fot. Legendarna okładka gazety Fakt odnosząca się do porażki polskich piłkarzy na Mundialu 2006 roku

W Polsce, tak jak zapewne w każdym innym miejscu świata, mamy całą masę kibiców sukcesu. Są także ludzie, którzy (najczęściej już po fakcie) doskonale wiedzą, co trzeba było zrobić by był sukces, czarnowidze, którzy od początku mieli świadomość, że przecież się nie uda oraz malkontenci, dla których szklanka zawsze jest do połowy pusta. Czy gdzieś w gąszczu takich osób warto podejmować się konstruktywnej krytyki? Moim zdaniem tak i zapraszam Państwa do mojej opinii na temat występu biało-czerwonych na Mistrzostwach Świata 2022.

Chyba powyższy akapit jasno pokazał, że bardziej niż niepowodzenia polskich sportowców podczas tegorocznego kolarskiego czempionatu sfrustrowała mnie kultura kibicowania w naszym kraju. Pisząc dla Naszosie.pl w pewnym momencie włączyłem sobie w telefonie powiadomienia o nowych komentarzach pod artykułami, co by szybko móc reagować na błędy – te w końcu zdarzają się nawet najlepszym. 😉

Co tymczasem otrzymałem?

„Nie mają żadnych szans nasi panowie.”, „Polscy młodzi w czarnej dupie.” – Bronek
„Przeciętniak ktory nigdy nie zapewni nam wiekszych emocji” – Adam
„Do końca mistrzostw jeszcze parę wyścigów…ale już teraz widać poziom polskiego kolarstwa.” – Mateusz
„Polscy kolarze są jak polscy piłkarze. Wszyscy zastanawiają się po co jadą na mistrzostwa świata skoro nie pasują do całej reszty stawki.” – Artur
„Gdzie te polskie kolarzyki, tacy sami jak piłkarzyki.” – Dariusz
„Raczej walczyć będą sami z sobą” – Tomik

Takich komentarzy jest multum – nie chce mi się wracać do momentu wyboru składu naszej kadry na te zawody. Po fakcie każdy jest teraz mądry, że przecież wiedział, że naszym się nie powiedzie. Czy można jednak było tak zakładać przed startem tych zawodów?

NIE

Do Wollongong pojechali najlepsi, bądź prawie najlepsi zawodnicy i zawodniczki w swoich kategoriach wiekowych. Osobną kwestią jest to czy Polskiemu Związkowi Kolarskiemu udało im się zapewnić odpowiednią opiekę i sprzęt, bowiem do sieci wyciekła niejedna rozmowa o tym, że a to kolarki dostały jeden komplet ubrań, a to inny kolarz nie miał nawet roweru zapasowego. Cóż, w tej materii w Polsce rzeczywiście obecnie jest bardzo źle i nie mam zamiaru tłumaczyć nikomu, że czarne jest białe.

Dlaczego uważam zatem, że ten wyjazd nie był kompromitacją?

Po pierwsze – bo świat nie jest czarno-biały, a wyniki nie były tak jednoznaczne jak niektórzy krytycy wypisują. Nie piszę dla brukowca by szukać sensacji i wyśmiewać naszą kadrę jako ogół, tylko dla branżowego medium, w którym obowiązuje mnie jednak nieco wyższy standard i konieczność dociekliwości, nawet kosztem tego, że moja opinia nie będzie popularna.

Mógłbym na start odwołać się do legendarnego „ten start zaprocentuje w przyszłości, zawodnicy nabrali doświadczenia”, ale byłoby to pójście na łatwiznę. Owszem, dla rozwoju takiej Malwiny Mul udział w Mistrzostwach Świata 2022 z pewnością był cenną lekcją, a dzięki temu, że Polka pobrała już ich w życiu kilka udało jej się tym razem nie popełnić prostych błędów – jeździła czujnie, wysoko i niewiele jej zabrakło do pozycji medalowej.

