fot. Team Visma | Lease a Bike

Steven Kruijswijk przygotowuje się właśnie do swojego ósmego Tour de France w karierze. 36-letni Holender będzie kolejny raz pełnił w Team Visma | Lease a Bike rolę swoistego kapitana, acz ma wnieść do składu nie tylko doświadczenie, ale i jakość w górach. O tym jak idą przygotowania opowiedział w rozmowie dla WielerFlits.

Steven Kruijswijk – niedoszły zwycięzca Giro d’Italia z 2016 roku, kiedy to jeden wypadek zmienił bieg historii. Później m.in. 3. zawodnik Tour de France z sezonu 2019, a obecnie istotny pomocnik w Team Visma | Lease a Bike. Choć 36-letni Holender dawno zarzucił osobiste ambicje to nie wiadomo w jakiej dokładnie roli przystąpi do tegorocznej Wielkiej Pętli – teoretycznie szykuje się do pracy, acz wciąż nie wiadomo czy z przygotowaniami zdąży jego lider, czyli Jonas Vingegaard. Jeśli by tak nie było to holenderska ekipa ma także zapasowe plany.

Dla mnie Tour de France to najważniejszy wyścig w kolarstwie, taki nasz finał Ligi Mistrzów. Właśnie dla tego wyścigu zacząłem jeździć na rowerze. Osobiście nie mogę się doczekać ostatniego tygodnia, ponieważ są tam bardzo trudne etapy. Co więcej, 3. tydzień zawsze mi odpowiada. Cieszę się, że stanąłem na podium podczas Tour de France 2019, kiedy Pogačar i Jonas jeszcze nie brali w nim udziału. Obecnie poziom jest znacznie wyższy niż wtedy. Według trenerów wróciłem na właściwy poziom, a być może będę nawet lepszy niż w 2019 roku

— opowiadał Steven Kruijswijk.

Skoro wspomniany został Jonas Vinegaard to warto zapytać co słychać u Duńczyka. 36-letni Holender jest w stałym kontakcie ze swoim kolegą z Team Visma | Lease a Bike i zapewnia, że będzie w stanie w pełni się poświęcić dla niego jeśli tylko ten zdąży wrócić do pełni formy.

Mam z nim osobisty kontakt. Mówi, że czuje się coraz lepiej. Jednak w tej chwili bardzo trudno powiedzieć, czy uda mu się wziąć udział w Tour de France. Dla nas, jako zawodników Vismy, wciąż pozostaje pytanie: jakie są nasze cele? To nadal nie jest pewne. Zespół opracował najróżniejsze scenariusze. Nie mogę jeszcze nic więcej powiedzieć na ten temat, ale naprawdę mam nadzieję, że Jonas tam będzie. On na to zasługuje

— kontynuował Steven Kruijswijk.

36-latek powiedział także, że jego rola nie ogranicza się tylko do bycia kapitanem na wyścigach. Holender jest także swoistym łącznikiem pomiędzy kierownictwem zespołu a zawodnikami, a przy okazji mentorem dla młodszych, w tym np. Ciana Uijtdebroeksa.

Jeśli ktoś w naszym zespole wyrasta na lidera, jak Cian, to staram się dzielić swoim doświadczeniem. Na przykład musi już stawić czoła oczekiwaniom z zewnątrz. Próbuję dać mu pewne wskazówki w tej kwestii. Gdyby taka praca nie sprawiała mi to już przyjemności, nie byłoby mnie tutaj. Nadal bardzo lubię jeździć na rowerze. Trening jest bardziej wymagający psychicznie niż, powiedzmy, 10 lat temu, ponieważ wszystko stało się znacznie bardziej uporządkowane, ale radzę z tym sobie. Są starsi kolarze, którzy nie chcą nadążać za nowościami, ale ja nadal mam tę motywację

— rozwinął 36-latek.

Team Visma | Lease a Bike jest bardzo głęboko w sercu Stevena Kruijswijka i to widać. Ten przejmuje się każdym aspektem funkcjonowania zespołu i stara się dokładać swoją cegiełkę nie tylko jeżdżąc na rowerze, ale i właśnie pomagając swoim kolegom. Jednocześnie Holender nie załamuje rąk mimo wielu złych wydarzeń w tym sezonine.

Pomimo całego pecha tej wiosny nadal postrzegam nas jako drużynę numer 1 na świecie. Te niepowodzenia przypominają nam, że nie zawsze ma się wszystko pod kontrolą. Mogło się tak wydawać w zeszłym roku, ale oczywiście tak nie jest. Odejście Merijna Zeemana to też będzie strata, zarówno dla zespołu, jak i dla mnie osobiście. Pracuję z nim od dłuższego czasu. Jest moim trenerem od lat. W przyszłym roku będzie zupełnie inaczej, ale jesteśmy gotowi na zmiany. Kto wie, może będziemy ćwiczyć pływanie kraulem?

— zażartował Steven Kruijswijk potwierdzając plotki jakoby następcą Merijna Zeemana miał być Jacco Verhaeren, utytułowany trener i menadżer pływania.

36-latek ma umowę ważną do końca 2025 roku z Team Visma | Lease a Bike, ale to nie oznacza, że na tym zakończy się jego przygoda z kolarstwem. Holender myśli o jeszcze jednym roku, albowiem w 2026 roku La Vuelta a España rozpocznie się w miejscu jego obecnego zamieszkania, czyli w Monako.

Ścigam się obecnie rok po roku. Chciałbym jednak doświadczyć takiego startu w Vuelcie w Monako. Zawsze miło jest, gdy coś takiego dzieje się blisko domu. Jest więc z pewnością możliwe, że będę tam na starcie

— zakończył rozmowę Steven Kruijswijk puszczając oczko, że jego kariera może jeszcze potrwać.

36-latek w drodze do Tour de France weźmie udział w jednym wyścigu, a mianowicie w Critérium du Dauphiné. Później czeka już na niego start w Wielkiej Pętli, która będzie dla Holendra pierwszym wielkim tourem od 2 lat. W ciągu ostatnich 5 lat, licząc od pamiętnego podium Tour de France 2019, tylko raz Stevenowi Kruijswijkowi udało się ukończyć cały wyścig trzytygodniowy. Czy w tym roku będzie mu to dane i w jakim nastroju? Dowiemy się za niespełna 2 miesiące.

Poprzedni artykułMedia: Thomas Pidcock w BORA-hansgrohe już w 2025 roku?
Następny artykułGiro d’Italia 2024: Kolarze chcą neutralizacji pierwszej części etapu
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments