Geraint Thomas to jeden z bardziej doświadczonych zawodników w ścigających się w Giro d’Italia, jednocześnie należący do grona faworytów klasyfikacji generalnej. Walijczyk po niedzielnym etapie zabrał głos na temat bezpieczeństwa.
Kolarze jadący w Giro d’Italia zakończyli pierwszy tydzień rywalizacji. Wczorajszy etap w dużej mierze przebiegał po pozbawionej większych przeszkód terenowych. Tych nie zabrakło jednak w końcówce – dbając o odpowiednią dawkę emocji, organizatorzy poprowadzili trasę po kilku ściankach.
Podjazdy wiązały się również z licznymi zjazdami, które skrytykował Geraint Thomas z INEOS Grenadiers, plasujący się na trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej.
– Dużo mówi się teraz o bezpieczeństwie, ta końcówka na pewno taka nie była. Czasem jesteśmy jak klauni w cyrku. Łańcuchy cały czas podskakiwały na dziurach, co nie było przyjemne. Cieszę się, że przetrwałem ten etap
– mówił w rozmowie z Eurosportem Thomas.
– Kilka ostatnich zjazdów, z dziurawymi drogami, spowodowało ogromny chaos. Sami też sobie nie pomagamy. Dla bezpieczeństwa próbowałem robić drobne luki, żeby widzieć dziury. Ale gdy tylko robiła się przestrzeń, jakiś idiota wjeżdżał w ciebie, żeby zająć tam miejsce. To było szaleństwo
– dodał po etapie wygranym przez Olava Kooija.
Geraint Thomas przyznał też, że cieszy się z dnia wolnego, ponieważ pozwoli mu odpocząć od peletonu. Do drugiego tygodnia zregenerowany Walijczyk z INEOS Grenadiers przystąpi na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, ze stratą niespełna 3 minut do Tadeja Pogačara – właściciela różowej koszulki.










Ten wiecznie narzeka na drogi, powinien chyba jeździć na welodromie.
Dokładnie jak na drogch w Polsce. Zrób sobie bezpieczny odstęp a zaraz któryś się wpyerdoli xD
Dokładnie. Jak powiedzieli przedmówcy. Geraint Thomas, zawodowy kolarz czy ekspert od jakości nawierzchni bitumicznych? Ciężko się słucha takiego biadolenia u zawodowego sportowca