fot. UAE Team Emirates

To był naprawdę szalony wyścig o mistrzostwo świata elity mężczyzn. Walka na całego rozpoczęła się na długo przed metą i nie wyhamowała ani na moment, przez co jej główni bohaterowie na mecie byli kompletnie wycieńczeni. To sprawiło, że wywiadów w pierwszej chwili nie mógł udzielić Tadej Pogačar.

Słoweniec miał mętne oczy, słaniał się na nogach i ogólnie było widać, że nie do końca kontaktuje z otoczeniem po zakończeniu wyścigu o mistrzostwo świata. Na szczęście osoby z jego otoczenia szybko zareagowały i zabrały go w miejsce, gdzie ten mógł bez blasku fleszy spokojnie dojść do siebie.

Gdy już Tadej Pogačar stanął na nogi to opowiedział nieco więcej o tym wyścigu, który jego zdaniem był jednym z najtrudniejszych w jego karierze. Ciężka trasa, niesamowite tempo, masa ataków i zmienne warunki pogodowe wystawiły organizmy zawodników na szaloną próbę.

Czy mi się podobało? Nie bardzo, nie. To był jeden z najtrudniejszych wyścigów, w jakich kiedykolwiek brałem udział. Mathieu był zbyt silny, ale nadal chciałem zająć drugie miejsce, choć wiedziałem, że nie byłem najsilniejszy z goniącej trójki, ponieważ nie mogłem zgubić ich na podjazdach. Były dla mnie trochę za krótkie. Ostatecznie Wout szybko pokonał ostatnie zakręty, a srebro również zniknęło. Na szczęście udało mi się pokonać Madsa w sprincie ostatniej szansy

— mówił dziennikarzom Tadej Pogačar.

Słoweniec podczas tych rozmów sugerował jak źle się czuje. Ten wyścig kosztował go naprawdę wiele, a mówimy przecież o zawodniku, który dwukrotnie wygrywał Tour de France czy niejeden monument.

Po takim dniu chciałbym by Mads był z nami na podium, bo ciężko na to pracował. To już nie był prawdziwy sprint. Wszyscy byliśmy martwi. To był sprint żywych trupów. Czy mi się podobało? Pfff. Nie. To był jeden z najtrudniejszych wyścigów. To było naprawdę szalone. Cieszyłem się nim do 70 kilometrów przed końcem, potem była walka o dotrwanie do mety. Trasa była zbyt techniczna, a podjazdy zbyt krótkie. Każde okrążenie było bardzo wybuchowe. Już na pierwszym okrążeniu przyspieszaliśmy na każdym podjeździe, co 30 sekund. Ostatecznie mogę być zadowolony z mojego trzeciego miejsca

— zakończył Tadej Pogačar.

Wszystko na temat przebiegu wyścigu znajdą Państwo w naszej bardzo obszernej relacji ze zmagań dostępnej pod tym linkiem. Choć teoretycznie danie główne Mistrzostw Świata za nami to przed zawodnikami i zawodniczkami jeszcze 7 dni czempionatu – wszystko na jego temat znaleźć można w zapowiedzi tych zawodów.

Poprzedni artykułIgor Arrieta w UAE Team Emirates
Następny artykułWout van Aert: „Ściganie się bez słuchawek – to nie ma sensu”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Asia
Asia

Ten wyścig to był jakaś katorga Chapeau bas dla całej czwórki. Mam nadzieję że z Tadejem to nic poważnego.

Rafał nie-Majka
Rafał nie-Majka

Przy totalnym zmęczeniu odchodzi się od zmysłów. Po prostu mózg skupia się na podstawowych czynnościach życiowych i jest się, jak cyborg.

Wojtek
Wojtek

Zgadzam sie Asia. Kryterium na takim dystansie? Głupota totalna, aczkolwiek sciganie super ciekawe?