Dość słabo jak na swoje standardy rozpoczął sezon Jasper Philipsen (Alpecin – Deceuninck). Belg nie wygrał żadnego etapu podczas UAE Tour, choć niewiele mu zabrakło do tej sztuki. Stoi za tym jednak istotny powód – kolarz szykuje formę na wiosenną kampanię klasyków.
Drugie miejsce na szóstym etapie etapówki rozgrywanej w Emiratach Arabskich to póki co najlepszy wynik w sezonie 26-letniego sprintera z Ham. Jonathan Milan (Lidl – Trek) i Tim Merlier (Soudal Quick – Step) okazali się lepsi, jednak to zdaje się nie demotywować Philipsena:
Zwycięstwo byłoby fajne, ale nie ma co się tym zamartwiać. Idę do przodu, tym bardziej, że ten wyścig nie był głównym celem mojego sezonu
– opowiada Philipsen.
Wśród przyczyn swojej dyspozycji, oprócz oddania należytych laurów rywalom, widzi również efekty ciężkiego rygoru treningów. Belg uspokoił również kibiców, którzy nie mogą doczekać się jego kolejnego występu w Tour de France:
Ciężko trenowałem przez zeszły miesiąc. Głównie dlatego moje nogi nie są teraz najszybsze jakie mogą być, jak na sprintera przystało. Wciąż mam dobrą prędkość, ale brakuje mi tego dodatkowego przyspieszenia, które zdecydowanie Tim (Merlier – przyp. red.) teraz ma. Podczas Touru, to przyspieszenie zdecydowanie musi się pojawić. Będę musiał być sprintersko poziom wyżej niż jestem teraz
– tłumaczy kolarz Alpecin – Deceuninck.
Co ciekawe, Jasper Philipsen zdaje się nie patrzeć na siebie już jako sprintera, a coraz bardziej poważnego kandydata do zwycięstw w klasykach. Nic dziwnego, mówimy bowiem dwukrotnym drugim zawodniku Paryż – Roubaix, niemniej jednak Belg zdaje się mieć apetyt na więcej:
Do końca kwietnia jestem klasykowcem, od maja dopiero mówmy o mnie jako sprinterze. Na chwilę obecną skupiam się głównie na klasykach i bardzo ciężko nad tym pracowałem. W takiej sytuacji moje rezultaty nie powinny dziwić. Mimo wszystko, jestem zadowolony z zeszłego tygodnia, ale trudno mi wyciągać z niego jakiekolwiek wnioski. Są tutaj zbyt proste etapy, jadąc ze średnią 150 wattów to i niedzielny rowerzysta mógłby tu się ścigać. Niedługo jednak we Flandrii, ściganie będzie wyglądać zupełnie inaczej
– kwituje Jasper Philipsen.
Belg celuje w obfitą ilość klasyków tej wiosny. Zobaczymy go na starcie przy okazji Omloop Het Nieuwsblad, Kuurne – Bruksela – Kuurne, Nokere Koerse, Mediolan – San Remo, Classic Brugge – De Panne, Gandawa – Wevelgem, Dwars door Vlaanderen, Scheldeprijs oraz Paryż – Roubaix, które jest głównym celem tego sezonu obok Tour de France. Czy Philipsen jest w stanie w końcu wygrać Piekło Północy?









