Tadej Pogačar nie mógł lepiej wyobrazić sobie swojego debiutu w tęczowej koszulce. Słoweniec z UAE Team Emirates w dobrze znanym stylu zdominował rywalizację w Giro dell’Emilia i odniósł zwycięstwo po kilkudziesięciokilometrowym rajdzie.
Pierwszym z serii jesiennych, włoskich klasyków był mający bogatą historię Giro dell’Emilia. Zawodnicy rozpoczęli zmagania w Vignoli i po 60 kilometrach płaskiego terenu rozpoczęli wspinaczkę pod Zoccę (13,5 km; 4%). Następnie wspinali się pod Grizzana Morandi (6 km; 6%) i Montechiaro (3,3 km; 9,1%), ale wszystko miało rozstrzygnąć się na czterech, dobrze znanych rundach w Bolonii. Każdą z nich, włącznie z ostatnią, tradycyjnie wieńczył podjazd San Luca (2,1 km; 9,4%), a na okrążeniu ulokowano także wspinaczkę pod Monte Albano (1,2 km; 5,5%).
Dodatkowym utrudnieniem dla zawodników były rzęsiste opady deszczu.

Sześciu śmiałków wyrwało się do przodu po kilku kilometrach od startu i utworzyło ucieczkę dnia. Wśród nich byli Benjamin Thomas (Cofidis), Dimitri Peyskens (Bingoal WB), Roberto Carlos Gonzalez (Team Corratec — Vini Fantini), Ander Ganzabal (Euskaltel-Euskadi), Alessio Martinelli (VF Group — Bardiani CSF — Faizane) i Jose Ramon Muniz (Petrolike).
Pierwsze przetasowania w ucieczce można było zaobserwować na podjeździe Zocca, gdzie tempa rywali nie wytrzymał Dimitri Peyskens. Przewaga harcowników utrzymywała się wtedy na poziomie 5 minut, ale stopniowo malała. Ucieczka podzieliła się na wspinaczce pod Montechiaro, gdzie odpadli Ander Ganzabal i Jose Ramon Muniz.
Tymczasem w peletonie mocne tempo narzucił Amanuel Ghebreigzabhier. Zdemotywowani trójka uciekinierów została wchłonięta przez peleton około 45 kilometrów przed metą, gdy faworyci zaczęli przesuwać się do przodu.
Rozciągnięta grupa, która w pewnym momencie się podzieliła, zbliżała się do pierwszej wspinaczki pod San Luca. Podjazd z przodu rozpoczęli Remco Evenepoel (Soudal — Quick Step) i Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). Początkowo przyspieszył Remco Evenepoel, doprowadzając do selekcji. Następni na atak zdecydował się jeden z kolarzy Astana Qazaqstan Team, ale nie utrzymał się zbyt długo na prowadzeniu. Chwilę później kibice zobaczyli na swoich ekranach tęczową koszulkę i jej właściciela — Tadeja Pogačara, ponownie decydującego się na długą szarżę.
Za mistrzem świata pognał Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), który na 4 okrążenia do końca tracił do Słoweńca ponad 20 sekund. Nieco dalej jechała spora grupa.
Amerykanin szybko został doścignięty, a kolejnym zawodnikiem, który ruszył za oddalającym się Pogačarem był Florian Lipowitz z Red Bull — BORA — hansgrohe. Niemiec szybko został złapany, ale zdecydował się na kolejny atak, odrywając się od coraz mniejszej grupy pościgowej. Za Lipowitzem pognał Attila Valter z Team Visma | Lease a Bike, jednak na zjeździe wypadł z szosy. Mistrz Węgier utrzymał się na rowerze, ale o doścignięciu Niemca nie było już mowy.
