fot. Doltcini - Van Eyck Sport

Ponad rok temu zakończyła się sprawa pomiędzy zawodniczkami Doltcini-Van Eyck-Proximus a menadżerem zespołu, Marciem Bracke. Wówczas 52-letni mężczyzna został uznany winnym molestowania seksualnego i odsunięty przez Międzynarodową Unię Kolarską na 3 lata od jakichkolwiek funkcji w drużynach zawodowych. Teraz Belg popełnił samobójstwo.

Marc Bracke od wielu lat był związany z wieloma żeńskimi zespołami kolarskimi. Pracował m.in. w Hitec Products, Sengers Ladies Cycling Team, Lares-Waowdeals czy wreszcie w Doltcini – Van Eyck – Proximus CT. To właśnie w tej ostatniej ekipie doszło do rzekomego molestowania seksualnego, za które Belg został zawieszony w jakichkolwiek prawach do pełnienia swojego zawodu. Więcej o tym temacie pisałem ponad rok temu.

Dlaczego rzekomego? Z jednej strony Międzynarodowa Unia Kolarska uznała Marca Bracke winnym na podstawie zeznań Sary Youmans i Marion Sicot, z drugiej strony ta druga poszła z tą sprawą do francuskiego sądu, który umorzył sprawę przeciwko Belgowi w tym roku orzekając, że nie można udowodnić by doszło do molestowania seksualnego. O śmierci byłego menadżera poinformował belgijski serwis Het Laatste Nieuws, nie wiadomo czy samobójstwo było związane z perturbacjami zawodowymi, które spotkały Belga.

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Stefan
Stefan

Kiedy kara dla winnych śmierci szmat?

Piotr
Piotr

Panie Jakubie? Obowiązuje jeszcze prawo domniemanej niewinności? Bo widzę że u Pana już przestało. Co znaczy: „nie ma jednoznacznych dowodów, że Marc Bracke był niewinny” ? Może Pan też Panie Jakubie molestuje w redakcji swoje koleżanki – co teraz jest bardzo modne – i powiem: nie ma jednoznacznych dowodów, że Jakub Jarosz. jest niewinny. Sugeruję przeprosiny dla rodziny zmarłego za rozumiem swoje przejęzyczenie, tak?