fot. La Vuelta

Kilkadziesiąt metrów przed metą był największym wygranym etapu, a zakończył go obolały i pełen obaw. Wciąż nie wiadomo, czy Słoweniec będzie w stanie dalej walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Walka o zwycięstwo etapowe. Kontakt z Fredem Wrightem. Upadek. Niestety tak wyglądały ostatnie metry 16. etapu dla Primoza Roglica – autora przyspieszenia, które wyłoniło grupę najmocniejszych kolarzy. Oczywiście Słoweniec, podobnie zresztą jak rywalizujący z nim w „generalce” Evenepoel, został uratowany przez strefę ochronną, dzięki której przyznano mu czas grupki w której jechał. Zyskał nad Belgiem (a raczej nad peletonem, w którym przed złapaną gumą jechał Belg), osiem sekund. Tyle że koniec końców bilans raczej nie jest dodatni

– Primoz zyskał trochę czasu, ale cena była wysoka. Jest ranny – to nie ulega wątpliwości. Teraz pytanie brzmi – jak bardzo źle jest. Musimy mieć nadzieję, że jego obrażenia nie są aż tak duże. Że będzie mógł kontynuować walkę. Wiemy na pewno, że osiem sekund, które udało mu się zarobić, nie było tego wszystkiego warte, ale nie mogliśmy wiedzieć, że tak się to potoczy

– mówił po etapie Addy Engels – dyrektor sportowy Jumbo Visma.

Można obstawiać, że wraz z upływem kolejnych godzin będziemy wiedzieć coraz więcej na temat obrażeń Słoweńca, którego już na kolejnym odcinku czeka wymagający test. W końcu 17. etap kończy się na blisko 10-kilometrowym podjeździe. Jeśli go zda – nie straci zbyt wiele do pozostałych faworytów klasyfikacji generalnej, będzie można wysnuć wniosek, że jego kolano, choć po przekroczeniu przez niego kreski nie wyglądało zbyt dobrze, nie jest w najgorszym stanie. Nie będzie to jednak łatwe zadanie…

Kluczowe momenty 17. etapu Vuelta a Espana, w tym pechową końcówkę, możesz zobaczyć poniżej:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments