W nocy z wtorku na środę zmarła legenda światowego kolarstwa, Rik Van Looy. Były belgijski kolarz miał 90 lat i od kilku tygodni zmagał się z ciężką chorobą.
Belg jest prawdziwą legendą kolarstwa. W trakcie swojej kariery zdołał wygrać każdy z monumentów jako jeden z zaledwie 3 zawodników w historii obok Eddy’ego Merckxa i Rogera De Vlaemincka, a w jego dorobku znajdziemy także m.in. 37 etapów wielkich tourów. Do niedawna był też najstarszym żyjącym mistrzem świata na szosie – tej sztuki udało mu się dokonać w 1960 i 1961 roku.
Najlepiej radził sobie jako sprinter oraz w wyścigach klasycznych. Przez swoją przeszło 17-letnią karierę odniósł ponad 367 zwycięstw, z czego 161 w wyścigach zaliczanych przez serwis ProCyclingStats do tabeli wszech czasów. To daje Belgowi 5. miejsce w tym zestawieniu za plecami jedynie Eddy’ego Merckxa, Marka Cavendisha, Mario Cipolliniego i Rogera De Vlaemincka. Z pewnością świat kolarstwa stracił dziś zatem jedną ze swoich największych legend.








RIP, mam podchwytliwe pytanie dla Redakcji – nastarszy żyjący zwycięzca Tour de Pologne to? Pozdrawiam!
Po śmierci Mariana Więckowskiego stał się nim chyba Bogusław Fornalczyk, ale ręki sobie nie dam uciąć.
Zgadza się, chociaż wg Wikipedii i stron kolarskich żyje jeszcze Stanisław Grzelak, rocznik 1920, ale z tego co wiem zmarł już dość dawno, niestety kroniki tego nie odnotowały. Biała plama w kolarskiej historii do wypełnienia 🙂