Maria Okrucińska na Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 przyjechała z dość wyraźnie zarysowanym planem i udało się go zrealizować w 100% – wychowanka UKS Copernicus CCC Toruń kończy rywalizację z dwoma złotymi medalami. Dziś do triumfu z czasówki dołożyła bowiem także zwycięstwo w wyścigu ze startu wspólnego.
„Veni, vidi, vici – tymi słowami Gajusz Juliusz Cezar przekazał (47 p.n.e.) senatowi wiadomość o swym zwycięstwie nad Farnakesem II, królem Pontu, w bitwie pod Zelą. Podkreślały one nie tyle sam wynik wojny, co jej błyskawiczne zakończenie.” Czemu cytuję akurat ten wpis z Wikipedii? Cóż, chyba nie znalazłbym bowiem lepszej analogii do tego co uczyniła na małopolskiej ziemi Maria Okrucińska, która najpierw przekonująco wygrała jazdę indywidualną na czas, a dziś do tamtego złota dołożyła kolejne – tym razem w wyścigu ze startu wspólnego.
Nie ukrywam, że jestem mega szczęśliwa. Niezwykle liczyłam na ten medal, bo to starty wspólne to jest to, w czym w przyszłości chciałabym być coraz lepsza i spełniać marzenia. Dziś jedno spełniłam
— zaczęła Maria Okrucińska.
17-letnia pierwszoroczna juniorka pojechała 60-kilometrowy wyścig jak po swoje – najpierw kontrolowała wydarzenia, a w okolicy półmetka zaatakowała i niedługo później jechała już na solo w stronę mety. Tą przecięła z przewagą niemal 2,5 minuty nad drugą zawodniczką i prawie 5 minut nad 4. kolarką. Czy taki styl jazdy to oznaka wielkiej pewności siebie?
Nie ukrywam, że nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ale trasa bardzo mi odpowiadała, bardzo się cieszę, że w tym roku przygotowano dużo cięższą trasę niż co roku. Rok temu w Płocku byłoby mi dużo ciężej. Miałam przy sobie 2 koleżanki z drużyny na starcie, ale czy to ekipa z Grudziądza, czy też MAT Atom posiadały dużo liczniejsze składy i przez to nie wiedziałam na co mogę liczyć, czego się spodziewać. Byłam jednak pewna swoich sił i udało mi się
— rozwinęła podwójna mistrzyni Polski juniorek.
Atak nastąpił dość wcześnie jak na całość dystansu. Z czego wynikał ten pośpiech w działaniach Marii Okrucińskiej, która starty w barwach UKS Copernicus CCC Toruń łączy z reprezentowaniem holenderskiego Grouwels-Watersley R&D Road Team.
Nie ukrywam, że w pierwszej części wyścigu była idealna sytuacja dla mnie – koleżanka z Grudziądza odjechała z koleżanką z Atomu, ale ta druga strzeliła i tym samym na czele była jedna zawodniczka. Dziewczyny z Atomu musiały w ten sposób gonić, wszystko nie spadło na mnie, wręcz mogłam się nieco chować i potem na słynnym Kobielniku, gdy przewaga zmniejszyła się do 15 sekund zaatakowałam na pierwszym sztywniejszym momencie i jechałam już na full do mety
— kontynuowała opowiadanie o przebiegu wyścigu Maria Okrucińska.
Córka Daniela Okrucińskiego, w którego dorobku znajdziemy m.in. tytuł mistrza Polski orlików z 2002 roku, miała dość dużo czasu na to by walczyć nie tylko z dystansem, ale i własnymi myślami. Co się dzieje w głowie zawodniczki gdy ta zmierza na solo po tytuł mistrzowski?
Nie ukrywam, że pierwsze momenty na Kobielniku były dość ciężkie, nie było to miłe. Modliłam się, żeby podjazd się skończył i był mój ukochany zjazd. Potem już tylko mogłam się zastanawiać jaką mam przewagę, czy może zaraz będzie z wiatrem, choć niestety do samego końca było już pod wiatr… Po prostu odliczyłam sobie to, że jest coraz bliżej do mety i miałam nadzieję, że zaraz trener do mnie nadjedzie – to by oznaczało, że mam minutę przewagi i faktycznie tak się stało
— opowiedziała Maria Okrucińska, którą dopytaliśmy o to czy miała świadomość swojej przewagi.
