Duńczyk z Team Visma | Lease a Bike wywalczył drugie miejsce w Tour de France. W jednym z wywiadów zapowiedział, że wkrótce przyjedzie do Polski.
Za nami 111. edycja „Wielkiej Pętli”. Nie miał w niej sobie równych Tadej Pogačar, ale Jonas Vingegaard mógł cieszyć się z drugiej pozycji w „generalce”. Ten wynik jest naprawdę dobry mając na uwadze fakt, że w kwietniu Duńczyk spędził dwa tygodnie w szpitalu po fatalnym upadku podczas wyścigu w Kraju Basków.
– W normalnych okolicznościach byłbym zawiedziony tym Tour de France. Jednak po tym wszystkim co przeszedłem, mogę być zadowolony z drugiego miejsca. Nie mogłem się w pełni przygotować do tego wyścigu, ale odzyskałem dobry poziom. Chcę tutaj wrócić i ponownie wygrać „Wielką Pętlę”. To dla mnie wyścig, który kocham najbardziej. Uwielbiam żółtą koszulkę i uważam, że ma ona w sobie coś wyjątkowego. Jestem dumny z wyniku, ale już nie mogę się doczekać powrotu tutaj
– powiedział Duńczyk po ostatnim etapie Tour de France.
Jonas Vingegaard w duńskich mediach poinformował o swoich planach startowych:
– Teraz trochę odpocznę, a później pojawię się na starcie Donostia San Sebastian Klasikoa. Następnie wystartuję w Tour de Pologne. Zobaczę jak się to wszystko potoczy, ale nie zakładam, że będę się ścigał zbyt dużo jesienią. Moja żona spodziewa się dziecka i sprawy rodzinne są dla mnie bardzo ważne. Dlatego nie umiem powiedzieć, czy zdecyduję się na start w mistrzostwach świata.
Duńczyk do tej pory dwa razy startował w Tour de Pologne. Ma na koncie etapowe zwycięstwo i był to jego pierwszy zawodowy triumf w karierze. Ta informacja sprawia, że Jonasa Vingegaarda nie zobaczymy na trasie hiszpańskiej Vuelty.









a Vuelta???
Duńczyk nie pojawi się na starcie Vuelty
Kiedy ostatnio kolarz z podium TDF startował w Tour de Pologne???
Będzie to miało miejsce pierwszy raz w historii jeśli rozważamy udział w obu wyścigach w jednym sezonie.
Sympatyczny Tuńczyk w Polsce 🙂
No to zwycięzce chyba znamy (niby nie jego ulubiony teren ale popatrzmy na przykład na tegoroczne Gran Camino)
No to szykują się emocje jak na Giro 😉