fot. FDJ-SUEZ

Przy okazji organizowanego przez RCS Sport sobotniego Mediolan-San Remo oraz Sanremo Women na powrót rozgorzała dyskusja na temat dysproporcji w nagrodach. W przypadku włoskich wyścigów panie mogły liczyć na zaledwie 21% tego co panowie, z czym nie zgadza się m.in. Demi Vollering.

Po 20 latach przerwy powróciła kobieca rywalizacja nawiązująca do męskiego Mediolan-San Remo, choć oficjalnie mowa o 1. edycji Sanremo Women, nie zaś wyścigu będącym kontynuacją dawnej Primavera Rosa. Przy okazji imprezy, której organizatorem jest RCS Sport, powróciła także i dyskusja na temat dysproporcji w nagrodach dla kobiet oraz mężczyzn, która w przypadku włoskich jednodniówek była ogromna – dla pań przewidziano zaledwie 21% tego co dla panów.

Dostajemy tylko 11% tego co mężczyźni i to jest rozczarowujące. To bardzo duża różnica. Żadna z nas nie przyjeżdża tutaj dla nagrody pieniężnej, ale kiedy mówimy o równych szansach, naprawdę chcemy je zdobyć. Dotyczy to również małych rzeczy, takich jak nagroda pieniężna. To pokazuje, że jeszcze istnieją dysproporcje i nadal jest dużo pracy do wykonania

— mówiła na ten temat Demi Vollering.

Holenderka mówiąc o 11% powołała się na różnicę między zwycięzcami – Lorena Wiebes otrzymała od organizatorów (a zatem pominąwszy różne dodatki) 2256 euro, Mathieu van der Poel zaś równe 20 tysięcy euro. Jeśli chodzi jednak o sumę nagród dla czołówki to dysproporcja była już mniejsza – na panie czekało 10260 euro, na panów zaś 50 tysięcy euro. Kobiety otrzymały jednak także i inne finansowania, a po doliczeniu premii od m.in. włoskiej federacji ich suma nagród uległa praktycznie podwojeniu.

Zwolennicy równości bez problemu wskażą, że np. Flanders Classics już kilka lat temu zdołało zrównać nagrody w wyścigach pań i panów takich jak Ronde van Vlaanderen, Omloop Nieuwsblad, Amstel Gold Race, Gandawa-Wevelgem, Dwars door Vlaanderen, Scheldeprijs czy Brabantse Pijl. Osoby będące po drugiej stronie dyskusji wskażą z kolei, że istnieje gigantyczna różnica medialna między jednym z pięciu monumentów, jakim jest odbywające się po raz 116. Mediolan-San Remo, a pierwszą edycją Sanremo Women, a takie kwestie jak czas ekspozycji, prestiż itd. powinny wpływać także i na proporcjonalność nagród między rywalizacją pań i panów. A Państwo po czyjej stronie stoją w tej dyskusji?

Poprzedni artykułMatthew Brennan: „Wyłączyłem umysł i dałem z siebie wszystko”
Następny artykułMSiT umorzyło postępowanie w sprawie wyborów w Polskim Związku Kolarskim
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Dostajecie proporcjonalnie do tego jakie jest zainteresowanie kobiecym kolarstwem, co się przekłada na pieniądze od sponsorów z reklam itd. Można się na to oburzać (a mnie zwyzywać od mizoginów etc.) ale tak po prostu jest. Nawet na tym portalu to widać – pod artykułem podsumowującym Mediolan-San Remo widziałem ostatnio coś około 20 komentarzy dla edycji męskiej i 0 przy edycji damskiej…

Piter
Piter

Smutna prawda jest taka, że kobiece sporty wymagają podobnego zaangażowania, poświecenia rożnych wyrzeczeń itd a gratyfikacja jest nie porównywalnie mniejsza niż w sportach męskich. A powód jest prosty, kobiece sporty są po prostu nudne i w porównaniu do męskich stoją na zdecydowanie niższym poziomie i nie pomaga fakt, że w dzisiejszych czasach jest za dużo sportu do oglądania więc kobiecy sport w tym kolarstwo nie ma siły przebicia

Michał
Michał

Jest dokładnie tak jak piszą Panowie Ricky i Piter. Komercyjne imprezy są finansowane i nagradzane wg marketingowego klucza.
Zasięg oglądalności będzie potencjalnie większy na boisku ekstraklasowego zespołu piłki nożnej, który prezentuje żałośnie niski poziom niż na koszulce Mistrza Polski Elity w kolarstwie.

Wbijając mocniej kij w mrowisko, to zabiegi zrównania nagród ma „dwie strony medalu”. Regularnie ścigając się w amatorskich imprezach kolarskich czuję się pokrzywdzony, bo żeby stanąć na podium i dostać jakąś nagrodę muszę pokonać kilkudziesięciu zawodników. Wśród Pań zdarza się, że nawet uczestniczek nie ma tyle, żeby to podium było pełne, a nagrody od organizatowa są takie same dla Pań i Panów.

Łukasz
Łukasz

Zlikwidować podział na kobiety i mężczyzn. Wtedy nie będzie nierówności w płacach, dystansach, dostępie do transmisji.

Reko
Reko

Smutna prawda jest taka, że o tym wszystkim decyduje rynek i kibice…jak nikt nie chce tego oglądać (fakt, że transmisji mniej) to też gratyfikacje mniejsze. Trzeba było zostać sprinterką i rywalizować na 100m z Shariką albo Jamajkami, kasa by się zgadzała…albo wybrać kobiece MMA, kasa u Jędrzejczyk albo Shevczenko też się zgadza. Jak się wybiera tak niszowy sport to trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Stefan
Stefan

Sytuacja jest niesprawiedliwa ale poszkodowanymi są panowie.
Panie w przypadku Milano Sanremo jadą drastycznie krótszą trasę. Tempo też jest mniejsze. Dysproporcje w nagrodach pieniężnych powinny być zdecydowanie większe.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Yes cannons slow market bejbe!

Marshall
Marshall

A mnie poirytowało to że na eurosporcie nagle puścili wyścig kobiet, kto włączył eurosport na wyścig Mediolan – San Remo (289km) musiał być solidnie wkurzony gdy nagle zaczęli pokazywać wyścig kobiet bez tradycji i historii czyli Genua – San Remo (146km)!!!. Jeżeli Panie chcą taką samą kasę to nie jadą 289km – ale kto by to chciał oglądać w tv – to by chyba z 8h jechały. A ponadto wyścigi kobiet są bardzo młode i nigdy nie zdobędą prestiżu porównywalnego z wyścigami mężczyzn. 116 edycja Mediolan – San Remo mężczyzn, a Genua – San Remo … pierwsza.

Slegne
Slegne

Bardzo dobrze, że o tym mówi i wywiera presję. Tzw. „rynek” jest nieefektywnym narzędziem oceny czegokolwiek, bo sprzyja konserwatywnym i zachowawczym postawom.

Hubert
Hubert

Do garów.. choć i tak najlepszymi szefami kuchni na świecie.. są mężczyźni!

Robert
Robert

Chyba przedmówcy napisali wszystko w tym temacie.
Wystarczy chociażby zobaczyć ilu kibiców było na królewskim etapie Tour de France Femmes w porównaniu do jakiegokolwiek etapu męskiego TdF.

Ricky
Ricky

Slegne, a opłacisz te wyższe nagrody z własnej kieszeni?