Pszczoły i miód to dwa nieodłącznie kojarzące się ze sobą elementy świata przyrody. Nic więc dziwnego, że przez ostatni tydzień maskotka Tour de Pologne – Pszczółka Pola, notorycznie leciała w stronę koszulki Visma-Lease a Bike, na której można zobaczyć wzór żywo przypominający plaster miodu.
Podczas tegorocznego wyścigu kolarze Visma-Lease a Bike naprawdę rozbili bank. Nie tylko za sprawą największej gwiazdy zespołu. – Jonas, Jonas! – krzyczeli wszyscy – nie tylko dzieci dzieci, ale również dorośli, gdy w Krakowie, nieopodal Stadionu Cracovii im. Józefa Piłsudskiego Duńczyk po raz ostatni wychodził z mixed zony. Nie była to dla niego pierwszyzna, ponieważ właściwie przez cały wyścig, co chwila ktoś prosił go o dłuższy wywiad albo chociaż o autograf.
I o ile to pierwsze było, niestety dla autora tego tekstu, właściwie nieosiągalne (choć były momenty, gdy sukces był bliski), bo spokoju duńskiego geniusza pilnował jego rzecznik prasowy, to kibice zazwyczaj nie odchodzili niezadowoleni. Fakt, ze wszystkimi chętnymi Duńczyk nie był w stanie zrobić sobie zdjęcia, jednak niemal po każdym etapie cierpliwie dawał kibicom autografy. Niestety, kibice z Krakowa mogli uważać się za pechowców Jonas spieszy się na lot – usłyszeli w niedzielę czekający za barierkami kibice. Wcześniej na szczęście Duńczyk zdążył odpowiedzieć na kilka pytań zadanych mu przez dziennikarzy.
– Szczerze mówiąc, kiedy upadałem na Itzulia Basque Country, myślałem, że mój sezon właściwie się już skończył – w zasadzie to myślałem, że to może być koniec kariery. Tymczasem zająłem 2. miejsce w Tour de France, teraz wygrałem Tour de Pologne – to więcej, niż mógłbym sobie zamarzyć.
– mówił na mecie nawiązując do upadku, który “na szczęście” jedynie pokrzyżował mu plany przygotowania się do Tour de France, ale nie uniemożliwił mu kolejne startów. Jednak wbrew pozorom Jonas Vingegaard nie był jedynym kolarzem, który przyjechał do Polski w koszulce Visma-Lease a Bike. Holendrzy przywieźli do Polski kapitalny skład i widać to po wynikach
– To był dobry tydzień. Nie tylko dla mnie, ale w ogóle dla całego zespołu. Byliśmy na pierwszym i trzecim miejscu w “generalce”, Olav wygrał dwa etapy…
– podsumowywał Duńczyk, który zresztą sam przyczynił się do sukcesu tego ostatniego. Na rundach w Krakowie zaangażował się bowiem w gonienie odjazdu.
Uznałem, że skoro mogę się przyczynić do dogonienia ucieczki, to dlaczego by tego nie zrobić? Nie traciłem na tym absolutnie nic. Fajnie było pomóc Olavovi, nawet jeśli nie wiem, czy ta moja praca cokolwiek zmieniła
– mówił. Ale jego wątpliwości prawdopodobnie rozwiewa wypowiedź samego Kooija , który zwraca uwagę na aspekt mentalny
– To dało mi mnóstwo dodatkowej energii. Było mi bardzo miło, gdy zobaczyłem, jak jedzie na czele peletonu. Fajnie, że on też zaangażował się w zapewnienie mi jak najlepszej pozycji . Tak, to zwycięstwo zawdzięczam także jemu.
– opowiadał w mixed zonie kolejny kolarz Visma-Lease a Bike, który w Polsce błyszczał.
Podsumujmy: Jonas Vingegaard etapu nie wygrał, ale był najlepszy w klasyfikacji generalnej. I choć sukces zapewnił sobie głównie świetną jazdą na czas, to na pozostałych etapach był na tyle równy, że klasyfikację sprinterską (punktową) zakończył na drugim miejscu. Olav Kooij wygrał dwa etapy i okazał się najskuteczniejszym ze sprinterów, a do tego Wilco Kelderman, choć znów nie odniósł pierwszego worldtourowego zwycięstwa w karierze, to zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Tak, to był udany wyścig, dla kolarzy Visma-Lease a Bike, a mógłby być jeszcze bardziej udany, gdyby to w składzie ich, a nie EF Education-EasyPost znalazł się bardzo aktywny w tym wyścigu Archie Ryan. Irlandczyk przez wiele jeździł dla Visma-Lease a Bike Development Team, jednak worldtourową karierę postanowił rozpocząć w EF Education-EasyPost. Olav Kooij, który w rozwojowej ekipie swojego aktualnego zespołu jeździł razem z nim skwitował postawę najaktywniejszego kolarza ostatnich dwóch dni Tour de Pologne tak:
– Nie będę mógł przez niego spać po nocach. Gdy tylko zamknę oczy, będę miał przed sobą jego obraz przed peletonem. Oj, był w tym tygodniu naprawdę mocny, więc szacunek dla niego.
Z Krakowa Bartek Kozyra










Co roku 100% nudy… po co to organizować???
@wiera. Dla mnie. Ja sie tym ekscytowałem i śledziłem na bieżąco
A czyje autografy on podpisywał?
Wyścig niestety bez historii jeżeli idzie o generalkę. Trochę jak Giro, ale tam przynajmniej Tadej robił show.
Ja też ,,nie będę mógł przez niego spać po nocach. Gdy tylko zamknę oczy, będę miał przed sobą jego obraz uciekającego przed peletonem”.
Tej nocy już tak miałem.
Przaśna impreza, wszystko wtórne (poza balonami). I nawet diabełka mieliśmy. Kicz
Czy tylko ja patrząc na transmisję miałem wrażenie, że ilość reklam przy trasie (w najrozmaitszych formatach, m.in. w tych paskudnych balonach) przewyższa wszystkie inne wyścigi WT razem wzięte?
Dominacja to by była gdyby jeszcze Nys jeździł w Visma 🙂
Ada. U ciebie chyba literówka się nie zgadza. zamiast ,,miałem” powinno być ,,miałam”.
A co myślicie o komentatorach TVP SPORT?
Dlaczego nie transmitowali tego w Eurosporcie? Jak inaczej to wydarzenie ma promować polskie miasta i regiony, przez które prowadzi wyścig? Kto za granicą obejrzy to TVP Sport??
Czytając komentarze odnoszę wrażenie, że kolarstwo zaczęło do siebie przyciągać prymitywne umysły jak na przykład piłka nożna. Sebixy intelektualne.
Za granicą wyścig był transmitowany w wielu różnych stacjach, m.in. L’Equipe, Sky Sport czy Ziggo Sport.
@Domel Skoro Ciebie przyciągnęło, to zakładam, że wiesz o czym piszesz.
@Tomasz
Moim zdaniem dawali radę – a gdy zaczynałem mieć wątpliwości, to wystarczyło, że próbowałem przez chwilę pooglądać na Polsacie i wracałem do TVP (z całym szacunkiem do pana Pajdy, którego głównie kojarzę z bobslejów i saneczek, gdzie naprawdę fajnie komentuje).