To jakie inne pozytywy można dostrzec w tym wyjeździe spytacie? Otóż najbardziej podoba mi się, że jedni płaczą, że to wstyd, że liczniejszą kadrę od nas posłał kraj X, Y czy Z, podczas gdy inni krzyczą, że nie powinien pojechać nikt. My zaś posłaliśmy po prostu najlepszych, którzy sprawdzili się ze światem i powalczyli o jak najlepsze wyniki dla Polski. Nie wyszło? Trudno, taki jest sport, mamy z czego wyciągać wnioski, ale brak próby rywalizacji byłby jeszcze większą porażką.

Pozytywy
Nasza ekipa w drużynowej jeździe na czas otarła się o punktowane miejsce w top8. Zabrakło dwóch sekund, a jeśli się nie mylę, załapaliby się na stypendium pomagające tym młodym kolarzom i kolarkom w dalszym rozwoju. Gdyby to się powiodło zupełnie inaczej ocenialibyśmy wyjazd dwójki naszych orlików do Australii.

6. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego zajęła wymieniona już raz Malwina Mul. Kto przed startem wyścigu mówił o polskiej juniorce jako o nadziei medalowej? Zapewne niewielu, ale nasz rodzynek pokazał, że warto czasem zaryzykować i dać szansę komuś młodemu. Że nie wyszło jej rówieśnikom? Jeden miał problem ze sprzętem, drugi alergię – tego się naprawdę nie dało przewidzieć.

Warto także pamiętać, że na 5. miejscu wśród orliczek jazdę indywidualną na czas skończyła Marta Jaskulska. Ktoś powie, że co to za wynik jak jechało ich ledwie 11. Ja wówczas mogę jednak odrzec, że choćby jej rywalek był 1000 to Polka najprawdopodobniej nadal byłaby piąta. W stawce znalazła się bowiem cała światowa czołówka, a 22-latka do medalu miała stosunkowo niedaleko. Szkoda, że ten wynik został całkowicie przemilczany czy wręcz zdeprecjonowany.

Ostatecznie najlepsze polskie rezultaty na tych mistrzostwach prezentują się następująco:

  • Marta Jaskulska – 5. miejsce w jeździe indywidualnej na czas orliczek
  • Malwina Mul – 6. pozycja w wyścigu ze startu wspólnego juniorek
  • Katarzyna Niewiadoma – 8. lokata w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet
  • Reprezentacja Polski – 9. miejsce w drużynowej jeździe na czas
  • Dominika Włodarczyk – 11. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego wśród orliczek

Bolesne rozczarowania
Nasi juniorzy cały sezon świetnie jeździli w kolejnych wyścigach, w Wollongong czegoś niestety zabrakło. Były kwestie sprzętowe, nie wszystko ułożyło się zdrowotnie jak trzeba. Michał Żelazowski na 2 tygodnie przed Mistrzostwami leżał i uległ pozornie niegroźnej kontuzji. Niestety nie dowiemy się jakby się wszystko zakończyło bez tego.

Katarzyna Niewiadoma pojechała tak dobry wyścig, jak tylko się prawdopodobnie dało. Niestety zabrakło współpracy ze strony rywalek, może śmiałego ataku? To jednak tylko gdybanie, a rzeczywistość jest jaka jest – tym razem nasza gwiazda do domu wraca z pustymi rękoma. Szkoda, ale taki jest sport, nie zawsze są sukcesy.

Wyścigi elity mężczyzn? Maciej Bodnar nie pojechał tak dobrze czasówki jak na Mistrzostwach Europy, ale to nie był zły start. Gorzej poszło naszym ze startu wspólnego, ale brutalnie mówiąc takie jest nasze miejsce w światowej czołówce. Stanisław Aniołkowski to nie Wout van Aert, Łukasz Owsian, choć szalenie pracowity, nie stanie się nagle Tadejem Pogačarem.

