Kontynuujemy podróż po worldtourze w ramach naszego cyklu zapowiedzi, a bohaterami kolejnego artykułu będą zawodnicy Team Jayco AlUla. Australijska ekipa przeszła podczas tegorocznego okienka niemałą transformację, albowiem zarówno wśród przychodzących, jak i odchodzących znajdziemy gwiazdy światowego formatu.
Za Team Jayco AlUla nie do końca udany sezon 2024. Australijska formacja mimo oceny potencjału na poziomie 6,5/10 otrzymała od nas końcowo notę na poziomie ledwie 4/10 mimo aż 25 zwycięstw UCI. Problemem była bowiem niemoc w największych wyścigach świata, którą zaliczyły największe gwiazdy tej drużyny, czyli Simon Yates czy Caleb Ewan. Ten pierwszy żegna się zresztą z Team Jayco AlUla po wspólnych 11 latach, co pokazuje jak bardzo pewna formuła na linii Brytyjczyk – australijski zespół się wyczerpała.
Jeśli chodzi o transfery to z drużyną żegna się 9 kolarzy i tyle samo do niej dołączy. W 30-osobowej kadrze na sezon 2025 największą nowością jest Ben O’Connor – obecnie 4. zawodnik rankingu UCI i zdaniem wielu jeden z największych bohaterów tego roku. Oprócz 29-letniego Australijczyka, który co ciekawe nigdy nie reprezentował rodzimego World Teamu, do Team Jayco AlUla dołączają także rządny własnych okazji Koen Bouwman, doświadczony Jasha Sütterlin, mistrz świata i brązowy medalista olimpijski w kolarstwie górskim Alan Hatherly, a także Paul Double, Jelte Krijnsen, Patrick Gamper, Asbjørn Hellemose i Robert Donaldson. Odchodzą z kolei wspomniany już Simon Yates, a także absolutnie przygaszony w ostatnim okresie Lucas Hamilton, kończący karierę Lawson Craddock oraz Amund Grøndahl Jansen, Jesús David Peña, Callum Scotson, Jan Maas, Blake Quick i Rudy Porter. Na pierwszy rzut oka wydaje się zatem, że podczas tegorocznego okienka transferowego australijska drużyna nieco zyskała na jakości.
Główne gwiazdy Team Jayco AlUla na sezon 2025:
a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:
2. miejsce w tegorocznej Vuelta a España, 4. w Giro d’Italia – ciężko o lepsze referencje niż ma obecnie Ben O’Connor. 29-letni Australijczyk ma za sobą sezon jak ze snów i wydaje się, że przed nim znajduje się obecnie bardzo poważne zadanie. Rodzimy World Team nie ma wielu liderów, a zatem od Bena O’Connora będzie zależało wiele – jeśli ten będzie mocny to i Team Jayco AlUla będzie mogło mówić o rozliczeniu sezonu, jeśli zaś 29-latkowi powinie się noga to inni kolarze mogą mieć problem z załataniem tej luki w wynikach. Moim zdaniem taka presja nie powinna jednak zaszkodzić jeżdżącemu bardzo aktywnie Australijczykowi, którego stać na naprawdę wiele.
Inni liderzy? Tu mamy już do czynienia z kolarzami, którzy odpowiadali za tegoroczne wyniki Team Jayco AlUla, a tych nieco brakowało. Eddie Dunbar po wielu problemach wrócił do dobrej formy dopiero podczas Vuelta a España, gdzie wygrał 2 etapy. Tylko czy 27-letni Irlandczyk jest w stanie powalczyć o klasyfikacje generalne? To samo pytanie zadawać można sobie także przy osobie Chrisa Harpera. Jeśli wierzyć słowom szefa Team Jayco AlUla to właśnie 30-letni Australijczyk przymierzany jest do pozycji lidera na Giro d’Italia, gdzie miałby powalczyć o czołową „10” całego wyścigu.
W krótszych wyścigach wieloetapowych o wysokie miejsca powalczyć bez wątpienia mogą Luke Plapp – m.in. 3. kolarz UAE Tour 2023 i 6. zawodnik Paryż-Nicea 2024, Filippo Zana, czyli zwycięzca Tour of Slovenia 2023, Mauro Schmid – triumfator tegorocznego Okolo Slovenska czy Paul Double – autor 3. lokaty w Tour of Türkiye 2024.
b) na sprinty:
Pewniaka na sprinterskie potyczki Team Jayco AlUla ma w sumie jednego – jest nim Dylan Groenewegen, który rokrocznie odnosi głośne sukcesy, a w tym sezonie m.in. wygrał swój 6 etap Tour de France w karierze. 31-letni mistrz Holandii w sumie zawodowych zwycięstw odniósł w karierze 74, a liczba ta mówi sama za siebie.
