulla Maglia Rosa 😱#GirodItaliaWomen #WonderfulWomen #WOW | @UAETeamADQ @UCI_WWT pic.twitter.com/aTLH2QbjAq
— Giro d'Italia Women (@girowomen) July 12, 2025
Na czele nadał była van Anrooij, która na 8 kilometrów przed metą miał minutę i 20 sekund przewagi nad Włoszką i kolejną minutę nad grupką liderki wyścigu, Marlen Reusser (Movistar Team).
6 kilometrów przed metą z grupki zaatakowała Sarah Gigante (AG Insurance – Soudal Team), a Reusser nie była w stanie zareagować. Shirin van Anrooij została doścignięta przez Longo Borghini 1500 metrów dalej. Holenderka nie była w stanie utrzymać koła Włoszki.
Świetnie jadąca z tyłu Gigante dojechała do zawodniczki UAE Team ADQ i błyskawicznie od niej odjechała. Australijka szybko wypracowała sobie 20 sekund przewagi i jechała po swój drugi etapowy triumf w tym wyścigu.
Z tyłu wreszcie przyspieszył Reusser, ale nie odrabiała błyskawicznie strat. Gigante niezagrożona dotarła do mety, a druga Longo Borghini
Wyniki 7. etapu Giro d’Italia Women 2025:
Results powered by FirstCycling.com










Najsilniejsze ekipy zbyt łatwo kontrolują etapy podczas wielkich tourów. Gdyby każdego dnia były dwa etapy, to trudniej byłoby oba kontrolować tym samym drużynom. To jest takie proste. Dlatego ja bym zwiększył ilość etapów z 21 do 40. Pierwszego i ostatniego dnia rozgrywać po jednym etapie, a w pozostałe dni po 2 etapy.
Pogacar miałby to co ma, ale inni mieliby dużo łatwiej przy moim rozwiązaniu.
Jak jest jeden etap każdego dnia, to na każdy etap te same najsilniejsze drużyny zdążą się zregenerować. Nie jest tak? Dlatego muszą być 2 etapy każdego dnia, może oprócz pierwszego i ostatniego. Mój pomysł tyczy się tylko wielkich tourów, bo reszta wyścigów jest zwyczajnie mało istotna.