Na debiut w wielkim tourze musiał trochę poczekać, ale gdy już go zaliczył – otworzył worek ze swoimi zwycięstwami w trzytygodniowych wyścigach. Olav Kooij z Team Visma | Lease a Bike wygrał dziewiąty etap Giro d’Italia.
Holender Olav Kooij wynikami w tygodniowych wyścigach i klasykach zdążył już zasłużyć na miano jednego z najlepszych sprinterów świata, lecz – ze względu na strukturę i strategię Team Visma | Lease a Bike – wciąż czekał na debiut w wielkim tourze.
Po raz pierwszy stanął na starcie trzytygodniowego wyścigu w ubiegły piątek, w Turynie i na wejściu był jednym z głównych faworytów sprinterskich etapów. Pierwsze odcinki zakończone finiszami z peletonu nie poszły jednak po jego myśli – w swoim dorobku do tej pory miał szóste, czwarte i dziewiąte miejsce.
Sporym ciosem dla sprintera Team Visma | Lease a Bike było wycofanie się z rywalizacji Christophe’a Laporte’a, który był jego ostatnim rozprowadzającym. W chaotycznej końcówce dzisiejszego etapu Kooij wykorzystał jednak pracę innych, a następnie wystrzelił na czoło rozciągniętej grupy i jako pierwszy przeciął linię mety.
– Na to czekaliśmy, chcieliśmy wygrać etap. Pierwsze dwa sprinty nie poszły perfekcyjnie, a dzisiaj musieliśmy mocno o to walczyć. Dzięki chłopakom byłem dobrze ustawiony i mogłem wygrać. Czekałem na taki krok naprzód. To jedno ze zwycięstw, o których marzyłem
– mówił po etapie Olav Kooij.
– Wiedzieliśmy, że musimy trochę improwizować w końcówce. Normalnie byłby tam Christophe, ale dzisiaj trzeba było patrzeć, w jaki sposób rozgrywa się wyścig i nie trzymać się tylko jednego planu
– dodał.
Zwycięstwem Olava Kooija zakończył się pierwszy, wydłużony tydzień wyścigu. W klasyfikacji punktowej prowadzi jej ubiegłoroczny triumfator – drugi dziś Jonathan Milan z Lidl-Trek.









