La Vuelta

Na mecie 16. etapu Vuelta a Espana Mads Pedersen znów mógł zatriumfować. Duńczyk już po raz drugi wygrał etap na tym wyścigu i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji punktowej.

Poprzedni triumf kolarz Trek-Segafredo odniósł po finiszu z dużej, około 50-osobowej grupy, pokonując Bryana Coquarda, Pascala Ackermanna, Freda Wrighta i Danny’ego Van Poppela, którzy uzupełnili czołową „5”. Ze słów, które wypowiedział po zakończeniu etapu, można wywnioskować, że tym razem spodziewał się podobnego rozstrzygnięcia.

– Atak Roglica mnie zaskoczył, ale zachował się bardzo sprytnie. Wszyscy byliśmy na granicy swoich możliwości. Ackermann spisał się naprawdę dobrze. Utrzymał jego koło. Ja musiałem ich gonić, co kosztowało mnie trochę sił

– przyznawał. Okazał się więc mniej przewidujący, niż Remco Evenepoel.

A jednak, mimo wszystko, zdołał w końcu dołączyć do Słoweńca, a na finiszu… znów stoczył zacięty bój z Ackermannem, Wrightem i Van Poppelem. Jak się bowiem okazało, kroku Roglicowi zdołali dotrzymać jedynie kolarze kojarzeni z bardzo mocnym przyspieszeniem. A Pedersen okazał się najszybszym z nich.

– Musiałem dziś wygrać. Obiecałem to Alexowi Kirchowi [jeden z kluczowych pomocników Pedersena – przyp. red]. Wczoraj nie mógł być obecny przy narodzinach córki, więc to zwycięstwo dedykuję jemu, a także jego żonie i dziecku. Wszyscy ciężko pracowaliśmy na ten dzień

– mówił.

Dzięki temu zwycięstwu po raz kolejny powiększył swoją przewagę w klasyfikacji punktowej. Teraz wynosi ona już 220 punktów nad drugim Fredem Wrightem. Jego sukces został osiągnięty nieco w cieniu upadku Primoza Roglica, jednak to nie umniejsza jego zasług – nawet gdyby nie to pechowe zdarzenie, Słoweniec w końcówce nie wyglądał na zawodnika, który może mu odebrać triumf.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments