W nocy z wtorku na środę, w wieku 90 lat, ze światem pożegnał się Rik Van Looy – legenda kolarstwa, zwycięzca wszystkich monumentów, dwukrotny mistrz świata i zwycięzca 37 etapów wielkich tourów. Kolarski świat opłakuje odejście słynnego Belga.
Rik Van Looy to legenda światowego kolarstwa i obok Jacquesa Anquetila najlepszy zawodnik lat 50′ i 60′ XX wieku. Belg podczas swojej kariery, zależnie od źródła, wygrał od 161 do nawet 371 etapów i wyścigów, w tym 3-krotnie Paryż-Roubaix, 2 razy Ronde van Vlaanderen i po razie Liège – Bastogne – Liège, Il Lombardię i Mediolan-San Remo co uczyniło go pierwszym w historii i obecnie zaledwie jednym z 3 kolarzy, którym udało się wygrać wszystkie monumenty. Ponadto słynący ze swojej szybkości Belg triumfował na 18 etapach Vuelta a España, 12 Giro d’Italia i 7 Tour de France. Nie dziwota zatem, że zmarły w wieku 90 lat Rik Van Looy jest uznawany za jednego z najlepszych kolarzy w historii, a jego odejście opłakują najwięksi.
Śmierć Rika bardzo mnie dotknęła. Wiedziałem, że od jakiegoś czasu nie jest z nim najlepiej. To jeden z najlepszych kolarzy w historii. Był wielkim mistrzem i świetnym przeciwnikiem. Nie potrafię porównać konkurowania z nim do jakiegokolwiek innego zawodnika. Jego siła woli i wola zwycięstwa to rzeczy, które zawsze zostaną ze mną
— przyznawał Eddy Merckx, który w latach 1965-69 miał bilans 16:16 w bezpośrednich pojedynkach w wyścigach jednodniowych przeciwko Rikowi Van Looyowi.
Wszystkich nas czeka śmierć, ale śmierć kogoś, kogo znasz, zawsze nas bardziej dotyka. Rik Van Looy był ode mnie starszy o czternaście lat. Wkrótce miałby 91 lat. Mimo to to bolesne, że musimy się z nim pożegnać. Był świetnym kolarzem i przede wszystkim ikoną kolarstwa. Jako młody chłopak wraz z ojcem jeździłem obserwować jak Rik Van Looy się ściga. Byłem jego kibicem. Do dziś pamiętam tamte chwile i na myśl o tym, że go z nami nie ma czuję pustkę
— dodawał 77-letni Roger De Vlaeminck.
W zeszłym roku jadłem z nim kolację z okazji jego 90. urodzin. To był naprawdę fajny wieczór. Nadal był w 100% zdrowy na umyśle. W tym wieku każdy chciałby być w takim stanie. Takie spotkanie było przez to niesamowite, bo Rik Van Looy to ktoś, na kogo zawsze patrzyłem, był kimś, kto działał na wyobraźnię. Kiedy po raz czwarty wygrałem E3 Harelbeke, wyrównałem jego rekord. To było dla mnie coś wyjątkowego dogonić legendę. Pamiętam też Rika jako osobę, która po karierze powiedziała, że nie być w centrum uwagi. Skupił się na żonie, rodzinie, działał lokalnie. Rik to ktoś, kto napisał historię. To on uczynił Belgię stolicą kolarstwa na świecie. Możemy mu za to być bardzo wdzięczni
— opowiedział Tom Boonen.
Jeśli chodzi o rodzinę to Rik Van Looy po zakończeniu kariery bardzo podkreślał jak wiele zawdzięczał swojej żonie Nini, która towarzyszyła mu przez sportową drogę. Zawsze mówił, że chce po zakończeniu przygody ze sportem oddać jej to co poświęciła spędzając z nią każdą chwilę. Nini Mariën zmarła na początku 2021 roku i to od tamtej pory Rik Van Looy powoli zaczął podupadać na zdrowiu. Nie zmienia to jednak faktu, że niemal 91-letni Belg do końca był otoczony przez rodzinę i przyjaciół.
Il avait remporté trois fois l'Enfer du Nord, dont deux fois avec le maillot arc-en-ciel sur les épaules en 1961, 1962, puis en 1965 hommage à Rik Van Looy, l'Empereur d'Herentals !#ParisRoubaix pic.twitter.com/zUesS2xWbr
— Paris-Roubaix (@parisroubaix) December 18, 2024
We are deeply saddened by the passing of Rik Van Looy, the 'Emperor of Herentals'. A true cycling legend whose incredible legacy will continue to inspire generations. Rest in peace. pic.twitter.com/gjjcn2BkEK
— Flanders Classics (@FlandersClassic) December 18, 2024
L'Empereur d'Herentals n'est plus.
Hommage à la légende Rik Van Looy, l'homme aux 371 victoires professionnelles, premier vainqueur des 5 monuments, double champion du monde, septuple vainqueur d'étape sur le Tour de France et maillot vert en 1963. pic.twitter.com/QqttloVCie
— Tour de France™ (@LeTour) December 18, 2024








