fot. Sprint Cycling Agency / UAE Team Emirates

Organizatorzy Tour de France tradycyjnie niesamowicie rozciągali w czasie pełną prezentację kolejnej edycji swojego wyścigu. Równo na miesiąc przed jego startem odsłonięto jednak wszystkie karty publikując oficjalne profile i mapy wszystkich 21 etapów.

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcieli zagłębić się w szczegóły profili, map i programów minutowych Tour de France 2024 – te są już dostępne!” napisano w mediach społecznościowych Wielkiej Pętli w środowy wieczór. Na kolarzy czekać będzie 3492 kilometrów do przejechania i 52230 metrów przewyższenia.

Profile części etapów były znane już od dnia prezentacji trasy, która miała miejsce 25 października, jednak połowa z nich pozostawała teoretycznie tajemnicą aż do wczoraj. W sieci posiłkowaliśmy się jedynie próbami odtworzenia przebiegu etapów na podstawie miast etapowych oraz punktów pokazanych podczas oficjalnej prezentacji, teraz zaś mamy 100-procentową pewność co do tego którędy pojedzie 111. edycja Tour de France.

Trasa 111. Tour de France

Etap 1. (29.06, sobota): Florencja – Rimini (206 km)

Wyścig otwiera odcinek zagadka. Ciężko bowiem zgadywać komu dedykowany jest etap z metą w nadmorskim Rimini, do którego poprowadzi 205-kilometrowa trasa z aż 7 górskimi premiami. Wydaje się, że większa grupa nie ma szansy na dojechanie razem do mety, jednocześnie na tak wczesnym etapie wyścigu ciężko spodziewać się ataku faworytów, którzy powinni się wzajemnie pilnować. Z ostatniego szczytu do finału pozostanie z kolei aż 25 kilometrów, przez co solowa akcja wydaje się być mało prawdopodobna. Czyżby czekało na nas niespodziewane rozstrzygnięcie pokroju triumfu Victora Lafaya w San Sébastián?

Etap 2. (30.06, niedziela): Cesenatico – Bolonia (199,2 km)

Bolonia ostatni raz gospodarzem mety Wielkiego Touru była w 2021 roku – wówczas jednak był to zupełnie płaski odcinek Giro d’Italia wygrany przez Caleba Ewana. Tym razem walka sprinterów raczej nie jest podstawowym scenariuszem, bowiem masa ścianek zdaje się promować puncherów, którzy spróbują ruszyć z daleka w stronę mety, być może po żółtą koszulkę. Nawet jeśli dojdzie do finiszu z grupy to ta raczej będzie dość mocno zredukowana.

Etap 3. (01.07, poniedziałek): Plaisance – Turyn (230,8 km)

Zwieńczeniem włoskiego tryptyku będzie pierwszy etap prawdziwie dedykowany sprinterom. Aż 230 kilometrów z metą w Turynie niemalże pozbawione jest trudności terenowych i stanowi po prostu długi transfer ku Francji. Kto wie, może to już tutaj Mark Cavendish po swój upragniony 35. triumf etapowy bijąc rekord Eddy’ego Merckxa?

Etap 4. (02.07, wtorek): Pinerolo – Valloire (139,6 km)

Już czwartego dnia peleton wjedzie w Alpy – jeszcze nigdy w historii kolarze nie wjechali tak wysoko na tak wczesnym etapie zmagań. Na start do pokonania jest prawie 40 kilometrów łagodnej wspinaczki z nizin na przeszło 2000 metrów nad poziom morza, potem na kolarzy czeka krótka poprawka, dłuższe uspokojenie i słynne Col du Galibier (23km; 5,1%). Meta nie znalazła się na szczycie, a po 19-kilometrowym zjeździe, ale pewne jest jedno – emocje będą ogromne!

Etap 5. (03.07, środa): Saint-Jean-de-Maurienne – Saint-Vulbas (177,4 km)

Etap wygląda na dedykowany sprinterom, choć dwie górskie premie mogą dawać cień nadziei uciekinierom, że z tyłu wydarzy się coś niespodziewanego. Najszybsi w peletonie będą jednak z pewnością mocno zdeterminowani by wynagrodzić sobie przetrwanie dzień wcześniej wielkich gór walką o etapowy triumf.

