A.S.O. / Tour de France 2022

Jonas Vingegaard w niesamowitym stylu wygrał 16. etap Tour de France. Na 22-kilometrowej czasówce pokonał Tadeja Pogacara o blisko 2 minuty.

Już dawno czasówka na Tour de France nie miała takiego ciężaru gatunkowego, jak ta tegoroczna. Zaledwie 10 sekund dzieliło przed 16. etapem Tadeja Pogacara i Jonasa Vingegaarda – dwóch najmocniejszych kolarzy w klasyfikacji generalnej. W zeszłym tygodniu obaj panowie byli na podjazdach właściwie nierozłączni – tym razem mieli stoczyć bój korespondencyjny, który oznaczał, że tym razem jakieś różnice między nimi, nawet jeśli niewielkie, w końcu musiały się pojawić.

Trasa 16. etapu Tour de France 2023:

Przedbiegi

Na ich pojawienie się na trasie trzeba było jednak trochę poczekać – 2. w „generalce” Pogacar ruszał bowiem na trasę dopiero o 16:58 (lider Vingegaard – dwie minuty później). Tymczasem ściganie rozpoczynało się już blisko 4 godziny wcześniej, startem Michaela Morkova. Występ Duńczyka nie był olśniewający, ale po nim wystartowało kilku innych kolarzy, których akcje w klasyfikacji generalnej nie stoją zbyt wysoko, a którzy mieli szanse na to, by dzisiejszy etap zakończyć na całkiem wysokim miejscu.

Takimi kolarzami byli m.in. Remi Cavagna i Stefan Kung czy Mads Pedersen – świetni czasowcy, którzy zapewne woleliby bardziej płaską trasę, ale i tu poradzili sobie nie najgorzej. Lepiej z nich zaczął ściganie Kung. Szwajcar na pierwszym punkcie pomiaru czasu zanotował czas 10:36 – zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich kolarzy, którzy stanęli na starcie.

W tamtym momencie Cavagna był od niego o sześć sekund wolniejszy, ale Francuz był górą na mecie. Kung bowiem następne punkty pomiaru czasu przejechał w zdecydowanie gorszym tempie i gdy przekraczał linię mety, obok jego nazwiska pojawiła się cyferka „5”. Lepiej od niego pojechali, oprócz kolarza Soudal-Quick Step, również świetny dziś Mads Pedersen, jego rodak – Pierre Latour oraz Kasper Asgreen.

Wprowadzenie

Cavagna zasiadał na fotelu dla lidera przez bardzo długi czas – jego „panowanie” rozpoczęło się około 14:40, a gdy o 16:42 na trasę ruszał 10. w „generalce” Guillaume Martin, wciąż był liderem. W tamtym momencie jednak wszystko wskazywało na to, że lada moment straci prowadzenie. Na trasie był już Wout Van Aert, który owszem, pierwszą część dystansu miał przeciętną – na drugim punkcie pomiaru czasu tracił do Cavagni 20 sekund. Gdy jednak zaczął się stromy odcinek, Belg wykorzystał to, że jest lepszym góralem niż Francuz i na metę wjechał z czasem o 15 sekund lepszym od niego.

Gdy Wout Van Aert dojeżdżał do mety, rywalizacja między kolarzami z czołowej „10” klasyfikacji generalnej trwała już w najlepsze. Świetnie zaczął ją m.in. Simon Yates, który dość niespodziewanie już na pierwszym punkcie pomiaru czasu wykręcił drugi czas (przynajmniej w momencie, kiedy przekraczał linię mety) – przegrywał wówczas wyłącznie ze Stefanem Kungiem. Niemal tak samo dobrze wystartował Pello Bilbao (czas o sekundę słabszy od Brytyjczyka). Zdecydowanie gorsze nastroje mogli mieć natomiast Guillaume Martin i przede wszystkim Jai Hindley – poobijany Australijczyk, który jeszcze niedawno był głównym kandydatem do uzupełnienia podium, miał w tamtym momencie prawie najsłabszy czas z całej czołowej „10” (gorszy był jedynie Martin).