Czemu za pewniaka nie uznaje mającego w dorobku 63 triumfy Caleba Ewana? Problem z 30-letnim Australijczykiem jest bowiem taki, że ten swoją ostatnią wygraną na poziomie World Tour odniósł w marcu 2022 roku podczas Tirreno-Adriatico. Dziś stawianie na filigranowego sprintera to jak igranie z ogniem – raz się uda (np. wygrany etap Vuelta a Burgos), a raz można się poważnie sparzyć (np. najlepszy finisz na 22. miejscu podczas Tour de Pologne).
Typowym sprinterem nie jest z pewnością Michael Matthews, ale i o nim warto wspomnieć w tej sekcji. 34-latek potrafi bowiem odnaleźć się w mniejszej grupie, a gdy jeszcze dołożyć do tego jakiś drobny podjazd na metę to Australijczyk z pewnością włączy się do walki o triumf. Ku klasykom zerka dziś także Max Walscheid – niegdyś czołowy sprinter, dziś raczej specjalista od wyścigów jednodniowych. W specyficzny okolicznościach odnaleźć mogą się także Luka Mezgec czy Campbell Stewart, a na poziomie World Touru o pierwsze sukcesy powalczyć może także dynamiczny 22-letni Robert Donaldson.
c) na klasyki:
Po wywalczeniu wicemistrzostwa świata w tym roku Ben O’Connor zapowiedział, że chce w przyszłym sezonie spróbować swoich sił w wyścigach jednodniowych. 29-letni Australijczyk weźmie zatem zapewne udział w takich imprezach jak Il Lombardia, Liège-Bastogne-Liège, Donostia San Sebastian Klasikoa i pokrewnych i nie będzie tam bez szans na włączenie się do walki. Trudne jednodniówki preferują także Włosi – Filippo Zana i Davide De Pretto przed własną publicznością będą nieraz próbowali zaskoczyć, a ten pierwszy był w tym roku chociażby 9. w Strade Bianche.
Klasyki oparte o krótkie podjazdy i dynamikę? Tu niesamowicie groźny od ponad dekady jest Michael Matthews. 34-latek wygrał w tym roku Grand Prix Cycliste de Québec ogrywając na finiszu m.in. Biniama Girmaya, był też 2. w Mediolan – San Remo, 10. w Amstel Gold Race czy 11. w Ronde van Vlaanderen. W brukowane i wymagające siły klasyki celować może także Max Walscheid, a i wspomniany ponownie zostanie 22-letni Robert Donaldson – 2. zawodnik tegorocznego Paryż-Roubaix do lat 23.
d) na „czasówki”:
Niegdyś Team Jayco AlUla słynęło z bardzo dobrych czasowców i choć dziś nie jest już tak wybitnie to zespół ten wciąż ma w swoich szeregach zawodników potrafiących się odnaleźć podczas czasówek. Luke Plapp był 5. i 7. podczas prób czasowych w ramach tegorocznego Giro d’Italia, Mauro Schmid zajmował te same lokaty w ramach Vuelta a España, Max Walscheid zajął 10. miejsce w Mistrzostwach Europy, gdy potrzeba to dobrze na czas pojadą także Ben O’Connor, Michael Matthews czy Chris Harper.
Siłą Team Jayco AlUla pozostaje niezmiennie drużynowa jazda na czas. 2. miejsce podczas Paryż-Nicea i wygrana w ramach Okolo Slovenska w tym roku to były pokazy mocy zespołu, którego siłą jest kolektyw. Luke Durbridge, Michael Hepburn, Alessandro De Marchi, Christopher Juul-Jensen, a od nowego roku także Jasha Sütterlin to nie kolarze z pierwszego szeregu pod kątem indywidualnym, ale każdy z nich po prostu potrafi dawać długie, mocne zmiany gdy zajdzie potrzeba.
e) na górskie etapy:
Koen Bouwman odszedł z Team Visma | Lease a Bike nie dlatego, że go tam nie chcieli, a dlatego, że zapragnął jeździć częściej na własne konto. Najlepszy góral Giro d’Italia 2022 z pewnością będzie miał na to szanse w Team Jayco AlUla i jestem ciekaw do czego to zaprowadzi 31-letniego Holendra. Ucieczki i szukanie przez nie zwycięstw zdają się bowiem być wpisane w DNA australijskiego zespołu, a udowadniali to m.in. Eddie Dunbar, Filippo Zana, Alessandro De Marchi czy Welay Hagos Berhe. Z pewnością w nowym roku strategia Team Jayco AlUla nie ulegnie odmianie o 180 stopni, a wyżej wymienieni zawodnicy nadal będą regularnie gościli w akcjach.
f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:
W ramach tego tekstu jedynie lekko wspomniana została trójka kolarzy, których obecność na poziomie World Touru bardzo mnie ciekawi. Mowa tu o 23-letnim Andersie Foldagerze, czyli Duńczyku, który ma już za sobą debiutancki rok w Team Jayco AlUla, 23-letnim Jelte Krijnsenie, który był w tym roku stażystą Q36.5 Pro Cycling Team oraz o Alanie Hatherlym, dla którego to będzie pierwszy w pełni szosowy sezon w kolarskiej karierze.
