fot. Paris-Roubaix

Po tegorocznym Paryż-Roubaix, jak i zresztą po wielu innych wyścigach, równolegle do dziennikarzy przeprowadzających sporo ciekawych rozmów do swojej pracy ruszyli także statystycy. Ci mieli ręce pełne roboty – Mathieu van der Poel i Tadej Pogačar zapisali się bowiem w niedzielę w historii kolarstwa na wiele różnych sposobów.

Czy podczas 122. edycji Paryż-Roubaix byliśmy świadkami czegoś wielkiego? Niezależnie od tego czy komuś podobała się ponowna dominacja tej samej dwójki kolarzy co w większości ostatnich monumentów, czy też nie, trzeba przyznać, że bez wątpienia właśnie tak było. Mathieu van der Poel i Tadej Pogačar na naszych oczach piszą historię, a statystycy prześcigają się w podawaniu przeróżnych faktów, które to Holender i Słoweniec zrobili jako pierwsi bądź jedni z pierwszych w historii.

Przytaczanie statystyk rozpocznijmy od tego, że Mathieu van der Poel wygrywając tegoroczne Paryż-Roubaix stał się drugim kolarzem w historii, któremu udało się zwyciężyć przez trzy kolejne sezony w co najmniej dwóch monumentach w każdym z nich. Wcześniej tej sztuki dokonał jedynie Eddy Merckx, który podobne osiągnięcie zanotował w latach 1971-1973. Gdyby odrzucić kryterium dokonywania tego sezon po sezonie to grono takich kolarzy nie byłoby zresztą dużo szersze – po co najmniej dwa monumenty w sezonie przez co najmniej 3 lata podczas swojej kariery sięgali oprócz Mathieu van der Poela (2023-2025) i Eddy’iego Merckxa (1969, 1971-1973) tylko Fausto Coppi (1946, 1948-49), Rik Van Looy (1959, 1961-62) i… Tadej Pogačar (2021, 2023-24), który jeśli wygra w tym roku Liège-Bastogne-Liège bądź Il Lombardię to dołączy do Holendra z Alpecin-Deceuninck oraz legendarnego Kanibala.

Jeśli chodzi o inne statystyki to Mathieu van der Poel w niedzielę dokonał czegoś, czego nie udało się nikomu wcześniej – został pierwszym kolarzem w historii, który wygrał Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix dwa razy tej samej wiosny. Takie połączenie miało miejsce tylko pięć razy w historii – przed Holendrem dokonali tego tylko John Degenkolb (2015), Seán Kelly (1986), a w niezwykle dawnych czasach także Cyrille Van Hauwaert (1908). Tak, to jedna z rzeczy, których nie osiągnął nawet sam Eddy Merckx.

Kontynuując naszą podróż przez ciekawe fakty warto wspomnieć, że Tadej Pogačar został 9. w historii kolarzem, który stanął na podium każdego z pięciu monumentów. W XXI wieku na tę listę wpisał się jako drugi – wcześniej dokonał tego wyłącznie Philippe Gilbert. Jeszcze ciekawiej jest z kolei jeśli spojrzymy na fakt, że Słoweniec z UAE Team Emirates – XRG stał na podium pięciu kolejnych monumentów, w których startował – tego wcześniej w historii dokonał bowiem tylko Sean Kelly, który podobną serię miał w sezonach 1983-84. Tamta skończyła się jednak po 5. takim wyniku, zatem już za 2 tygodnie Tadej Pogačar stanie podczas Liège-Bastogne-Liège przed szansą na wyjście samodzielnie na czoło historycznych tabel.

Osoby, które twierdzą, że obecnie kolarstwo stało się bardzo przewidywalne będą miały na swój sposób rację. Pierwszy raz w historii zdarzyło się bowiem by na podium Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix w tym samym roku stanęła dokładnie ta sama trójka kolarzy, a osiągnęli Mathieu van der Poel, Tadej Pogačar i Mads Pedersen. Co jeszcze ciekawsze dwukrotnie 4. w tych imprezach był Wout van Aert. Dodatkowo Holender i Słoweniec są pierwszymi w historii kolarzami, którzy stanęli razem na podium pierwszych trzech monumentów danego roku – ba, w historii nie było częstym zdarzeniem by pojedynczy zawodnik osiągał coś takiego, a sztuka ta udała się przedtem tylko Erici Vanderaerdenowi (1987), Fabianowi Cancellarze (2011, 2013-14) oraz Mathieu van der Poelowi (2023).

Ciekawie jest nawet wówczas jeśli spojrzymy na kolarzy, którzy kończyli trzy spośród monumentów w czołowej „10” w danym sezonie. Choć przed nami jeszcze 2 pomniki kolarstwa w 2025 roku to już teraz Mathieu van der Poel i Tadej Pogačar mogą się pochwalić przedłużeniem swoich wieloletnich serii z takim osiągnięciem i obaj gonią Eddy’iego Merckxa, który przez 11 kolejnych sezonów meldował się w czołówce monumentów. Holender takich lat ma póki co 6, Słoweniec 4.

Wróćmy jednak do rzeczy, które wydarzyły się po raz pierwszy. Nikt przed Mathieu van der Poelem nie wygrał bowiem przez 4 kolejne sezony brukowanego monumentu, tj. Ronde van Vlaanderen bądź Paryż-Roubaix. Holender był najlepszy we Flandrii w latach 2022 i 2024 (a także w 2020 roku, ale to nie wchodzi do tej statystyki) oraz w Piekle Północy w latach 2023-25.

Właśnie – 3 z rzędu wygrane w danym monumencie to też nie jest częsta sprawa. W przypadku Paryż-Roubaix podobnym osiągnięciem pochwalić w historii mogą się tylko Octave Lapize (1909-11) oraz Francesco Moser (1978-80). Gdyby spojrzeć na listę wszystkich pomników kolarstwa to lista ta nie jest wcale dużo dłuższa, a co ciekawe jest na niej także Tadej Pogačar ze swoją trwającą już 4 lata serią podczas Il Lombardii.

Na koniec zaś spójrzmy na monumenty jako ogół. Tu na czele tabeli wszech czasów plasuje się Eddy Merckx, który wygrał takowych 19, drugi jest Roger De Vlaeminck z 11 sukcesami, a na 3. miejscu sklasyfikowani są Fausto Coppi, Costante Girardengo i Sean Kelly, którzy zwyciężali 9-krotnie. Tuż za podium znajduje się zaś dwójka naszych obecnych herosów kolarstwa, albowiem po niedzielnym Paryż-Roubaix Mathieu van der Poel i Tadej Pogačar mogą się pochwalić po ośmioma sukcesami w monumentach. Co ciekawe panowie są w stawaniu na podium pomników najskuteczniejsi w historii – choć oczywiście brakuje pewnych danych historycznych to z wynikiem na poziomie 66,7% Holender i Słoweniec wyprzedzają nawet Eddy’iego Merckxa. Tak, były i obecny mistrz świata kończyli na podium 2 na 3 monumenty, w których brali udział.

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „Czy tu wrócę? Może. Zobaczymy”
Następny artykułParyż-Roubaix orlików 2025: Dublet Lidl-Trek, Albert Withen Philipsen zwycięzcą
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Cipek
Cipek

Bardzo ciekawie się to czytało!

Arder
Arder

Cieszmy sie, ze zyjemy w tych czasach 🙂

Mikołaj
Mikołaj

Strach się bać ile pogi dobije tych monumętów

Bart
Bart

Jest jeszcze jedna fajna statystyka: zwycięzca z 2019 r. Gilbert ze swoim czasem nie zmieścił by się w limicie czasowym w 2025…