Gra o tron

Trochę niezadowolony z przebiegu początku rywalizacji mógł być również Tadej Pogacar. Słoweniec owszem, rozpoczął w kapitalnym stylu. Gdy przekraczał linię mety z 26-sekundowym zapasem nad Kungiem, wydawało się, że Vingegaard może zacząć obawiać się o koszulkę. Tymczasem okazało się, że czas Duńczyka był jeszcze bardziej imponujący. Jego czas był w tamtym momencie o 16 sekund lepszy niż Pogacar. I jeszcze przyspieszał – u podnóża ostatniego podjazdu jego przewaga była już dwa razy większa.

Szansą na zmianę tego stanu rzeczy mógł być podjazd, do którego obaj kolarze podeszli w nieco inny sposób – Pogacar wymienił rower, a Vingegaard postanowił zostać na kozie. Ten manewr nie okazał się jednak wcale gamechangerem – przewaga Duńczyka zaczęła rosnąć jeszcze szybciej, niż wcześniej. Słoweniec po drodze wyprzedził Carlosa Rodrigueza, znokautował będącego wcześniej na prowadzeniu Van Aerta, ale co z tego, skoro Duńczyk „pomścił” kolegę z zespołu. Na metę wjechał z czasem o minutę i sekund lepszym niż wielki rywal i znacząco zbliżył się do końcowego zwycięstwa w Tour de France.

Ścisk w walce o końcowe zwycięstwo stał się zatem jakby mniejszy. Zdecydowanie ma się jednak sytuacja w rywalizacji o 3. miejsce na podium. Adam Yates i Carlos Rodriguez znów pojechali na porównywalnym poziomie, jednak lepszy okazał się Brytyjczyk. Nadrobił nad swoim rywalem 24 sekundy, co oznacza, że przeskoczył go i ma nad nim 5 sekund przewagi.

Wyniki 16. etapu Tour de France 2023:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułTour de Pologne 2024 rozpocznie się etapem do Monte Cassino?
Następny artykułTour de France Femmes 2023: Team SD Worx rzuca wszystkie siły na start
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
23 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marcraft
Marcraft

Nic na to nie wskazywało. Wszyscy czołowi sportowcy świata – duzi, Pogacar większy od Vingegaarda i jeszcze fakt, że to nie był jakiś ciężki etap górski, tylko czasówka. W jaki sposób piórko jedzie szybciej od cegły i to aż o 3 minuty?

Michael ???
Michael ???

To już jest koniec. Nie ma już nic. Wyścig skończony. Oglądać nie trzeba. Wygra Duńczyk. To już jest pewne. A Pogacar, będzie atakował.
To mój smutny utwór.(To jest tylko moje zdanie).

Virgil
Virgil

„……….Na metę wjechał z czasem o minutę i sekund lepszym……..”

Za duży pośpiech w pisaniu.

Revenons a nos moutons – jest już pozamiatane?
Cios jest wyjątkowo mocny. Taki zwalający z nóg.
Może jednak Pogacar przestanie być ostrożny i pójdzie na całość?

reko
reko

rozrzucił pogiego jak gnój po polu…pozamiatane

Grzegorz
Grzegorz

Sami kolarze niedowierzają. Wout zszokowany, a na codzień jest obok Duńczyka i wszystko widzi.
Fakt, Jonas jechał dziko, atakował w każdym zakręcie, coś w stylu Cancelary w najlepszych czasówkach, ale po 3-4 minuty do top kolarzy?
Taktyka UAE i zmiana roweru…no comment.
Piękne były te 2 tygodnie ścigania.

Marcin
Marcin

Mistyfikacja! Jonas Vingegaard „przesadził”. Cyfry od tego „czempiona” niestety na stravie nie zobaczymy.
To była strata czasu na oglądanie tej ściemy pt.TDF

Janusz
Janusz

Troche to podejrzane, rozumiem taka przewage gdyby Pogacar mial kryzys, ale przeciez on pojechal swietnie, mial ponad minute nad drugim van Aartem!!!A tu Vinegard doklada jeszcze 1.38? Co on zjadl??!!