Anders Foldager od samego początku swojej kariery pokazuje, że ma jak mało kto nosa do wybierania właściwych akcji. To właśnie z ucieczki młody Duńczyk rok temu wygrał etapy Tour de l’Avenir i Giro Next Gen, ofensywna jazda była też kluczem do 3. lokaty w całym tegorocznym PostNord Tour of Denmark, wygrania etapu Okolo Slovenska czt 3. pozycji w Coppa Sabatini.
Jelte Krijnsen to również bardzo ofensywnie jeżdżący zawodnik, który do Team Jayco AlUla przechodzi z kontynentalnego Parkhotel Valkenburg. 23-letni Holender, który jeszcze rok temu zaliczył ledwie 4 dni wyścigowe w imprezach z kalendarza UCI, to prawdziwe objawienie sezonu 2024. Triumf w klasyfikacji generalnej Tour of Taihu Lake, wygrana w Druivenkoers – Overijse czy na etapie Tour of Denmark, 6. miejsce w Tour of Britain i 3. w Olympia’s Tour – długo można by wymieniać listę sukcesów zawodnika, po którym chyba nikt się ich nie spodziewał. Czy i w World Tourze 23-latek powalczy o tytuł objawienia roku?
Alan Hatherly… nie wiem co sądzić o tym transferze, ale to czyni go bardzo ciekawym. Mistrz świata w kolarstwie górskim w cross country, brązowy medalista olimpijski z Paryża – referencje zawodnik z RPA ma świetne, ale jednocześnie mówimy tu o 28-latku, który na szosie ścigał się niezwykle rzadko. Obawiam się, że Alan Hatherly może pójść w ślady Victora Koretzky’iego, który na szosie spędził jedynie 2 lata – rok w B&B Hotels – KTM (2022) i kolejne 12 miesięcy w BORA – hansgrohe (2023), po czym powrócił do MTB. Z drugiej strony z kolarstwa górskiego wywodzi się też np. Milan Vader, a ten potrafił wygrać klasyfikację generalną worldtourowego Gree-Tour of Guangxi.
Skład Team Jayco AlUla na sezon 2025:
🇦🇺 – Ben O’Connor, Michael Matthews, Caleb Ewan, Luke Plapp, Chris Harper, Luke Durbridge, Michael Hepburn, Kelland O’Brien
🇳🇱 – Dylan Groenewegen, Koen Bouwman, Elmar Reinders, Jelte Krijnsen
🇮🇹 – Filippo Zana, Alessandro De Marchi, Davide De Pretto
🇩🇪 – Max Walscheid, Felix Engelhardt, Jasha Sütterlin
🇩🇰 – Anders Foldager, Asbjørn Hellemose, Christopher Juul-Jensen
🇬🇧 – Paul Double, Robert Donaldson
🇮🇪 – Eddie Dunbar
🇨🇭 – Mauro Schmid
🇸🇮 – Luka Mezgec
🇦🇹 – Patrick Gamper
🇳🇿 – Campbell Stewart
🇪🇹 – Welay Hagos Berhe
🇿🇦 – Alan Hatherly
Podsumowanie
Po rzuceniu okiem na zeszły sezon, transfery i ogólnie na nazwiska, jakie w przyszłym roku będą stanowiły o sile Team Jayco AlUla rzuciłem proste „to co, dla nich 5/10?”. Głos ten spotkał się z pełną aprobatą, aczkolwiek po napisaniu całego artykułu jestem skłonny podnieść tę notę o półówkę – widzę bowiem w australijskiej drużynie pewien potencjał na bycie kimś więcej niż worldtourowym średniakiem. Cóż, już rok temu takie słowa źle się zestarzały, a podobno nie powinno się wchodzić 2 razy do tej samej rzeki, ale jednak przyszłoroczne Team Jayco AlUla opiera się na nieco innych filarach niż to z Simonem Yatesem na czele. Obiecuję – jeśli i tym razem wierzę w ten zespół za mocno to 3 raz nie dam się nabrać, ale póki co wydaje mi się, że to całkiem ciekawy projekt, a miłość do ofensywnej jazdy powinna sprawić, że kolarze australijskiej grupy regularnie będą powodowali emocje. Czyż nie te są w kolarstwie najważniejsze?










Kolarze górscy na szosie mają pod górkę, bo przede wszystkim mają inny profil treningu przez całą karierę, nakierunkowany na krótsze i bardziej intensywne starty. Poza tym na szosie jest najwyższy poziom wytrenowania organizmów zawodników spośród wszystkich gałęzi kolarstwa i idące za tym pieniądze. Kolarze górscy nie bederuja takich mocy jak odpowiadający im klasą kolarze szosowi. Bynajmniej nie przez 4-5h i tak przez tydzień, dzień po dniu. To jest główny problem kolarzy górskich na szosie. Kasa i prestiż powodują najwyższy możliwy poziom sportowy zawodników.
Tu widzę największą stratę zawodników MTB. W drugą stronę taki Tadej pogacar przeskakując do crosscountry pewnie zaorał by konkurencję.