Rozpoczynając przedostatnie okrążenie, Tadej Pogačar miał ponad 1,5 minuty przewagi nad Florianem Lipowitzem i dwie minuty nad kolejną, kilkunastoosobową grupą. Słoweniec − podobnie jak wiele razy w tym sezonie − nie miał dziś sobie równych i z ogromną przewagą mógł celebrować pierwsze zwycięstwo w karierze w tęczowej koszulce.
Wydawało się, że drugie miejsce zajmie Florian Lipowitz, jednak Niemiec został doścignięty na finałowym podjeździe. Najsilniejszy z grupy pościgowej był Tom Pidcock (INEOS Grenadiers), a trzecie miejsce zajął Davide Piganzoli (Team Polti Kometa), który przeciął metę przed Michaelem Woodsem (Israel − Premier Tech).
Wyniki Giro dell’Emilia 2024:
Results powered by FirstCycling.com










Brawa dla Rafała Majki za błyskawiczny powrót do formy! Sześć dni temu nie był w stanie wystartować w Zurichu, teraz mógł ponownie wspierać Tadeja Pogacara. Podziwu godna postawa i samozaparcie!
Płakać mi się chciało. Ćpun.
Wydaje mi się, że w kolarstwie jest doping. A dokładnie w UAE i Vismie. Coraz ciężej o niewykrywalne wspomaganie, więc ci najbogatsi odlecieli stawce. Visma w zeszłym roku odskoczyła UAE i musieli nadgonić stąd ten progres Pogačara. A Visma miała pecha, którego nie da się przeskoczyć. Chociaż i tak wystarczy spojrzeć na niesamowite ozdrowienie Vingegaarda przed Tourem. Oczywiście to tylko moje domysły, ale muszę przyznać, że Pogačar naprawdę mnie już wkurza, płakać mi się dzisiaj chciało przez te 30 kilometrów. Nie ufam mu głównie przez styl jazdy. 100 kilometrów solo, jechał na oparach, a 6 dni później 37.6 na solo i 2 minuty nad resztą? Nie wierzę w to i nigdy przenigdy nie uwierzę temu człowiekowi.
@Andrzej….pomyśl tak, to element konkurencji i rywalizacji. Jak startowałem to nawet na amatorskich zawodach łapali kolarzy do dopie. Nie wierzę w sport bez wspomagania i tyle. I przez to łatwiej mi oglądać i emocjonować się kolarstwem, MMA itp. Pomyśl co dzieje się w tenisie, sportach motorowych , piłce nożnej…łapie się kolarzy, triatlonistów, sztangistów, biegaczy bo to bieda dyscypliny.
Andrzej
Takie bezpośrednie oskarżenia są może trochę za mocne ale niestety prawda jest taka, że od czasów Festiny każdy bły geniuszu może być traktowany podejrzliwie, a Armstrong że wręcz musi.
Jedno natomiast jest pewne. Niezależnie od tego co kto myśli o Słoweńcu, jeżeli okazałoby się, że jeździ na dopingu, to kolarstwo już się nie podniesie.
Niech biorą, ale niech każdy łyka to samo. Armstrong to wielki mistrz i mimo, że kibicowałem Ullrichowi to czapki z głów przed Bossem. Pozdrawiam kolegów.
Pogacar jest potężny zaledwie od kilku lat. Taki Messi ma mega formę już ze 20 lat. Ale Argentyńczykowi nikt niczego nie zarzuca, mimo że przez wiele lat brał doping, ale „legalnie”. Dla mnie to absurd. Ale ty Andrzej pewnie mu kibicujesz. Co wolno wojewodzie…
A ja z każą sekundą którą nadrabiał nad resztą Pogacar o niczym innym nie myślałem tylko cieszyłem się jak to Andrzejowi będzie żal d..ę ściskał 🙂
@ Michał
Argument o tym, że kolarstwo by się nie podniosło tylko wspiera ewentualnych dopingowiczów. Bo wychodzi na to, że jak zrobisz dobre wyniki to UCI może przymknąć oko na doping „dla dobra kolarstwa”. Podniosło się po Armstrongu, podniosłoby się i po takim przypadku.
