fot. Team Bahrain Victorious / Sprint Cycling Agency

Zwycięzcą 4. etapu Tour de Suisse został Torstein Træen. Po pierwszym górskim pojedynku w ramach 87. edycji szwajcarskiej etapówki liderem został z kolei Adam Yates, który z łatwością zgubił swoich rywali na finałowej wspinaczce.

Dziś na kolarzy rywalizujących w Szwajcarii czekało 171 kilometrów z Rüschlikon na Gotthard Pass. Finałowa wspinaczka składała się z kilku etapów, a w sumie ostatnie 37 kilometrów prowadziło cały czas pod górę. Ostatnie 8100 metrów to średnie nachylenie na poziomie aż 7%, a meta ulokowana została na przeszło 2000 metrów nad poziomem morza.

Walka o znalezienie się w odjeździe dnia trwała dziś całkiem długo, a finalnie uciec udało się ósemce śmiałków – byli to Bryan Coquard (Cofidis), Gerben Kuypers i Lilian Calmejane (Intermarché – Wanty), Michael Matthews (Team Jayco AlUla), Torstein Træen (Bahrain-Victorious), Silvan Dillier (Alpecin-Deceuninck), Roland Thalmann (Tudor Pro Cycling Team) oraz Jan Sommer (Reprezentacja Szwajcarii). W peletonie za pracę wzięła się koalicja amerykańskich ekip – zmiany dawali sobie kolarze Lidl-Treka i koledzy lidera z EF Education – EasyPost.

60 kilometrów przed metą uciekinierzy mieli już prawie 7 minut zapasu, ale jednocześnie wciąż niespecjalnie grozili faworytom – niewielkie straty w klasyfikacji generalnej mieli bowiem tylko Bryan Coquard i Michael Matthews, czyli zawodnicy niespecjalnie kojarzeni z dobrą jazdą w trudnym terenie.

36 kilometrów przed metą zaczęły się skoki w odjeździe, w efekcie których jako pierwszy z czołówką pożegnał się Jan Sommer. Pozostała siódemka miała cały czas 6 minut zapasu na początku wspinaczki i zanosiło się na to, że harcownicy mogą dziś ubiec peleton.

Na 20 kilometrów przed metą podzielić odjazd postanowił Silvan Dillier. Koło Szwajcara utrzymali tylko Torstein Træen i Roland Thalmann, nieco wolniej zebrali się Lilian Calmejane i Michael Matthews. Przewaga harcowników na tym etapie cały czas wynosiła około 5 minut.

Silvan Dillier szybko zapłacił za swoje szarpnięcia, a w walce o etapowy triumf pozostali tylko Torstein Træen i Roland Thalmann. Musieli oni jednak mocno naciskać na pedały, albowiem z tyłu peleton mocno przyspieszył. W efekcie tego już na 15 kilometrów przed metą nastąpiła spora selekcja, a kłopoty miał m.in. Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan Team).

Jeszcze przed ostatnią, najtrudniejszą częścią finałowej wspinaczki na Gotthardpass (8,1 km; 7%) Torstein Træen oderwał się od kolarza Tudor Pro Cycling Team i Norweg rozpoczął samotną walkę o swoją pierwszą w karierze wygraną na poziomie World Tour, a ogólnie drugą w imprezach UCI – dotychczas jego jedynym triumfem było zwycięstwo na Przehybie podczas Małopolskiego Wyścigu Górskiego w 2020 roku.

Z tyłu, podobnie jak w poprzednich dniach, bardzo aktywnie jechał Valentin Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale Team). Chwilę później kraksę na podjeździe zaliczyli Wilco Kelderman (Team Visma | Lease a Bike) i Isaac del Toro (UAE Team Emirates), ale obaj szybko wrócili na rowery.

4 kilometry przed metą na przyspieszenie zdecydował się Adam Yates (UAE Team Emirates) i Brytyjczyk z dość sporą łatwością odjechał od reszty rywali. Z tyłu reagować probował m.in. Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), ale Duńczyk z chwili na chwilę tracił coraz więcej do swojego konkurenta.

Torstein Træen w końcówce oglądając się mógł nawet zobaczyć Adama Yatesa, ale z niewielką przewagą zdołał obronić swój wielki triumf. Brytyjczyk z UAE Team Emirates zdeklasował dziś z kolei swoich rywali, spośród których najszybciej metę przecięli Mattias Skjelmose (Lidl-Trek) i João Almeida (UAE Team Emirates). W minucie straty zmieścił się jeszcze 5. na mecie Egan Bernal (INEOS Grenadiers).

Wyniki 4. etapu 87. Tour de Suisse:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułTour of Slovenia 2024: Dylan Groenewegen najlepszy na otwarcie, aktywny Szymon Tracz
Następny artykułTour de Kurpie 2024: Tobiasz Pawlak z pierwszym zwycięstwem UCI!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Paweł
Paweł

Gdyby zamiast Gotthardpass pojawiło się w artykule „Przełęcz św. Gotharda” było by już nie pięknie jak jest ale wręcz idealnie! :0(