Bądźmy kibicami, nie malkontentami
Wnioski? Powiem krótko i w formie apelu – kibicem się jest, a nie bywa od święta. Nie wstydźmy się mówić o niepowodzeniach w formie krytyki, ale jednocześnie nie atakujmy zawodników słowami, których sami nigdy nie chcielibyśmy usłyszeć. To też ludzie, którzy czytając mniejsze bądź większe obelgi przez 364 dni w roku na swój temat później tego jednego dnia mimo wszystko mogą dać nam wyjątkowy moment szczęścia.

Ja, Jakub Jarosz, dziękuję biało-czerwonym za przeszło tydzień emocji. Jeszcze będzie przepięknie, zobaczycie!

guest
34 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Maksymilian
Maksymilian

Nic dodać, nic ująć.

Jaro
Jaro

Brawo ! Mnóstwo emocji i jak zwykle piękna walka o wynik ! Te komentarze są kompromitacją, ale taki to juz mamy narodowy styl narzekania i uzależnienie od siania negatywnych emocji 😀 Na szczęście nie jednostronny ..

giec
giec

Dlaczego nie pojechał M.Kapela ?

Jan
Jan

Dobra a o czym był ten tekst? Czas na poważną debatę o polskim kolarstwie zawodowym, o roli tour de balon w zażynaniu polskiego kolarstwa. O trudnościach w zbudowaniu drużyny CT. O PZKol, które nie wiadomo po co istnieje… Czas się skupić na pryncypiach a nie o trosce o akredytacyjkę

Robert Taciak
Robert Taciak

Brawo Panie Jakubie! Dzięki za odważny, szczery, prawdziwy i nie krzywdzący zawodników felieton. Ci biedni kolarze z reguły zawsze dają z siebie wszystko w przeciwieństwie do innych dużo lepiej opłacalnych dyscyplin. Niestety takie mamy kolarstwo i do póki nic się nie zmieni na lepsze (działacze nie zaczną myśleć o zawodnikach), to nie oszukujmy się ale lepiej nie będzie. Jeszcze raz wielkie dzięki w imieniu trenerów i zawodników.

Cloud
Cloud

Myślę że w przeważającej mierze kolarzom oberwało się za piłkarzy którym ewidentnie nie chciało się grać za co przecież zostali wygwizdani przez cały Narodowy, a to chyba nie grupa malkontentów? Może oszczędzali siły na Walię odpuszczając sobie Holandię? Ale kibic kibicuje temu kto chce walczy stara się nawet jak nie wyjdzie. Kibic kibicujący olewusom jest frajerem, zwyczajnie daje się dymać.
A wynik w Australii był taki jak polskie kolarstwo z tym że pomniejszony o działania związku sztabu i tak dalej.

Grzegorz
Grzegorz

Jaki tydzień emocji? Ja takowe odczuwałem jedynie podczas wyścigu elity kobiet. Katarzyna Niewiadoma to klasa światowa, ale jednocześnie jedyna jaskółka, która jak wiadomo wiosny nie czyni. Z całym szacunkiem panie redaktorze, ale kibic ma prawo narzekać, a jak wiadomo krytyka jest często konstruktywna. Tradycyjne „nic się nie stało” i klepanie po plecach nie prowadzi do niczego dobrego. Przeciwnie od kolarstwa odwracają się kolejni sympatycy. Gdzie te czasy gdy podczas Wyścigu Pokoju pustoszały ulice? Dlaczego potencjał mistrzowskiego tytułu Kwiatkowskiego nie został wykorzystany do spopularyzowania kolarstwa, tak jak to miało miejsce w skokach po sukcesach Małysza?

