fot. UCI

Kolejne osoby zabierają głos w sprawie śmierci Muriel Furrer − szwajcarskiej kolarki, która zmarła 27 września po kraksie w wyścigu ze startu wspólnego juniorek o mistrzostwo świata w Zurychu. Kwestię publicznego zwracania uwagi na niebezpieczne sytuacje w emocjonalnym wpisie poruszył włoski kolarz Andrea Raccagni Noviero.

Od tragicznej śmierci Muriel Furrer podczas mistrzostw świata w Zurychu minął ponad tydzień. W mediach wciąż trwa dyskusja na temat bezpieczeństwa zawodników i zawodniczek na wyścigach, w której głos zabierają działacze, menedżerowie ekip, a także kolarki i kolarze.

Niedawno emocjonalny wpis w mediach społecznościowych zamieścił również zawodnik Soudal − Quick Step Devo Team, Andrea Raccagni Noviero. Włoch startował w indywidualnej jeździe na czas orlików, w której zajął 13. miejsce. Sam przyznał, że zjazd, na którym doszło do upadku, zawodnicy ryzykowali życie i żałuje, że nie powiedział o tym głośno. Poniżej publikujemy pełną treść wpisu zamieszczonego na platformie Instagram.

To również nasza wina. Jeśli znajdujemy się teraz w takim miejscu, to dlatego, że nawet nie próbujemy nic zmienić. Każdy wie, co wydarzyło się w Zurychu kilka dni temu. Nie mogę powiedzieć nic więcej, bo wciąż trwa śledztwo w tej sprawie i nie brałem udziału w wyścigu. Mogę powiedzieć o tym, co doświadczyłem. Każdy, kto startował w czasówce, jak ja (elita i zawodnicy U23) ryzykował swoje życie na zjeździe, który był tam niepotrzebny i każdy to wiedział.

Ktoś powiedział o tym w gazecie, ale nie było to wystarczające. Uprawiamy sport, który sam w sobie jest niebezpieczny i w chwili, w której startujesz, wiesz, jakie ryzyko podejmujesz. Ale to, to jest czymś więcej. To oznacza, że ludzi odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji nie obchodzi nasze bezpieczeństwo. My też nie mamy szacunku do naszych żyć, po prostu to akceptujemy. Ale czy tego chcemy? Na pewno nie rodzina Muriel, której ślę najgłębsze kondolencje i jednocześnie przepraszam, ponieważ miałem okazję, by powiedzieć o tym głośno i tego nie zrobiłem.

Chcę przeprosić też ciebie, Muriel. Jak każda inna 18-latka, zasłużyłaś na to, by żyć pełnią życia, a nie, by stracić życie w taki sposób. Czuję się za to odpowiedzialny. Chciałbym, żeby każdy kolarz, który doświadczył niebezpiecznych sytuacji i nie mówił o tym głośno, dołączył do mnie w przeprosinach. Musimy coś zrobić, by to zmienić. Jest to nasza odpowiedzialność, ponieważ widzimy, że w ostatnim czasie coś w tej kwestii nie działa.

Życzę, żeby jak najwięcej zawodników (albo ktokolwiek, kto jest częścią kolarskiego świata, podał ten post dalej, żebyśmy byli słyszani, by uczynić sport, który kochamy, bardziej bezpiecznym. Pewne pomysły się pojawią, ale musimy gdzieś zacząć.

Poprzedni artykułTour de Langkawi 2024: Etapowy hat trick Malucellego. Poole wygrał „generalkę”
Następny artykułTadej Pogačar: „Gdy dostałem tęczowe stroje, poczułem lekką presję”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Odważne słowa. Chapeau bas!

XYZ
XYZ

Zgadzam się w 100%. Te patologiczne podejście dotyczy wyścigów u nas w Polsce (od tych transmitowanych w TV, mistrzostw Polski, czy Pucharu Polski), ale też w Europie. Brak wyobraźni (podejście, że za naszych czasów to nawet kasków nie było…) lub liczy się oglądalność (czym większe ryzyko tym szansa, że się coś wydarzy….) i nieodpowiedzialność. Inne dziedziny sportu (wyścigi samochodowe, pika nożna itd) w bezpieczeństwie biernym (zabezpieczenia) oraz czynnym (przepisy ograniczające ryzyko) ograniczyły ilość zdarzeń, wypadków czy tragedii.
Działacze kolarstwa w Europie mają to gdzieś, zostali w tyle. Potrzeba może więcej nagłaśniać wypadki na wyścigach i pokazywać ich skutki (nawet te „szlify”) oraz uruchamiać prokuraturę. Może trzeba zmienić nawet zasady ścigania.