Marcraft
Marcraft

Na usprawiedliwienie dla Vingegaarda jest to, że po prostu pojechał wyścig życia i drugiego takiego absolutnie już nie będzie. Pogacar jest o dwa lata młodszy, ma o kilkadziesiąt więcej zwycięstw, kontuzja ręki, skoki do basenu i strata pół minuty na wymianie roweru. To jeszcze się mieści w systemie. Martwi mnie niski poziom kolarstwa, bo oprócz tej dwójki nie ma absolutnie nikogo na solidnym poziomie obecnie.

Reko
Reko

@Marcin…to jedz pokibicować na jakieś amatorskie ścigi….a nie czekaj. Tam też wpadali na soku.

pio
pio

ubawiła mnie wypowiedz Wouta van Aerta: Byłem najlepszym z normalnych kolarzy

Paolo
Paolo

Riss, Rasmussen, Vinegoord.

Paolo
Paolo

Riss, Rasmussen, Vinegoord, ciekawe czy ich coś łączy? ???

Michael ???
Michael ???

Mam nadzieję że jutro będzie zemsta

Paolo
Paolo

Lance z uznaniem kiwa głową…

pio
pio

Paolo pozwala sobie na ohydne komentarze, a idąc tą ścieżką to nie zaniepokoiło ciebie jak Pogacar pokonał Roglicza?

Nerd
Nerd

No tak pewnie wynik Jonasa podejrzany, ale Tadeja już nie mimo, że zrobił ponad minutę nad Woutem. Ale wiadomo Pogacar jest „swój” tzn od Majki więc na niego złego słowa powiedzieć nie można, tylko trzeba mu kibicować.

Alvaro
Alvaro

Jutro nie pozostaje nic innego tylko zrobić Frooma z giro 16 albo 17r ( już nie pamiętam dokładnie)i zaatakować 80 km przed metą… wtedy zrobił chyba 3min..

Zaskoczony
Zaskoczony

A może Jumbo ma jakiś sposób na czasówki? Kilka tygodni wcześniej Roglic podobnie postąpił z Thomasem, biorąc pod uwagę stratę po problemach z łańcuchem.

Paolo
Paolo

Tak, widziałem jak Tadej pokonał Roglicza, ale On był wtedy tak samo ujechany jak Roglic. Dziś Vinegoo na mecie wyglądał rewelacyjnie. Jak zobaczyłem jak jedzie pierwsza myśl moja jedzie jak Rasmussen. Niestety, jestem zdegustowany tym co zobaczyłem. Był szybszy na płaskim odcinku od specjalistów jazdy na czas. To jakby Cavendish wygrał wspinaczkę z peletonu pod Tourmalet. W badaniach antydopingowych na pewno jest czysty bo inaczej by nie pojechał. Rasmussen też był czysty w badaniach.

Jose Arcadio Morales
Jose Arcadio Morales

Duńczyk pojechał jak dawni mistrzowie typu Indurain, cały wyścig spokojnie , a nokautując w czasówce. Słoweniec od pierwszego dnia rzucał się jak głodny szarak na każdym etapie, wszystko chciał wygrać a tu lipa. Nie przepadam za takimi wszystko chcącymi wygrać, dobrze mu tak.

Ernest
Ernest

No cóż, przewidywałem, że Winogron znokautuje. Tadej odsłonił swoją słabość, pokazując w ostatnich dniach, że nie jest w stanie odjechać Winogronowi, długo utrzymując wysokie tempo. Winogron zorientował się, że Tadej nie wyrabia i dzisiaj przypuścił bezlitosny atak. Ale obaj są wspaniali. Od lat nie miałem takiej przyjemności oglądania TDF.

avo
avo

przypominają się stare czasy.hmmmmm.

trzepak na niby
trzepak na niby

Nie przepadam za teoriami spiskowymi, ale jak zaraz na początku czasówki Duńczyka jego dyrektor powiedział przez radio pewnym głosem „dzisiaj pokażesz kto jest najsilniejszy na świecie” zaczęły mi migać czerwone lampki. Oby za kilka lat nie wyszło coś dziwnego na jaw….