kolarz
kolarz

Ten tekst brzmi jakby był pisany na zamówienie PZKol. Czyli wciskanie ciemnoty, a kuń jaki jest każdy widzi

rose
rose

Chyba czas najwyższy zdjąć różowe okulary…

Dominik
Dominik

Tekst troszkę nic nie wnoszący, bo temat wszystkim znany, a sam przekaz felietonu nie wniósł nic nowego do naszej kolarskiej świadomości. Kiedyś już irytowało mnie to jak w komentarzach obrażano kolarzy, którzy na pewno na to nie zasłużyli. Zazwyczaj padały sformułowania jak; nic nie warty woziwoda. Wtedy zrozumiałem, że ludzie piszący takie komentarze nie mają zielonego pojęcia o kolarstwie i są to kibice niedzielni. Otwieranie im oczu to kopanie się z koniem, a fala hejtu wzbiera jeszcze bardziej. Więc po co się denerwować?
Ps. Jakub! Często w swoich tekstach sam sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz. Dużą ilość pytań. Przypominasz mi Lanca Armstronga xd pozdrawiam!

Andrzej
Andrzej

Tak się właśnie zastanawiałem nad własnym kibicowaniem i doszedłem do wniosku że u mnie polega ono na tym, że sam rower wystarczy że ktoś, ktokolwiek na niego wsiada i jeździ, nieważne kto wygra i czy wogóle bierze udział w wyścigu i tak zresztą nie mam pamięci do nazwisk. Ale uwielbiam oglądać wyścigi dla samego patrzenia jak zawodnicy jeżdżą, a prawdziwa uczta jest gdy jeszcze ktoś mądry w temacie komentuje na zasadzie że wyjaśnia jak działa wyścig jakie są taktyki nawet jakich liczników używają kolarze. Właśnie nie wiem czy to z mojej strony jest kibicowanie czy raczej wielka pasja do rowerów. Pasjonuje się rowerami i ludźmi jeżdżącymi na rowerach czy to wyścig czy to jazda po mieście. Wszystko co ma nawet mały związek z rowerem to chłonę. Tak wygląda moje kibicowanie. Lubię też poznawać kolarzy którzy byli kiedyś i tych którzy są teraz i tu również zasługa dziennikarzy bo bez nich nie wiedział bym kto wogóle się ściga w polskich i zagranicznych reprezentacjach, czasem a nawet częściej niż czasem zerknę na strony internetowe klubów i związków a prawie codziennie coś poczytam na temat kolarstwa tak jak teraz tutaj.

Egon
Egon

Jak to Polacy tylko marudzenie

Hubert
Hubert

Budowanie od komina. A trzeba zacząć od podstaw. Niedługo nie będzie gdzie jeździć na kolarce poprzez nakazy i zakazy. Drogi dla pedałków czyt. niedzielnych pajaców na 5-10 km i do piwnicy a gdzie ktokolwiek ma trenować kolarstwo? Niszczyć opony, ramy na tych gruzach? Dopóki nie zmienią się przepisy – opony szosowe – jeździmy po szosie!!! – dopóty nie będzie kolarstwa w Polsce.

Amen
Amen

Ja niestety nie mam tyle optymizmu co Pan Redaktor.
Owszem zebraliśmy doświadczenie ( mam na myśli młodych zawodników i zawodniczek) lecz otrzymaliśmy też lekcje tego gdzie jest nasze miejsce w szeregu.
I myślę,że na drugiego Michała Kwiatkowskiego czy Zbigniewa Sprucha będziemy musieli znowu 20 lat czekać a w międzyczasie może jakiś przebłysk będzie.
Ja mam wrażenie,że jak chcesz się rozwijać to niestety…..pakuj manatki i wyjedź na Zachód gdzie jest ciężko ale zostając w kraju nie będziesz miał tego co tam.
Nie będę porównywał piłkarzy do kolarzy i odwrotnie ponieważ to są zupełnie dwa inne sporty ale chętnie w przyszłości chciałbym porównać do siatkarzy ….niby inny sport, fakt ale miejsce w świecie także.
Czego sobie i Państwu życzę.
Niech moc w korbach będzie z Wami 😆

Woziwoda kolarstwa
Woziwoda kolarstwa

Start reprezentacji oceniam jako udany i rozliczony.
Felieton Pana Jakuba jako trafny i ciekawy .