Pytanie, czy jest chory na astme?.
Toury, Klasyki itd. wygrywa ta firma która robi najlepszy „niewykrywalny” doping. Oczywiście odkryją ta formę za niedlugo ale i tak już będzie nowa wersja „dopalacza” i dalej będą się bawić w kotka i myszke
Zastanawiam się po ,co oglądać sport z założeniem, że ten czy inny jest na dopingu? Czekać aż dany zawodnik przegra? Może ktoś lubi tego rodzaju emocje, jednak dużo przyjemniej oglądać wyścigi z udziałem Tadka piszącego historię, o której przyszłe pokolenia będą być może mówić w kontekście niedoścignionego mistrza. I zamiast cieszyć się tym pięknym sportem siedzieć na fotelu lub kanapie i zaciskać ze złości pięści marzyć o tym , aby tego słoweńskiego oszusta złapali na dopingu. Nie ma to jak karmić się negatywną emocją.
Łukasz: w porządku tj Twoja opinia ale jeżeli założysz, ze na 150 kolarzy „suplementuje” się tylko 10% i tj często pierwsza piętnastka to daje do myślenia.
Ja rozumiem, XXI wiek, sprzęt, przygotowania wyjęte żywcem z okładki NASA i cala ta otoczke, ale…wszędzie jest granica choć dzisiejsze czasy (nie tylko w peletonie) pokazują cos zupełnie innego a szkoda.
Jeśli wg niektórych Tadek bierze bo wygrywa co się da, to na litość co musiał brać Mercx? Czy tutaj tak mówić bo nie można bo to legenda?
Osobiście staram się wierzyć, że aktualne metody wykrywania są takie że trudno jest oszukiwać. Jednak cały zawodowy sport może być uwikłany w doping (i prawdopodobnie jest), tylko w kolarstwie mam wrażenie jest ścigany najskrupulatniej.
@Andrzej Gucwa zawsze znajdzie się jakiś ruski trol jak jest artykuł o kolejnych zwycięstwach Tadeja, żałosne ludki
@jakub polecam ci przejść na portal kibolski i tam wylewać swoje żale ciapaku
@Marcraft Porównywanie ewentualnego wpływu dopingu na wyniki w kolarstwie z piłką nożną jest trochę naciągane. Z tego co wiem to nie wymyślono jeszcze piguł po których zaczniesz się lepiej kiwać czy celniej strzelać ;). Na wytrzymałość na pewno można by coś brać ale to też nie ma takiego znaczenia jak w kolarstwie przecież.
@eddie x… współczuje twojemu mężowi takiej zony
Uwielbiam oglądać Tadeja w akcji. Nie zastanawiam się czy on lub Jonas bądź Remco są na dopingu. To nie ma większego sensu,bo w ten sposób degraduje się to piękno, które dostarczają rywalizując ze sobą. Czy w przyszłości okaże się któryś z nich oszukiwał? Tym nie zaprzątam sobie głowy. Jeszcze wtorkowe zmagania i sobota w Lombardii, gdzie Pogi ma szansę spiąć złotą klamrą wyjątkowy sezon.
Andrzej , w tym co napisaleś „Wydaje mi się” jest kluczowe , a popłakać zawsze możesz . „Visma w zeszłym roku odskoczyła UAE i musieli nadgonić stąd ten progres Pogačara” – nooo to jest argument (!), może i ty gdybyś chciał mógłbys „nadgonić”. Ale argument „100 kilometrów solo, jechał na oparach, a 6 dni później 37.6 na solo…” swiadczy tylko o tym , że nie za bardzo kumasz o co chodzi . Wg ciebie tydzień na regenerację to mało dla zawodowca ? Równie dobrze mógłbyś napisać , że Zawodnik X na 19. etapie TDF „umierał” , a na 20. odjehał wszystkim.