Giro d'Italia 2025 / RCS

Giro d’Italia startowało już w Danii, Izraelu, Irlandii, Węgrzech, a w tym roku Grande Partenza przypadła Albanii. Według medialnych doniesień, włoski wielki tour miałby obrać za dwa lata bardzo egzotyczny kierunek – możliwy jest start Giro w Australii!

Jako pierwszy informację podał australijski dziennikarz Michael Tomalaris. Według jego informacji, RCS, czyli organizatorzy Giro, są mocno zainteresowani wybraniem Australii jako potencjalnego kierunku.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Michael Tomalaris (@miketomalaris)

Mogę potwierdzić, że wysocy rangą państwowi urzędnicy prowadzili dyskusje z organizatorami, aby przyprowadzić pierwsze trzy etapy włoskiego wielkiego touru do Australii w maju 2027 roku. To nie żart, to nie plotka, to wszystko na serio. Jeśli to się wydarzy, to będzie duża informacja dla świata sportu, a co dopiero kolarstwa

– pisze na swoim Instagramie Michael Tomalaris.

Informację potwierdziła również Sporza. Co ciekawe, o Grande Partenza bardzo zabiegają również szejkowie z Arabii Saudyjskiej, albowiem od tego roku głównym sponsorem włoskiego wyścigu jest OneCycling. To organizacja, która czerpie fundusze z Saudyjskiego Funduszy Publicznych Inwestycji i coraz chętniej stara się przebić w świecie kolarstwa.

Tomalaris opowiedział również o trudnościach związanych z organizacją takiego wydarzenia. Co logiczne, znajdująca się na drugim końcu świata Australia mogłaby bardzo przeszkodzić w kwestiach transportu oraz czasu podróży:

Wiem ze sprawdzonego źródła, że RCS szuka możliwości, aby sprowadzić Giro do Australii. Wiem, że to brzmi dla wielu niewiarygodnie, ale serio się nad tym zastanawiają. Moim zdaniem najbardziej logicznym miejscem jest Perth, bo jest najbliżej Europy, ale Melbourne i Sydney też są zainteresowane – te regiony zawsze szukają dużych wydarzeń. Po trzecim etapie kolarze będą mieli 16-godzinny lot do Włoch, a to oznacza, że będą potrzebne dwa dni przerwy. Jeśli zawodnicy zostaną zrekompensowani za te trudności, mogą myśleć inaczej. Koniec końców, każdy będzie w tej samej sytuacji

– rozwija Michael Tomalaris.

Do doniesień ustosunkował się dyrektor wyścigu, Mauro Vegni – wedle jego odpowiedzi, RCS zostawia sobie dużo możliwości, a sprawa wciąż jest otwarta:

Niczego nie wykluczamy. Praktycznie i logistycznie to trudne, ale nikomu nie odmawiamy z miejsca. Wszystko jest możliwe, ale musimy przeanalizować zainteresowanie i opinię UCI. W dodatku nie wiemy, jak będzie wyglądał kalendarz na ten rok i jakie będą zasady. Dopiero po tym będziemy mogli o tym myśleć. Mamy bardzo dużo ofert z zagranicy i wszystkie bierzemy pod uwagę, jesteśmy gotowi na rozmowy z każdym, to oczywiste. Potem rozpocznie się cały proces, który może doprowadzić do Grande Partenza w tym miejscu. Zdecydowanie widać zainteresowanie, ale tak jak mówiłem, jest jeszcze dużo wątpliwości, na które musimy znaleźć rozwiązanie

– mówi dyrektor Giro d’Italia, Mauro Vegni.

Poprzedni artykułMateusz Gajdulewicz realizuje plan. Swój i trenera.
Następny artykułGiro d’Italia 2025: Klasyfikacja generalna po 1. górskim etapie
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Miłosz
Miłosz

W takim razie od razu proponuje z Australii pojechać do Chin i te 3 tygodnie zorganizować dookoła Chin.

ANTonim
ANTonim

TdF 2030 wystartuje ze stacji kosmicznej, natomiast prolog i dwa etapy TdP 2035 odbędą się na Marsie.

Zibi
Zibi

Pierwszy etap w Australii, drugi na Hawajach, trzeci Grenlandia no i ostatni na placu czerwonym lub na Krymie.

Ricky
Ricky

A wydawałoby się, że atmosfera jaka towarzyszyła pierwszym trzem etapom w Albanii mogłaby dać organizatorom do myślenia – jak widać nie bardzo. Ciekawe kiedy jakiś wielki tour wystartuje w naszym nadwiślańskim imperium?

Soczewka Silnoramienna
Soczewka Silnoramienna

Bzdury niesamowite.Tour powinien odbywać się tylko na terenie jednego kraju,ja tych etapów poza w ogóle nie śledzę.

Grzesiek
Grzesiek

Haha, nakładają kary na kolarzy za wyrzucenie papierka poza strefą, a nie przeszkadza im pomysł lecenia pol świata samolotami z kolarzami, obsługą i sprzętem. Bo przecież na start trzeba to tam dostarczyć, prawda?

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Tak jak absurdalne było startowanie w państwie położonym w Palestynie (i niesmaczne), tak to już przebija wszelkie granice groteski. Zimowy start, dwa dni przerwy i różnica czasu kontra pustynne upały i nieciekawe, pozbawione atmosfery pustkowia. Wygra ten, który szczodrzej sypnie zielonymi.