Etap 6. (04.07, czwartek): Mâcon – Dijon (163,5 km)

Drugi dzień z rzędu zapowiada się rywalizacja najlepszych sprinterów obecnych na starcie 111. Tour de France.

Etap 7. (05.07, piątek): Nuits-Saint-Georges – Gevrey-Chambertin (25,3 km)

Pierwsza z dwóch jazd indywidualnych na czas będzie prostszą z nich. Nie oznacza to jednak zupełnie płaskiego profilu – na półmetku zawodnicy znajdą się 200 metrów nad poziomem morza wyżej niż na starcie i mecie.

Etap 8. (06.07, sobota): Semur-en-Auxois – Colombey-les-Deux-Eglises (183,4 km)

5 górskich premii na otwarcie i stosunkowo płaska końcówka – tak opisywano ten etap podczas prezentacji. Walka o obecność w ucieczce dnia będzie z pewnością trwała tu bardzo długo, acz jeśli odjedzie mała grupa to do głosu mogą dojść sprinterzy.

Etap 9. (07.07, niedziela): Troyes – Troyes (199km)

Pierwszy tydzień zakończy płaski etap, ale to nie oznacza sprinterskiego pojedynku. Wszystko za sprawą aż 14 sektorów szutru jakże charakterystycznych dla tego regionu, które sumarycznie dadzą aż 32 kilometry białych dróg. Zapowiada się piękne, choć zdaniem wielu nazbyt losowe przez ryzyko defektów widowisko.

Etap 10. (09.07, wtorek): Orlean – Saint-Amand-Montrond (187,3 km)

Po dniu przerwy na zawodników czeka kolejna szansa dla sprinterów. Kiedy ostatni raz peleton Tour de France tu witał w 2013 roku to po pięknej walce na wiatrach po wygraną sięgnął Mark Cavendish.

Etap 11. (10.07, środa): Evaux-les-Bains – Le Lioran (211 km)

Środowy etap poprowadzi w większości po płaskim terenie, acz w finale na zawodników czeka kilka kategoryzowanych podjazdów. Czy uciekinierzy ubiegną peleton? A może ktoś będzie próbował kontrolować przebieg rywalizacji dla swojego punchera?

Etap 12. (11.07, czwartek): Aurillac – Villeneuve-sur-Lot (203,6 km)

Czwartek to kolejna już szansa dla sprinterów, którzy będą mieli podczas 111. Tour de France naprawdę wiele okazji dla siebie.

Etap 13. (12.07, piątek): Agen – Pau (165,3 km)

Także i piątkowy etap jest pozbawiony większych trudności, przez co i tu po wygraną może sięgnąć jeden ze sprinterów.

Etap 14. (13.07, sobota): Pau – Saint-Lary-Soulan/Pla d’Adet (151,9 km)

W sobotę peleton wjedzie w Pireneje. W 50-lecie wygranej Raymonda Poulidora na Pla d’Adet Wielka Pętla ponownie zawita na tej górze. Finałowe 10,6 kilometra o średnim nachyleniu 7,9% może świetnie kojarzyć się polskim kibicom – to tu wygrywali w historii Zenon Jaskuła w 1993 roku i Rafał Majka w edycji z 2014 roku.

Etap 15. (14.07, niedziela): Loudenvielle – Plateau de Beille (197,7 km)

Na zakończenie drugiego tygodnia przygotowano dla kolarzy prawie 5 tysięcy metrów przewyższenia. Meta na Plateau de Beille (15,8km, 7,9%) wygląda naprawdę wybornie pod kątem walki faworytów klasyfikacji generalnej, a i dzielni Francuzi w Święto Bastylii powinni uatrakcyjnić ten etap swoimi próbami.