Osią całego zagadnienia jest kondycja polskiego kolarstwa. Jeśli nasz seniorski peleton liczy 25 osób z wewnętrznego szkolenia to z kogo mamy wybierać?
Jeśli juniorzy od MP mają dziurawy kalendarz i nie mają się gdzie ścigać to jak mają mieć poziom?
Jeśli średnia wieku trenerów wynosi 60 lat to kto ma szkolić?
Gdzie szkolić na drogach pełnych samochodów ?
Co z COSem w Pruszkowie ?

Czy dalej nie ma kto zapłacić za koszulki kadrowe firmom produkującym ciuchy kadrowe ??
Skoro z braku pomysłu na wyścigi żeby zapełnić kalendarz startów zezwolono na starty licencjonowanych kolarzy w imprezach amatorskich ,to co się dziwić że nie ma poziomu?

Ja osobiście podziwiam tych co dalej są w kolarstwie prubuja działać w klubach i środowisku .Tym właśnie ludziom chcę podziękować, że wogole mamy o czym rozmawiać w temacie Mistrzostw Świata.

Ja1
Ja1

Obrona kolarzy to jedno, ale trzeźwa ocena ich występu na MŚ to drugie. Sam w wielu miejscach piszę Pan: nie wiele brakowało, prawie że, gdyby nie…, pradwopodobnie byłoby itd. Sport to wynik, a nie gdybanie co by było gdyby. Jeżeli nie ma wyników to naturalnym jest surowa ocena i krytyka. Doceniam, że zawodnicy dali z siebie wszystko, ale widocznie to dużo za mało, żeby konkurować na światowym, czy europejskim poziomie.

WOJTEK WOLSKI
WOJTEK WOLSKI

Niech się wypowiedzą trener Kacpra i Mateusza. A tak małolaci są grilowani w mediach i nie mogą się bronić.

bidonowy
bidonowy

TAK. To była totalna kompromitacja polskiego kolarstwa. Co gorsze żadnych widoków na poprawę. Żadnej nadziei.

Katsidis
Katsidis

Oczywiście, że kompromitacja. Polskie kolarstwo urządziło się w dupie i nie zamierza się stamtąd ruszać. Nie zmienią tego pojedyncze wyczyny wybitnych jednostek i PR-owe zagrywki.

Andrzej
Andrzej

Proponuje aby na początek autor tego artykułu napisał długi materiał na temat sytuacji w związku. I od tego proponuje zacząć. A wyniki na mistrzostwach biorąc pod uwagę obecną sytuacje są i tak ponad miarę.

Jan
Jan

Andrzej
Autor artykułu jeszcze nigdy nic krytycznego nie napisał ani pod adresem PZKol. ani Tour de Balon. Ot takie święte krowy

zbig
zbig

ja do autora…szkoda nerwów zawsze znajdzie się jakiś „Jan niezbędny tfu najmądrzejszy” 😀

Amator
Amator

Ciekawy jestem ile osób liczył sztab osób który był z kolarzami na co tu dużo mówić atrakcyjnym wypadzie do Australii.Proszę o dokładny wynik bez wliczania w to kolarzy.Z góry dziękuję

Henry
Henry

Ja nie wiem w jakim celu Pan napisał ten artykuł. Przecież to jest lizanie PZKol.! Występ naszej kadry to było nieporozumienie i nic więcej nie można o tym powiedzieć. A Pan napisał bardzo dużo, tylko zupełnie nie na temat. To występował nasz narodowy zespół, a to zobowiązuje! No wypada chociaż przejechać cały dystans? Czy nie warto się męczyć, panowie „sportowcy”? Wstyd i obciach! A Pana redaktora widzę jako rzecznika prasowego tej dziwnej organizacji jaką jest PZKol. Super się uzupełniają.

Mak
Mak

To, że pojechali najlepsi na krajowych szosach nie upowaznialo aby posyłać na koniec globu reprezentację, o której wszyscy wiedzieli jaki będzie wynik.
Więc nie rozumiem po co i jaki sens ma obrona zawodników a już na pewno działaczy.
Skoro jeden z juniorów miał kontuzje przed MS to dlaczego pojechał???
To są wycieczki za pieniądze nasze, podatników. I czas najwyższy wydawać je z głową a nie za zasługi w sezonie.
Mają jechać zdrowi a nade wszystko rokujący nadzieję na wynik zawodnicy.
Panie Kubo czasy się zmieniają zarówno w sporcie jak i kibicowaniu…
Woec czas spojrzeć prawdzie w oczy a nie nadal udawać, że mamy świetnych zawodników… (Od trzeciej dywizji w dół…)
Ze mamy jeszcze lepszych działaczy. Bo kolejny raz zawody pokazują, które miejsce w szeregu jest Polski..
.

Radek
Radek

nie ma medalu i nie ma Czesia w TV!!! Ten klient z premedytacja Antka dreczy polskie kolastwo protourem…………..dopoki nie bedzie 6-8 przyzwoitych grup kolaskich w Polsce, ktore moga jechac TdP, doputy nie bedzie polskiego kolarstwa…….mamy kilku dobrych na zachodzie a reszta przed telewizorem… kto ma byc wzorem i motywacja dla polskiej mlodziezy i ich trenerow, kadra narodowa ktora walczy o lotne i gorskie premie na TdP…..

Dominik
Dominik

Tworzenie grup protourowych by poprawić poziom kolarstwa w Polsce to najśmieszniejsze co w komentarzach przeczytałem. Radek make my day.
Żeby pojawiły się talenty trzeba zmienić całą mentalność społeczeństwa. Wystarczy spojrzeć na Holandię, Danię. W Kopenhadze z domu nie wychodzi się bez roweru, tam wszyscy chętnie po niego sięgają. Od małego. Państwo nauczyło ich, że to nie tylko sport ale praktyczny sposób komunikacji i cudowna forma spędzania czasu. Zainwestowało w ścieżki rowerowe i rowery miejskie, które stoją na każdym rogu. Gdy społeczeństwo jest tak nauczone, to z czasem pojawiają się diamenty, które wystarczy oszlifować i wszyscy chcą inwestować w ten sport. U nas jeżdżą pasjonaci, ci co trenują oraz starzy ludzie na zakupy. To nie o to chodzi. Nie stwarzamy warunków by młodzież sama chciała spędzać czas na rowerze, by sięgała po niego z chęcią i miała go na wyciągnięcie ręki. Więc kończy się tym, że pasjonaci to troszkę za niski poziom. Zmieńmy mentalność.

Henry
Henry

Szanowny Panie Jakubie! W odp.na Pana replikę w s.do mojego kom. muszę przyznać że Pan nawet nie zrozumiał tego co ja w nim napisałem, więc o czym tutaj polemizować nie wiem. Proszę zwrócić uwagę na ogólną ocenę występu naszych kolarzy, tj.komentarzy pod artykułem i zastanowić się, czemu ma służyć takie przedstawienie faktów tj. wyników naszej reprezentacji. Ja czytałem wcześniejsze Pana opracowania tutaj i uważam, że zna się Pan na kolarstwie, no w tym artykule-podsumowaniu to niestety jakoś dziwnie się to czytało, miałem wrażenie ze obok siedział ktoś z PZKol. i dyktował co trzeba pisać. I czy się to Panu podoba czy nie, dalej będę uważał że zawodnik który jedzie na MŚ powinien ukończyć swoją konkurencję! Krótko mówiąc proszę pisać prawdę.

Clandestino
Clandestino

Odpowiedź jest prosta: „Wyżej dupy nie podskoczysz”. W Polsce nawet sami zawodnicy dmuchają balonik z którego w decydującym momencie schodzi powietrze. Inna sprawa to sponsorzy- nędza i cukierkowe towarzystwa. A co tam…. jutro już wszyscy zapomnimy.