Ogólnie to nie pamiętam wszystkiego z wyścigu, ale na początku nie wiedziałam za bardzo jaka jest przewaga i pytałam się o to obecnej obok sędzi. Usłyszałam, że było to 15-20 sekund, dowiedziałam się też, że koleżanki z Atomu są za mną we dwie, więc nie była to dobra wiadomość. Cały czas musiałam cisnąć full gas, ale gdy usłyszałam już, że ta przewaga zwiększa się to ulżyło mi
— rozwinęła zwyciężczyni piątkowego wyścigu juniorek.
Podczas naszej rozmowy po zdobyciu przez Marię Okrucińską złota w jeździe indywidualnej na czas kolarka Copernicusa zaznaczyła, że jej wielkim marzeniem na całą karierę jest wygrać Ronde van Vlaanderen. Jaki jest jednak taki bardziej przyziemny cel, taki dotyczący obecnego sezonu?
Myślę, że w tym sezonie chciałabym zdobyć medal Mistrzostw Świata albo Mistrzostw Europy. Wydaje mi się, że Mistrzostwa Świata są nieco za ciężkie dla mnie, bo jednak Rwanda to cały czas góra dół i będzie jeszcze ciężej niż tutaj, ale jednak we Francji trasa mi dużo bardziej odpowiada i to Mistrzostwa Europy to taki główny cel. Jest też wyścig we Francji – Plouay, to taki fajny klasyk i też mój cel na ten sezon
— ambitnie zaznaczyła Maria Okrucińska.
Patrząc na niewysoką 17-latkę z Copernicusa gdzieś przed oczami mam starszą o 2 lata Cat Ferguson – podobnie zbudowaną zawodniczkę, która także dominowała już jako pierwszoroczna juniorka, a która to rok później będąc jeszcze kolarką do lat 19, korzystając z takiej opcji w przepisach UCI, zaczęła próbować swoich sił z elitą. Choć nie zarysowałem tej analogii aż tak wprost Marii Okrucińskiej to podpytałem ją czy już dziś marzy jej się konfrontacja z dużo starszymi rywalkami.
To jest bardzo trudne pytanie, bo się jeszcze nigdy nad tym nie zastanawiałam. Póki co chcę się skupić na rozwoju, na tym co mogę poprawić, w czym mogę się rozwinąć, bo mam jeszcze bardzo duży zakres tego. Sądzę, że muszę jeszcze pomyśleć na ten temat, ale kto wie, może w drugiej części sezonu? Przede wszystkim jednak chciałabym się w przyszłym sezonie skupić na kategorii juniorki, żeby poosiągać jeszcze fajniejsze wyniki za granicą
— odpowiedziała obecnie najlepsza polska juniorka.
Wspominałem już, że w poprzedniej rozmowie Maria Okrucińska wskazała Ronde van Vlaanderen jako taki swój wymarzony wyścig do wygrania, ale tym razem mieliśmy okazję porozmawiać nieco dłużej o celach 17-latki oraz tym jakie ma już doświadczenie z brukowanymi klasykami.
Jeszcze realnie ciężko mi określić jakim jestem typem zawodniczki, czy będę góralką, czy też może sprinterką, a może jeszcze skupię się na klasykach. W tym wieku bardzo ciężko to powiedzieć, ale nie zmieniam zdania, że takim marzeniem jest Ronde van Vlaanderen, oraz rzecz jasna Mistrzostwa Świata. Byłam już w tym roku 5. w Ronde van Vlaanderen w kategorii juniorek, moja koleżanka z drużyny była 2. Nie ukrywam, że czułam się na to, żeby wygrać, niestety nie poszło tak jakbym chciała do końca, ale to nadal super wynik. Rok temu też startowałam w Ronde van Vlaanderen, jeszcze w kategorii u17, czyli juniorek młodszych, i byłam siódma albo ósma, więc mam już jakieś doświadczenie i podoba mi się ten wyścig
— zakończyła Maria Okrucińska.

Prosto z serca wydarzeń, czyli Dobczyc, Jakub Jarosz i Bartek Kozyra.
Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:
- Zapowiedź całych zawodów
- Relacja z czasówki juniorek
- Relacja z czasówki juniorów
- Relacja z czasówki orlików
- Relacja z czasówki elity kobiet i orliczek
- Relacja z czasówki elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorek
- Wszystkie artykuły









