Zwycięstem Lenny’ego Martineza (Bahrain – Victorius) zakończył się 8, ostatni etap Criterium du Dauphine. Francuz okazał się najlepszym spośród uciekinierów. Bez problemów zwycięstwo w całej imprezie dowiózł trzeci dziś na mecie Tadej Pogačar (UAE Emirates XRG).
Ostatniego dnia kolarze mieli do przejechania nieco ponad 133km górskiego etapu z Val-d’Arc do Plateau du Mont-Cenis. Na zawodników czekało 7 podjazdów (w tym dwa 1 kategorii). Dzisiejszy odcinek był jednak łatwiejszy niż dwa poprzednie.

Przed etapem byliśmy świadkami wzruszających chwil. Kolarze ustawili rowerowy szpaler na cześć Romaina Bardet (Team Picnic PostNL). Francuz po raz ostatni w karierze przypiął dziś numer startowy do koszulki.
Od początku etapu ochotę na walkę miał Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceunick). Holender wciąż był w grze o zieloną koszulkę i liczył na zdobycie punktów na lotnej premii. Większą ucieczkę udało się uformować po przejechaniu pierwszego podjazdu. W jej skład weszli prócz van der Poela: Maxim Van Gils (Red Bull-Bora-Hansgrohe), Ben Healy (EF Education-EasyPost), Lenny Martinez (Bahrain Victorious), Alexey Lutsenko (Israel-Premier Tech), Sepp Kuss (Visma-Lease A Bike), Valentin Paret-Peintre (Soudal-QuickStep), Tobias Foss (Ineos Grenadiers), Enric Mas, Ivan Romeo (obaj Movistar) oraz Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale). Ten ostatni szalał na premiach górskich, dzięki czemu wysunął się na wirtualne prowadzenie w tej klasyfikacji.
W peletonie, który wówczas tracił ponad trzy minuty pracowali kolarze Uno-X Mobility. Na 58 kilometrów przed metą na solową akcję zdecydował się Mathieu van der Poel. Dopiął on swego i wygrał na lotnej premii, ale nie wystarczyło to ostatecznie tego dnia na zwycięstwo w klasyfikacji punktowej.
Van der Poel został doścignięty przez towarzyszy ucieczki dopiero na 16 kilometrów przed metą. Z przodu kręcili wówczas Kuss, Van Gils, Martinez, Healy, Mas i Paret-Peintre.
Na ostatnich 10 kilometrach na akcję zdecydowali się Martinez i Mas, którzy odjechali reszcie uciekinierów. Podążać próbował za nimi Healy, jednak bez rezultatu. Grupa liderów klasyfikacji generalnej jechała miała nieco ponad 1,5 minuty straty. W niej jechało już tylko dziesięciu zawodników, z których niedługo potem została tylko czwórka: Pogačar, Jonas Vingegaard (Visma-Lease A Bike), Remco Evenepoel (Soudal – QuickStep) oraz Tobias Johanessen (Uno-X Mobility). Kontakt z grupą tracił trzeci przed etapem Florian Lipowitz (Red Bull Bora-Hansgrohe).
Mas odpadł od Martineza i Francuz sam podążył w kierunku mety. Spośród faworytów ruszył Vingegaard, ale Pogačar bez problemu utrzymał się na kole Duńczyka. Dwójka jechała razem po kolei wchłaniając kolejnych zawodników odpadających z ucieczki dnia.
Nie dogonili Lenny’ego Martineza, który na mecie mógł unieść ręce w geście triumfu. Niecałe 40 sekund za nim na metę wjechali Vingegaard i Pogačar, którzy nie walczyli na ostatnich metrach między sobą. Obaj nie chcieli marnować sił przed zbliżającą się „Wielką Pętlą”.
Duńczyk dzięki bonifikacie odrobił dwie sekundy do najgroźniejszego rywala, ale przegrał wyścig o niemal minutę. Dla Słoweńca dzisiejsze zwycięstwo „generalce” jest 99 w karierze. Podium utrzymał Florian Lipowitz.


Wyniki 8 etapu Criterium du Dauphine:
Results powered by FirstCycling.com










Jonas twierdził przed wyścigiem że osiąga najlepsze cyferki w karierze. No i nie dał rady. To co musi generować Tadek? No i Remco nie dorasta im do pięt, smutna prawda.
Lipowitz zaczyna się przebijać do czołówki i na TdF będzie mieć okazję, aby sprawdzić, gdzie na chwilę obecną jest jego miejsce w peletonie. Z przyjemnością będę obserwował jego rozwój. Co do Pogiego i jego głównego rywala wydaje się, że pojedynek będzie podobny jak w 2024, ale Jonas jest waleczny i już dwukrotnie posłał Tadka na deski. Czas pokaże