fot. Movistar Team

Enric Mas z Movistaru miał mieszane uczucia na mecie wyścigu Il Lombardia. I to nie z powodu tego, że nie wygrał. Cieszył się z drugiego miejsca w monumencie, ale z drugiej strony smucił, bo na kolarską emeryturę odszedł Alejandro Valverde. 

Tym razem Mas przegrał z Pogačarem. W dwójkowym sprincie w Como spodziewanie był wolniejszy. Po Giro dell’Emilia jest więc 1:1, ale faktem jest to, że po raz kolejny obejrzeliśmy ciekawą rywalizację pomiędzy Hiszpanem i Słoweńcem.

– Po sześciu i pół godzinach ścigania nogi nie były oczywiście takie jak po trzech z hakiem. Bardzo się cieszę z podium w monumencie, ale mówiąc szczerze bardziej myślałem o tym, że Alejandro kończy karierę. Jest mi smutno z tego powodu

– przyznał Enric Mas, który za metą objął Valverde, pocałował go w policzek i szepnął coś prywatnego na ucho.

Dziennikarze zagadywali go o ostatnie dobre występy w klasykach, bo do tej pory był postrzegany przede wszystkim jako specjalista od wyścigów etapowych.

– Nie wiem, nie wiem. Nie za bardzo interesuje mnie to, co sądzą o mnie ludzie. Ja jestem zadowolony ze swojej dyspozycji po Vuelcie i prawda jest taka, że uwielbiam wyścigi jednodniowe jak Lombardia, Liège-Bastogne-Liège Clasica San Sebastian

– mówił Enric Mas.

Po występach w Emilii oraz Lombardia można przypuszczać, że Masowi odpowiada włoski klimat na wyścigach. Czy w związku z tym ma zamiar wystartować w przyszłym sezonie w Giro?

– Oj nie wiem, nie wiem… Musiałbyś bardziej zapytać naszego szefa. Zobaczymy. Na razie myślę o odpoczynku, o spędzeniu czasu z rodziną, z przyjaciółmi, zrelaksowaniu się potem. Później będziemy rozmawiać o planach na kolejny sezon

– dodał na zakończenie sympatycznie odpowiadający na pytania dziennikarzy Mas, choć z drugiej strony dość lakonicznie.

Z Como Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments