fot. Quick-Step Alpha Vinyl

Siedemnasty etap wyścigu Vuelta a España przyniósł kolejny finisz na podjeździe i tym razem wygraną dawno niewidzianego w tej roli Rigoberto Urana (EF Education-EasyPost). W klasyfikacji generalnej bez zmian – Remco Evenepoel (Quick-Step Alpha Vinyl) nadal na czele, a Enric Mas (Movistar) nie przestaje próbować. Oto, co ci trzej kolarze mieli do powiedzenia na szczycie Monasterio de Tentudia na Estremadurze.  

Rigoberto Uran wygrywając siedemnasty etap Vuelty zdobył potrójną koronę etapowych zwycięstw w wielkich tourach. Do tej pory triumfował na Giro (2013, 2014) oraz na Tour de France (2017), kiedy to odniósł słynne zwycięstwo z defektem przerzutki, finiszując na niewłaściwym biegu.

– Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, ponieważ od wielu lat szukałem etapowego triumfu na Vuelcie. Dziękuję mojej drużynie, wszystkim, którzy sprawili, że było to możliwe, mojej rodzinie i… sobie, bo to przede wszystkim ja muszę w siebie wierzyć. Gdy nie odnosi się zamierzonych celów trzeba pozostać realistami, ale dzisiaj jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiamy naszego dyrektora sportowego, który musiał opuścić wyścig z powodu problemów rodzinnych

– mówił pełen emocji „Rigo”.

Chwilę później przeszedł do przeanalizowania sportowej rywalizacji na szosie. Zwracał uwagę na to, że rywale z ucieczki dnia byli bardzo mocni.

– Do tej ucieczki zabrało się wielu bardzo mocnych kolarzy. Musiałem dać z siebie wiele. Na przykład [Marc] Soler jest bardzo mocny, więc musiałem uważać. Ostatecznie, 300 metrów przed metą, zobaczyłem możliwość wygrania etapu i powiedziałem sobie: teraz albo nigdy. To zwycięstwo świadczy o tym, że zawsze trzeba wierzyć i walczyć. Najważniejsze jest to, aby wstawać każdego dnia z radością i nigdy nie przestawać wierzyć

– mówił w swoim stylu 35-letni Kolumbijczyk.

Tymczasem Remco Evenepoel utrzymał taką samą przewagę w klasyfikacji generalnej, jaką miał po szesnastu dniach wyścigu. Na ostatnich kilometrach podjazdu odpowiedział na atak Enrica Masa z Movistaru, który bezskutecznie wprowadził wpędzić go w kłopoty. Oto, jak 22-letni lider hiszpańskiej Vuelty skomentował wydarzenia na etapie z metą na podjeździe pod de Monasterio Tentudia.

– Spodziewałem się ataku Masa. Wiedziałem, że będzie chciał zobaczyć, jak zareaguję. Jednak ja czułem się dobrze, nawet w tej trudnej końcówce ze stromymi partiami w końcówce. To był kolejny szybki i nerwowy etap. Moi koledzy z drużyny pojechali bardzo dobrze – ochraniali mnie i ustawili na dobrej pozycji przed finałowym podjazdem. Jedyne, co musiałem robić, to reagować na ataki. Jestem zadowolony z dzisiejszych rozstrzygnięć, chociaż oczywiście do zakończenia wyścigu wciąż pozostaje kilka etapów. Nadal musimy być skoncentrowani

– przestrzegał Belg, a rano przed etapem zapewniał, że wycofanie się Primoža Rogliča niczego nie zmienia, jeśli chodzi o jego podejście do wyścigu.

Próbować nie przestaje Enric Mas, który marzy o zwycięstwie. Nie ma jednak mocnych na Remco Evenepoela, z czego coraz bardziej zaczyna sobie zdawać sprawę ekipa Movistaru.

– Każdego dnia próbujemy testować naszych rywali. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej na wielkim tourze nie jest złe, ale naszym największym celem było zwycięstwo. Jedziemy dzień po dniu. Dzisiaj nie był to zbyt sprzyjający teren do tego, aby nadrobić czas na Evenepoelem, bo taki podjazd [Monasterio de Tentudia] mu odpowiada. Nie przestaniemy walczyć. Jutrzejszy podjazd Alto de Piornal oraz przedostatni etap niedaleko Madrytu będą bardzo ważne

– ocenił sytuację Hiszpan, które do lidera traci dwie minuty i jedną sekundkę.

Sprawozdanie z siedemnastego etapu La Vuelty wraz z wynikami można przeczytać TUTAJ.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments