Wczorajszy wyścig orlików o Mistrzostwo Polski w wyścigu ze startu wspólnego dostarczył nam sporo emocji. Mimo wielu akcji i prób odjazdu, o wygraną powalczyła grupa, z której najszybszy był Marek Kapela, który o błysk szprychy pokonał Maksymiliana Radosza z Mazowsze Serce Polski.

Startująca w trzyosobowym składzie drużyna gospodarzy – Mazowsze Serce Polski – nie była w najlepszej pozycji przed rozpoczęciem wyścigu orlików o Mistrzostwo Polski. Maksymilian Radosz, Kamil Lach i Michał Pomorski musieli stawić czoła drużynom mającym w swoich składach po kilku więcej zawodników.

Czerwone koszulki cały czas były jednak widoczne, a podopieczni Adriana Banaszka i Roberta Radosza zabierali się w najważniejsze odjazdy. W drugiej części wyścigu akcji spróbowali Maksymilian Radosz i Michał Pomorski, jednak po kilku kilometrach zostali doścignięci przez peleton.

Do mety w Płocku dojechała spora grupa, a o wygranej zadecydował sprinterski finisz. W końcówce świetną pracę na czele peletonu wykonał Michał Pomorski, który rozprowadził Maksymiliana Radosza. Sprinter drużyny Mazowsze Serce Polski zafiniszował na drugiej pozycji, o błysk szprychy przegrywając z Markiem Kapelą.

– Próbowaliśmy rozstrzygnąć to w trochę inny sposób, liczyliśmy na odjazd. Na starcie było dużo szybkich zawodników, więc chcieliśmy uniknąć finiszu. Czuliśmy się pewniej w ucieczce, nie udało nam się to, ale doszło do finiszu i tam powalczyliśmy. Michał opiekował się mną w technicznej sekwencji. Mocno na niego liczyłem i spisał się w 110%. Na ostatni kilometr został sam, ale był na tyle silny, że to wytrzymał i dowiózł mnie do ostatnich 200 metrów, z których ruszyłem. Niestety nie udało się zwyciężyć

– opisywał Maksymilian Radosz po dekoracji i otrzymaniu srebrnego medalu Mistrzostw Polski.

– To bardzo miłe uczucie, kiedy zdobywa się medal Mistrzostw Polski u siebie w województwie, a główny dyrektor ekipy organizuje te Mistrzostwa. To w pewien sposób magiczne

– dodał.

Po mecie rywalizacji orlików, Maksymilianowi Radoszowi towarzyszyły mieszane uczucia. Jak sam przyznał, później dotarło do niego, że finiszując na drugiej pozycji i zdobywając srebro osiągnął duży sukces. Zadedykował go zmarłemu w tym tygodniu dziadkowi:

– Czuję na pewno niedosyt i jednocześnie szczęście. Doszło do mnie, że jest to jednak medal Mistrzostw Polski, Michał i Kamil zrobili świetną robotę. Próbowali szukać innego rozwiązania, żeby rozstrzygnąć ten wyścig, jednak doszło do finiszu. Po fenomenalnej pracy Kamila i Michała, po znakomitym rozprowadzeniu wywalczyłem srebrny medal. Dziękuję za wsparcie i poświęcenie chłopaków, dedykuję ten medal mojemu dziadkowi, który zmarł w tym tygodniu.

W niedzielę, wraz z całą drużyną Mazowsze Serce Polski, Maksymilian Radosz powalczy o kolejny medal – tym razem w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn, który zakończy pięciodniową rywalizację w Mistrzostwach Polski.

– W niedzielę na pewno oddamy serce, żeby obronić tytuł mistrzowski Alana Banaszka. Będziemy walczyć do samego końca

– zakończył Maksymilian Radosz.

Poprzedni artykułMistrzostwa Polski 2024: Relacja tekstowa z 4. dnia rywalizacji [na żywo]
Następny artykułMistrzostwa Polski 2024: Nikodem Siałkowski triumfuje w wyścigu juniorów!
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze