fot. Photo Gomez Sports/Team Qhubeka NextHash

Już po raz 77. rozegrany zostanie wyścig jednodniowy Circuito de Getxo – Memorial Hermanos Otxoa. W tym roku, nie pierwszy raz zresztą, mamy w Kraju Basków świetną listę startową, która w połączeniu z ciekawą listą startową gwarantuje ściganie na najwyższym poziomie.

„Dopełnienie baskijskiej trylogii” – tak nazwałem tekst. Dlaczego? Otóż przez ostatni tydzień w Kraju Basków rozegrano w sumie 3 różne wyścigi jednodniowe, które łączył jeden mianownik – pagórkowaty charakter, jakże kojarzony z tym miejscem na ziemi. Wszystko zaczęło się od wygranej Simona Yatesa w 99. Prueba Villafranca – Ordiziako Klasika, wczoraj najmocniejszy w najmłodszym z tych wyścigów, ledwie 42. Donostia San Sebastian Klasikoa, był Remco Evenepoel, dziś zaś poznamy króla 77. Circuito de Getxo – Memorial Hermanos Otxoa.

Co dość charakterystyczne dla tej imprezy to fakt, że mimo trudnej trasy z licznymi pagórkami na liście zwycięzców znajdziemy niejednego kolarza kojarzonego raczej ze sprintami. W ciągu ostatniej dekady (może ciut ponad niej) byli to m.in. Juan José Lobato (2011, 2013), Carlos Barbero (2014, 2017), Nacer Bouhanni (2015), Jon Aberasturi (2019) czy też przed rokiem Giacomo Nizzolo. Z drugiej strony pomiędzy nimi na liście triumfatoró znajdziemy Diego Ulissiego czy przed dwoma sezonami Damiano Caruso, co pokazuje, że mocni kolarze mają gdzie atakować.

Polacy tylko raz byli w top10 tej imprezy – w 2002 roku 9. miejsce zajął Radosław Romanik ścigający się wówczas w barwach CCC – Polsat. Przed rokiem na 19. pozycji zmagania zakończył Michał Paluta, zaś w tym roku nie zobaczymy w stawce żadnego z biało-czerwonych.

Trasa
Organizatorzy dość regularnie zmieniają przebieg swojego wyścigu, acz od 3 lat kluczowym punktem jest podjazd pod Pike Bidea (2,2km; 9,1%) zlokalizowany na 16km przed metą, która także znajduje się na ściance. Po raz drugi z rzędu kolarzom przyjdzie ścigać się z z samego Bilbao do Getxo, acz jest to jedynie kwestia przesunięcia linii startu – miasta te dzieli w linii prostej niespełna 10km, a właściwie to Getxo od dawna jest częścią konglomeratu Gran Bilbao stanowiąc jego portową część – będziemy dziś zapewne niejeden raz podziwiać Zatokę Biskajską, czyli wody Oceanu Atlantyckiego.

Napisałem o końcówce, ale wróćmy troszkę bardziej po początku – w pierwsze części trasy będą wielokrotnie pokonywane podjazdy pod Alto de Quirón (5,5km; 2,1%), a gdy kolarze opuszczą już rundy to udadzą się na różniące tegoroczną edycję od poprzedniej Alto de Vivero (4,4km; 7%), które to zapowiada się na kluczowy punkt rywalizacji. To tu górale muszą zacząć działać, żeby zgubić co szybszych rywali, następnie na kolarzy czeka zapowiedziana już poprawka pod Pike Bidea (2,2km; 9,1%), który zjazd i liczący przeszło 10km płaski dojazd do Getxo, gdzie trzeba będzie zafiniszować na niewielkiej ściance w tym baskijskim mieście.

fot. Procyclingstats

Pogoda
Warunki atmosferyczne nie zmieniły się gwałtownie od wczoraj, a zatem można spodziewać się podobnych okoliczności przyrody do ścigania co podczas Donostia San Sebastian Klasikoa. Oznacza to około 20-24 stopni Celsjusza i brak deszczu, acz nowością mogą być podmuchy wiatru – wczoraj uskarżał się na nie Remco Evenepoel, dziś ponownie ma zrobić się dość porywiście w okolicach godziny 15:00.

