fot. Kamil Dziedzic

Wyścig ze startu wspólnego juniorek w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym zakończył się skutecznym odjazdem, który to zawiązał się niemal zaraz po starcie. Po złoto sięgnęła z niego jedyna w czteroosobowej grupce drugoroczna juniorka Kornelia Braun z Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska.

Młode zawodniczki, wbrew wielu przewidywaniom, nie zamierzały dziś czekać do mety z rozstrzygnięciami w wyścigu ze startu wspólnego. Niedługo po starcie zawiązał się 4-osobowy odjazd, w którym kręciły Kornelia Braun (KK Ziemia Darłowska), Zuzanna Marecka (ALKS Stal Grudziądz), Paulina Lipieta (MLKS Wieluń) i Adrianna Byra (CZKKS Kolejarz-Jura Częstochowa). Dwie pierwsze na półmetku odskoczyły od swoich towarzyszek ucieczki, a później z ogromną przewagą nad peletonem między sobą rozstrzygnęły losy złotego medalu. W końcówce ze 150 metrów atomowym atakiem popisała się Kornelia Braun, która tym samym sięgnęła po złoty medal.

Jestem bardzo z siebie zadowolona, w ostatnim czasie bardzo dużo przeszłam, miałam dość poważną chorobę, z którą dalej się zmagam i długo będę, ale robiłam wszystko żeby wrócić i ten sukces jest taką wisienką na torcie w nagrodę za całą ciężką pracę, drogę, którą przeszłam

— opowiadała na gorąco Kornelia Braun.

„Na gorąco” w przypadku tej wypowiedzi nie dotyczy tylko momentu jej przeprowadzenia niespełna kwadrans po zakończeniu zmagań, ale i temperatury, w jakiej przyszło rywalizować zawodniczkom. Dziś nad Płockiem próżno szukać chmury na niebie, a temperatury oscylują w granicach 30 stopni Celsjusza.

Mi szczerze mówiąc nie przeszkadza wysoka temperatura, bardzo pomagał nam czy to lód na kark, czy zimna woda w bidonie

— zdradzała nam Kornelia Braun.

Mistrzostwa Polski były głównym celem młodej zawodniczki. Ta wprost przyznała, że choć na co dzień stara się pokazywać z jak najlepszej strony np. w Pucharach Polski to właśnie wyścig o biało-czerwoną koszulkę z orzełkiem był tym szczególnym w kalendarzu.

Jest to jedna z najważniejszych imprez tego roku, może być przepustką do Mistrzostw Europy czy świata, także myślę, że udało mi się dziś pokazać jak najlepiej właściwego dnia w roku

— mówiła z uśmiechem kolarka Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska.

Znamy przebieg wyścigu z perspektywy widza, ale jak wyglądał on oczami zawodniczki, której przyszło cały dzień uciekać, a następnie jeszcze zafiniszować przeciwko Zuzannie Mareckiej w bezpośredniej walce o złoty medal?

Mówiąc szczerze nie spodziewałam się, że będziemy uciekać cały dzień. Spodziewałam się, że do mety przyjedzie peleton bądź jakaś mniejsza grupa, ale jak już odjechałyśmy w czwórkę to wiedziałam, że muszę zrobić wszystko byśmy dojechały, najlepiej we dwie i zostało mi wykończyć to. Nie spodziewałam się, że peleton nas odpuści, dopiero pod koniec pierwszej rundy zdałam sobie sprawę, że jedziemy na metę. Wiedziałam, że trzeba robić swoje. Jeśli zaś chodzi o atak to wiedziałam, że na górce na początku rundy trzeba odjechać, zaś na finiszu po prostu trzeba było wyczekać i dać z siebie wszystko

— tłumaczyła Kornelia Braun, po czym ta została dopytana o rolę trenera Marcina Adamowa, który jechał za nią w odjeździe.

Tak, konsultowałam się z trenerem podczas jazdy, dostawałam od niego wody, dawał mi wskazówki jak mam jechać i co robić i to bardzo pomogło

— zakończyła Kornelia Braun.

Po wszystkim zapytaliśmy jeszcze niespełna 18-letnią kolarkę o to czy ma już dokładniejsze plany na przyszłość, ale ta nie chcąc zdradzać tajemnic odpowiedziała tylko kurtuazyjnym „zobaczymy, czas pokaże”. Póki co przed kolarką Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska jeszcze ostatnie miesiące w kategorii juniorki, podczas których z dumą będzie mogła nosić mistrzowską koszulkę.

W Płocku rozmawiał Kacper Krawczyk


Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym Płock 2024 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Poprzedni artykułMistrzostwa Polski 2024: Marek Kapela mistrzem wśród orlików!
Następny artykułAktywna jazda kluczem do 2 medali dla ALKS Stal Grudziądz [wypowiedzi]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze