Już jutro Remco Evenepoel postara się obronić tęczową koszulkę mistrza świata w indywidualnej jeździe na czas, wywalczoną przed rokiem w Szkocji. Do zmagań w Zurychu Belg przystąpi jako mistrz olimpijski i jeden z głównych faworytów.
Rywalizacją w indywidualnej jeździe na czas rozpoczną się tegoroczne mistrzostwa świata, które odbędą się w szwajcarskim Zurychu. Najlepsi czasowcy będą ścigali się jutro na długiej, 46-kilometrowej trasie, na której ulokowano kilka krótkich podjazdów.
Na liście startowej znalazło się wielu znakomitych zawodników, a głównym faworytem wydaje się być Remco Evenepoel, broniący tytułu mistrza świata sprzed roku. W tym sezonie Belg kilkukrotnie pokazywał, że jest jednym z najlepszych czasowców na świecie — zdobył olimpijskie złoto, a także wygrywał etapy Tour de France czy Criterium du Dauphine w walce z czasem.
Trener Evenepoela, Koen Pelgrim, w rozmowie z belgijskim dziennikiem Het Laatste Nieuws przyznał, że jego podopieczny jest gotowy do obrony tytułu. Zaznaczył jednak, że przygotowania do mistrzostw świata po wyczerpującym sezonie nie były łatwe.
— Jako sportowiec jesteś tak skoncentrowany, tak zmotywowany, że jest to wyczerpujące dla twojego organizmu. Kiedy to wszystko nagle znika, czujesz się jeszcze gorzej. Wtedy wpadasz w dołek
— mówił Pelgrim.
— Ciężko jest przewidywać, ponieważ wszystko zależy od formy dnia. Nie wiem też, jak mocni będą Filippo Ganna czy Joshua Tarling. Na papierze Stefan Kung również wygląda na mocnego rywala
— dodał, przyznając, że belgijski kolarz jest „bardzo zmotywowany” przed jutrzejszym wyścigiem.
Po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, w których Remco Evenepoel zdobył dwa złote medale, Belg wystartował tylko w Tour of Britain, gdzie skupiał się na pomocy kolegom z drużyny Soudal — Quick Step. Teraz po raz kolejny w tym sezonie powalczy o sukces na własne konto.
— Remco chciałby obronić koszulkę, ale zastanawiam się — czy można mieć trzy szczyty formy w ciągu jednego roku? Remco celował w wiosenne wyścigi, potem w Tour i igrzyska. To dużo. Widać to po wielu olimpijczykach. Filippo Ganna od Paryża był w dołku, Joshua Tarling też nie odnalazł najlepszych nóg
— pisał Patrick Lefevere, menedżer zespołu Evenepoela, w swojej kolumnie w Het Nieuwsblad. Dodatkowo przyznał, że na liście celów belgijskiego zawodnika pozostaje również wyścig ze startu wspólnego w Zurychu oraz monument Il Lombardia.
W niedzielne popołudnie poznamy odpowiedź na pytanie, czy Remco Evenepoel zdołał odpowiednio przygotować trzeci szczyt formy. Patrząc na wyniki Belga w tym roku, każdy kolejny sukces będzie tylko dodatkiem do fenomenalnego sezonu. Sam Evenepoel patrzy na to nieco inaczej.
— Cechą wszystkich mistrzów jest to, że bez względu na to, jakie sukcesy odnoszą, najważniejszy dla nich jest zawsze kolejny wyścig
— podsumował Patrick Lefevere.