Faworyci
Tytułu bronić będzie Giacomo Nizzolo (Israel-Premier Tech), acz trasa w tym roku będzie nieco trudniejsza i powinno to być przeszkodą nie do przeskoczenia dla Włocha. Rywalizację utrudniać powinny bowiem ekipy, które posyłają do boju mocnych górali. Po wczorajszym blamażu fajnego wyniku szukać będą kolarze BORA-hansgrohe – Wilco Kelderman, Jai Hindley, Emanuel Buchmann, Patrick Konrad czy przede wszystkim Maximilian Schachmann. Smaku porażki zaznali też wczoraj zawodnicy UAE Team Emirates – w San Sebastian na najwyższej pozycji zameldował się George Bennett, u boku którego pojawią się dziś Juan Ayuso, Joel Suter czy Rui Costa.

Smak zwycięstwa w Getxo znają już Jon Aberasturi (Trek-Segafredo) i Carlos Barbero (Lotto Soudal). Obaj jedna niekoniecznie muszą być liderami swoich ekip, bowiem w amerykańskiej drużynie większe szanse na tej trasie zdaje się mieć Juan Pedro López, Mattias Skjelmose Jensen i Toms Skujiņš, zaś w belgijskim zespole powalczyć powinien Andreas Kron bądź Maxim Van Gils.

Fajny skład w bój posyła także Movistar Team, którego barw bronić będą Alejandro Valverde, Alex Aranburu czy Gonzalo Serrano, a także EF Education-EasyPost z wracającym do ścigania Magnusem Cortem, Rubenem Guerreiro czy Alberto Bettiolem. Stawkę ekip World Tour na starcie uzupełnia Cofidis, w którym na dobry wynik liczyć mogą Jesús Herrada, Guillaume Martin czy w jakimś skrajnie sprinterskim scenariuszu Bryan Coquard.

Nie bez szans pozostają jednak kolarze z niższych dywizji. Warto zwrócić uwagę na ekipę Caja Rural – Seguros RGA, dla której jeżdżą Jonathan Lastra, Fernando Barceló czy Orluis Aular. Niegłupio wyglądają też szanse EOLO-Kometa. Angaż tam znalazł ex-Gazpromowiec Alessandro Fedeli, któremu bardzo pasuje taki profil rywalizacji. Więcej noży do walki ma Team Arkéa Samsic – Élie Gesbert i Michel Ries mogą skończyć wysoko, podobnie jak rutynowany Julien Simon (TotalEnergies).

Innymi kolarzami wartymi uwagi są szybki Pier-André Coté (Human Powered Health), Francisco Galván i 11. wczoraj Roger Adrià (obaj Equipo Kern Pharma), 3. podczas Prueba Villafranca Xavier Cañellas (Java Kiwi Atlántico), agresywnie jeżdżący Sean Bennett (China Glory), świeżo związany z nową ekipą ex-Gazpromowiec Andrea Piccolo (Drone Hopper – Androni Giocattoli) czy młody przedstawiciel lokalnej ekipy, acz nie Bask Carlos Canal (Euskaltel – Euskadi).

Mój typ
Zagłosuję troszkę sercem i osobistą sympatią aniżeli rozumem – Toms Skujiņš ucieknie na solo i zostanie z lekka sensacyjnym zwycięzcą.

Transmisja
Wyścig będzie dostępny w Eurosport Playerze z angielskim komentarzem w godzinach 15:00-17:00. Jeśli jednak ktoś nie ma wykupionej tej usługi to bez problemu można sobie poradzić np. śledząc rywalizację na oficjalnym kanale Youtube organizatora.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments