fot. Giro d'Italia

Skrócony z 206 do 118 kilometrów z powodu złych warunków atmosferycznych 16. etap Giro d’Italia wygrał Tadej Pogačar. Dla lidera 107. edycji to 5 wygrana podczas tegorocznego wyścigu.

Dziś rano zamiast startu w Livigno zostaliśmy uraczeni długim okresem oczekiwania na konsensus na linii organizatorzy – zawodnicy. Wiadomo było, że w opadach śniegu i temperaturze nieznacznie przekraczającej 0 stopni Celsjusza przejazd przez Umbrailpass (16,7 km; 7,1%) będzie niemożliwy. Ostatecznie po protestach zawodnicy nie przejechali nawet startu honorowego i w samochodach udali się na nową linię startu ulokowaną niemal 90 kilometrów dalej – po drugiej stronie przełęczy.

Tym samym etap został skrócony do 118,4 kilometra, a na kolarzy czekał bardzo długi, płaski dojazd oraz ledwie 2 górskie premie – Passo Pinei (23,3 km; 4,7%) oraz Monte Pana (7,6 km; 6,1%). Suma przewyższeń w takiej konfiguracji wyniosła tylko 2158 metrów.

Zdjęcie

Tuż po starcie, w strugach deszczu do przodu ruszył Marco Frigo (IPT). Włoch dość długo czekał by ktoś do niego doskoczył, a gdy wreszcie zaczęły się aktywniejsze ruchy to zabrakło mu sił. Zamiast niego na czele znaleźli się Julian Alaphilippe (Soudal Quick-Step), Mirco Maestri (Team Polti Kometa), Andrea Piccolo (EF Education – EasyPost) i Davide Ballerini (Astana Qazaqstan Team). W peletonie kontrolę objęli za to zawodnicy Movistar Teamu.

Czwórka osiągnęła maksymalnie 2 minuty przewagi, a zatem była ściśle kontrolowana przez peleton. Pierwszą godzinę kolarze przejechali ze średnią prędkością 55 km/h, co w deszczu i zimnie musiało robić wrażenie. Tak zawodnicy dotarli do linii pierwszej lotnej premii, którą bez walki wygrał Davide Ballerini. W peletonie również nie ścigano się – poza walczącym o klasyfikacje poboczne Filippo Fiorellim (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè) wszyscy jechali jakby byli pogodzeni z tym, że cyklamen należy do Jonathana Milana (Lidl-Trek).

Julian Alaphilippe dość szybko odczepił swoich współtowarzyszy ucieczki już na początku Passo Pinei (23,3 km; 4,7%). Francuz na powrót zaczął zyskiwać nad dość spokojnie jadącym peletonem i na 25 kilometrów przed metą wypracował sobie na powrót 2 minuty przewagi. Wówczas ponownie mocno przyspieszyli kolarze Movistar Teamu, których pracę na 20 kilometrów przed końcem postanowił atakiem wykończyć Pelayo Sánchez. Zwycięzca 6. etapu szybko się oderwał, a za nim w pogoń ruszył m.in. Jan Tratnik (Team Visma | Lease a Bike). Słoweniec został jednak szybko złapany przez kolarzy… Movistaru, którzy wyprowadzali Einera Rubio jednocześnie kasując wciąż uciekającego Pelayo Sáncheza.

Hiszpan po byciu dogonionym przez Nairo Quintanę dał mocną zmianę, w efekcie której odpadł m.in. Romain Bardet (Team dsm-firmenich PostNL). Einer Rubio tymczasem pokazywał, że nie ma siły zaatakować, wobec czego ponownie przyspieszył Pelayo Sánchez. Z 24-letnim Hiszpanem odjechał Ewen Costiou (Arkéa – B&B Hotels), który po chwili został w pogoni za Julianem Alaphilippem sam – kolarz Movistar Team miał defekt, który pozbawił go szans na sukces. Hiszpańska grupa przypomniała dziś fanom kolarstwa swoje największe taktyczne wyczyny – i niestety nie chodzi tu o te w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

W kolejną kontrę zabrali się Christian Scaroni (Astana Qazaqstan Team) i Giulio Pellizzari (VF Group – Bardiani CSF – Faizanè), którzy szybko dopadli i nawet na chwilę odczepili Ewena Costiou. Za nimi w peletonie tempo uspokoili zaś zawodnicy UAE Team Emirates, którzy desygnowali do pracy Domena Novaka.

Na szczycie Passo Pinei Julian Alaphilippe miał 10 sekund przewagi nad goniącą trójką, 40 sekund nad peletonem i około 1,5 minuty nad grupą Romaina Bardeta. Do mety pozostawało 11 kilometrów – krótki zjazd i wspinaczka pod Monte Pana (7,6 km; 6,1%).

5200 metrów przed metą pogoń dopadła Juliana Alaphilippe’a, zaś z tyłu na zmianę wyszedł Rafał Majka. Uciekinierzy musieli kręcić bardzo mocno by utrzymać swoją przewagę, a finalnie na solo spróbował ruszyć Giulio Pellizzari. Z tyłu ruszył jednak Tadej Pogačar, który 800 metrów przed końcem dogonił Włocha, a po chwili go odczepił. Tym samym Słoweniec wygrał swój 5 etap podczas tegorocznej edycji i kolejny raz powiększył swoją przewagę nad rywalami. Ciekawe rzeczy działy się jednak z tyłu – ogromny kryzys przeżywał Geraint Thomas (INEOS Grenadiers), który tracił 2. pozycję w klasyfikacji generalnej na rzecz 3. na mecie Daniela Felipe Martíneza (BORA-hansgrohe).

Tadej Pogačar pod namiotem w strefie finiszu wykonał piękny gest wobec drugiego dziś Giulio Pellizzariego i podarował wyprzedzonemu przez siebie 20-latkowi swoją koszulkę oraz okularki na pamiątkę dzisiejszej rywalizacji.

Wyniki 16. etapu 107. Giro d’Italia:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 107. Giro d’Italia:

Poprzedni artykułPuchar Polski 2024: Wyniki z Dobromierza
Następny artykułWygrał etap Tour de France w 1989 roku. Teraz 60-latek stanął na starcie wyścigu UCI
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej
Andrzej

Moim zdaniem ten etap był festiwalem żenady. Oto uzasadnienie:
– Wszyscy główni „liderzy” na klasyfikację generalną zostali zrzuceni przez przyspieszenie 35 letniego pomocnika i (z całym szacunkiem dla Rafała) nie świadczy to zbyt dobrze o ich klasie, bo z takimi kolarzami jak Hindley, Rodriguez, Kuss, Carapaz, Simon Yates czy Własow to by się nie udało.
– Pogačar wyglądał bardziej jak na przejażdżce rekreacyjnej niż jakby walczył po zwycięstwo. On nie wyglądał jakby się choćby w przeciętnym stopniu zmęczył (wiadomo, że trochę tak ale raczej nie za bardzo), a i tak bez problemu wygrał etap, a nie powinna tak wyglądać walka o etap Giro.
– Dość długo uciekający Pelizzari (kilkanaście kilometrów chyba) ograł na wymagającym finiszu drugiego kolarza w klasyfikacji generalnej.

Andrzej
Andrzej

Dodałbym jeszcze jedno – możliwość zwycięstwa etapowego „wywalczyła” dla Pogačara wybitna realizacja taktyki Movistaru. To już kompletnie mnie rozwaliło.

Alek
Alek

Z jednej strony super, że jest taki dominator, a z drugiej:
1) zobaczymy jak to odbije się na formie na tdf zwłaszcza przy takiej pogodzie. Tam nie będzie miał takich rywali jak tu.
2) wiadomo że wszystko trzeba sobie wywalczyć, ale jednak to jego parcie zabiera możliwość wywalczenia innym życiowego sukcesu. Ale abstrahując od tego to po prostu ma tyle przewagi i zamiast oszczędzać się na tdf gdzie ma szansę zrobić większą historie robiąc dublet niż wygrać ileś etapów to zużywa i siebie i pomocników (pewnie Rafał i ktoś jeszcze tdf też pojadą)
No nie wiem. Oczywiście szacun ogromny ale no zobaczymy

Przemek
Przemek

Jak pisałem poprzednio ,
Jeśli dziś będzie stypa to może Rafał dostanie szansę. I chyba była taka próba , jednak wg mnie to nie były warunki dla niego(za zimno ). Jest to specyficzny zawodnik , z wieloma rzeczami której wykluczyły Go z walki o podia w GT.
Co do Pogiego no to cóż , miał odpisywać i kontrolować sytuację. I to zrobił , etap skrócony , zimno , stypa , on sobie pojechał jak na treningu , mijając resztę. To tak jak ja jadę z zawodnikiem o klasę mocniejszym, gdzie moja 4 strefa to u niego taka 3.
Czyli zrobił można by rzec że aktywną regenerację, którą tak czy siak musiał by zrobić. Bo zawodnik po GT czy etapówce nie leży tygodniami na kanapie tylko właśnie aktywnie się regeneruje przygotwywując do następnych wyzwań.

Asia
Asia

Z wieloma komentarzami i tytułem tego artykułu się nie zgadzam bo moim zdaniem dobrze że przy takiej pogodzie został skrócony, a wygrał lepszy a że Tadej to jeśli komuś to nie pasuje to trudno Ją się cieszę.

Piotrek
Piotrek

Fajne,fajnie Byle by tylko Pogacar za jakieś dziesięć lat nie płakał u Oprah’y

reko
reko

Ogólnie to Rafał przy Tadku wyrobi sobie bardziej nazwisko niż jakby ciągle jechał na siebie. A i kasa sowita na emeryturę wpadnie.