Etap 16. (16.07, wtorek): Gruissan – Nîmes (188,6 km)

Po dniu przerwy zaplanowana została ostatnia szansa dla sprinterów. Po tym etapie istnieje ogromna szansa na swoisty exodus specjalistów od płaskich końcówek z wyścigu.

Etap 17. (17.07, środa): Saint-Paul-Trois-Châteaux – Super-Dévoluy (177,8 km)

Blisko 3000 metrów przewyższenia i górskie premie skumulowane w ostatniej części etapu – choć sam profil nie wygląda strasznie to z pewnością będzie to ciekawy etap, prawdopodobnie z racji długiego dojazdu zakończony „dwoma wyścigami” – walką uciekinierów oraz rywalizacją faworytów wiele minut za ich plecami.

Etap 18. (18.07, czwartek): Gap – Barcelonnette (179,5 km)

W czwartek powalczą ze sobą puncherzy z uciekinierami. To ostatni odcinek dla tego typu zawodników – 2 kolejne to prawdziwe góry, zaś wyścig zwieńczy czasówka.

Etap 19. (19.07, piątek): Embrun – Isola 2000 (144,6 km)

Ciężko jednoznacznie wybrać królewski etap 111. Tour de France. W piątek na kolarzy czekają bowiem 3 piękne górskie premie, w tym dach wyścigu – Col de la Bonette (22,9km; 6,9%), którego najwyższy punkt znajduje się na przeszło 2800 metrach nad poziomem morza. Meta w postaci Isola 2000 (16,1km; 7,1%) również wygląda naprawdę interesująco. W sumie tego dnia do pokonania będzie prawie 4000 metrów przewyższenia.

Etap 20. (20.07, sobota): Nicea – Col de la Couillole (132,8 km)

Ostatni etap ze startu wspólnego to prawdziwy alpejski rollercoaster. 4 wielkie góry, duże nachylenia, a wszystko na ledwie 132 kilometrach jazdy. Jeśli losy klasyfikacji górskiej nie będą rozstrzygnięte to emocje z nią związane będziemy mieli aż od startu, ale faworyci zapewne poczekają aż do finałowego Col de la Couillole (15,7km; 7,1%), albowiem długi i dość spokojny zjazd z Col de la Colmiane (7,5%, 7,1%) nie zachęca do solowych akcji z daleka.

Etap 21. (21.07, niedziela): Monako – Nicea (33,7 km ITT)

Wyścig zakończy poprowadzona wybrzeżem, pagórkowata jazda indywidualna na czas na dystansie aż 33,7 kilometra. Tuż po starcie z Monako kolarze wjadą na la Turbie (8,1km; 5,6%), po chwili zmierzą się także z poprawką pod Col d’Eze (1,6km; 8,1%). Druga połowa trasy to zjazd i płaski dojazd do mety w Nicei, gdzie poznamy ostatecznego zwycięzcę 111. edycji Tour de France. Jedno jest pewne już dziś – tym razem picia szampana i pięknych zdjęć nie będzie.

Poprzedni artykułTour de Suisse uhonoruje specjalną premią Gino Mädera
Następny artykułJonas Vingegaard rozpoczął obóz wysokogórski w Alpach
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
PAPSI
PAPSI

dwa ostatnie będę widział na żywo w Nicei

Andrzej
Andrzej

Początkowo byłem sceptyczny, ale zapowiada się naprawdę nieźle.

Piotr
Piotr

No i piękne zakończenie, bo od tego lizania się po tyłkach w Paryżu to już się rzygać chciało.

Dariusz
Dariusz

Szkoda tylko, że zapomnieli o górach

PSZP
PSZP

Moim zdaniem najbardziej kluczowymi etapami będą 9, 15, 20, 21.

Marcraft
Marcraft

Nie wiele etapów górskich. To powinno sprzyjać Pogacarowi (w walce z Vingegardeem).

Hubert
Hubert

Bardzo ładna trasa i oby ta podstarzała wozidupa niegodna smarowania łańcucha Merckxa szybko zakończyła wyścig.

lol
lol

Florencja? Bolonia? Tour de France? 🙂 🙂 🙂